Finał nie dla ZAKSY, mało brakowało

W półfinale siatkarskiej Ligi Mistrzów ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przegrała z Bre Banca Lannutti Cuneo 2:3 (26:24, 20:25, 20:25, 25:21, 10:15) po nerwowym, prawie dwuipółgodzinnym spotkaniu. W finale włoska drużyna zmierzy się z Lokomotivem Novosibirsk, który sensacyjnie pokonał Zenit Kazań 3:2 (19:25, 25:20, 22:25, 25:16, 15:12). 

Pierwsza partia to była stała pogoń kędzierzynian za rywalami. Parokrotnie odrabiali 2-3 punktowe straty, ale doprowadzali jedynie do remisu. Zmieniło się w okolicach II przerwy technicznej, gdy zaczęła się walka punkt za punkt. Polskiemu zespołowi udało się wyjść na prowadzenie dzięki skutecznemu obijaniu bloku rywali przez Antonine Rouziera. Później Cuneo zaczęło popełniać błędy i oddawać punkty. Po nerwowej końcówce i grze na przewagi, ZAKSA triumfowała 26:24 dzięki Felipe Fontelesowi, który ostatni punkt w premierowej odsłonie zdobył bezpośrednio z zagrywki.

II set rozpoczął się lepiej dla ekipy z Serie A1. Bombardowali oni rywali serwisem, a ci mieli kłopoty z przyjęciem. Nie było więc wiele możliwości wyprowadzenia mocnego ataku. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:3. W dalszej części seta pilnowali tej przewagi i nie oddali jej już do końca. Rozkręcił się Tsvetan Sokolov. Po jego atakach nie było specjalnie co podbijać. ZAKSA próbowała walczyć – również stwarzała duże zagrożenie w polu zagrywki. Starała się również grać pasywnym blokiem, ale tym razem to rywale umiejętnie z tego korzystali. Zgasł środek, który całkiem nieźle funkcjonował akcję wcześniej. Po autowym serwisie Fontelesa, set zakończył się wynikiem 25:20 dla Bre Banca.

Partia trzecia znów miała zacięty początek. Ze strony kędzierzynian najaktywniejszy był Michał Ruciak. Można było mu zaufać i grać znaczną część piłek do niego. Na I przerwę techniczną zawodnicy zeszli przy prowadzeniu Cuneo 8:7. Tuż po niej obraz gry w ogóle się nie zmienił. Gra punkt za punkt trwała dalej. Od czasu do czasu zespoły oddawały sobie wzajemnie punkty, ale żaden z nich nie odskoczył na więcej niż 2 „oczka”. Dopiero od stanu 10:10 włoska ekipa zdobyła 3 punkty z rzędu, ale od razu ta strata została odrobiona przez podopiecznych Daniela Castellaniego. Jednakże przy drugim takim zrywie, nie zdołali już zniwelować tego dystansu. Pojawiały się błędy techniczne i od II przerwy technicznej (14:16) przewaga włoskiego klubu tylko rosła. Skończyło się na 25:20.

W czwartą odsłonę siatkarze ZAKSY weszli już znacznie lepiej. Od samego początku sprawiali rywalom kłopoty zagrywką oraz blokiem. Udało się wypracować bufor bezpieczeństwa w postaci 2-3 punktów. Znów można było powrócić do ataków z krótkiej. Przy pierwszej przerwie technicznej polski zespół prowadził 8:5. Wszystko to nakręcało podopiecznych Castellaniego, a deprymowało podopiecznych Roberto Piazzy, którzy popełniali coraz większą ilość błędów. Jednakże potem kędzierzynianom przytrafił się przestój i w kilkadziesiąt sekund z 13:7 zrobiło się 14:14, a na II przerwę techniczną schodzili z dwupunktową stratą. Później jednak odrobili straty z nawiązką, by po chwili je roztrwonić. Doszło do nerwowej końcówki, ale zespół z PlusLigi roztrzygnął ją na swoją korzysć dzięki atakom Rouziera, Ruciaka i Fontelesa, który znów zagrywką zakończył seta. ZAKSA zwyciężyła 25:23.

Jednakże kędzierzynianie źle rozpoczęli tie-breaka. Pozwolili przeciwnikom uciec na trzy punkty już na samym początku i potem grało im się już ciężko. Znów w roli głównej wystąpił Sokolov, a do tego kolejny raz fenomenalnie z sytuacyjnymi piłkami radził sobie Wout Wijsmans. Przy zmianie stron włoska drużyna wygrywała 8:3. Nadzieję i tzw. „ostatni dzwonek” rozbudził Felipe Fonteles poprzez asa serwisowego, ale chwilę po tym wydarzeniu trener Roberto Piazza wziął czas i wszystko wróciło do pierwotnego stanu rzeczy. Jego podopieczni skutecznym blokiem w końcówce uniemożliwiali powrót do walki swoim przeciwnikom. Ostatecznie 5. set zakończył się wynikiem 15:10 dla Cuneo.

Jutro o 11:30 ZAKSA zagra z Zenitem Kazań o 3. miejsce, a mecz finałowy rozpocznie się trzy godziny później. Oba mecze na żywo w Polsacie Sport.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl