Skra zrobiła kroczek w kierunku odzyskania mistrzostwa

Plus Liga - logo

PGE Skra Bełchatów wygrała 3:2 pierwszy mecz finałowy Plus Ligi siatkarzy. Zawodnicy z Bełchatowa pokonali broniącą tytułu Asseco Resovię Rzeszów w jej własnej hali. 

W pierwszym secie praktycznie przez cały czas prowadzili goście z Bełchatowa. Ich przewaga oscylwała w okolicach trzech, czterech punktów. Właśnie przy takim prowadzeniu (24:20) dostali oni pierwszą piłkę setową, ta okazja została jednak zmarnowana. Podobnie stało się z drugą, kiedy to błąd techniczny popełnił rozgrywający bełchatowian. To dodało odwagi siatkarzom Resovii, a zwłaszcza Jochenowi Shoepsowi, który doprowadził zagrywką do stanu 24:23. Fatalnej passy Skry nie zatrzymała nawet przerwa na żądanie dla jej trenera. Czwartego setbola jego siatkarze zmarnowali posyłając piłkę w aut po nieźle przygotowanym ataku. Po chwili przyjezdni wreszcie zapunktwali, a w kolejnej wymianie mieli dwie okazje do skończenia seta – znów jednak nie potrafili ich wykorzystać. Niesiona dopingiem swoich fanów Resovia w następnym ataku przejęła inicjatywę i zapunktowała na 26:25. Przewaga wróciła do gości po autowym ataku Konarskiego przy wyniku 28:28. Wtedy na zagrywce pojawił się Nikolaj Panczew i potężnymi serwisami zapewnił swojemu zespołowi triumf w pierwszej, dramatycznej partii finału Plus Ligi.

Drugi set był bardzo wyrównany i do drugiej przerwy technicznej ciężko było wskazać jego faworyta. 16:15 prowadziła Resovia, ale po wznowieniu gry straciła sześć punktów z rzędu. To okazało się kluczowym, bo tym raze bełchatowianie już przy pierwszym setbolu – znów przy stanie 24:20, zakończyli rozgrywkę i doprowadzili do remisu 1:1.

Trzecia odsłona tego pojedynku potoczyła się od początku do końca po myśli PGE Skry. Siatkarze z Bełchatowa dość szybko "odjechali" rywalom i bezpiecznie prowadzlili. Po raz trzeci z rzędu piłkę setową mieli prowadząc 24:20, po raz drugi wygrali seta 25:20. 

W kolejnej części gry Asseco Resovia grała z nożem na gardle i zdołała zbudować całkiem pokaźną przewagę. Gospodarze prowadzili już 11:6, czym "złamali" przeciwników. Na przerwę techniczną drużyny zeszły przy wyniki 16:9, a czwartą partię zakończyły rezultatem 25:22. Rozmiary porażki Skra zmniejszyła nieco w końcowce, ale nawet nawet przez chwilę raczej nie miała relanych szans na skończenie meczu wynikiem 3:1. 

W tie-breaku więcej zimnej krwi zachowali goście, którzy zwyciężyli 15:12, cały mecz 3:2 i idealnie rozpoczęli finałową rywalizację do trzech wygranych meczów. Kolejny mecz, również w Rzeszowie, odbędzie się w środę.

Terminarz Plus Ligi 2013/14 >>


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/