Finał Pucharu Króla dla Królewskich?

Skoro Mourinho zdecydował się „postawić autobus” w meczu na Santiago Bernabeu, na stadionie, na którym kibice żądni są pięknej piłki, to czego możemy spodziewać się w meczu na neutralnym terenie? Taktyka wydaje się być dobra, choć raniąca, tych, którzy oczekują od zespołu wielkiego, jakim jest Real gry w iście królewskim stylu. Chociaż to chyba tylko pobożne życzenie kibiców Barcy, którzy pewni są, że grając otwartą piłkę, Real przegra.

I tu ścierają się dwie szkoły, jedni uważają, że liczy się piękno gry, chwaląc Barce za finezję, inni zwracają uwagę, że piękno pięknem, ale liczy się tylko na wynik. Obie strony, założę się, nie dadzą się przekonać. Pytanie jest więc takie, czy drużyna, która kosztowała setki miliony euro, w której grają genialni zawodnicy, ma prawo stawiać mur na swojej połowie, piękno zostawiając na boku, a pokazując strach wobec zawodnika? Racje tu ma Michał Pol, który w swoim tekście „Puchar Króla dla Realu?” pisze „Jakże żądać od Mourinho pięknej gry przeciwko Barcy, skoro jesienna próba pójścia na wymianę ciosów skończyła się pogromem 0:5. Stawką sobotniego Gran Derbi nie był tytuł najpiękniej grającej drużyny świata, ale – w przypadku Realu – powstrzymanie najpiękniej grającej drużyny świata.” Racja! Jednak rozpieszczona przez Barcę, która wygrywa i gra pięknie, oczekuję od najlepszych zespołów na świecie, pięknej gry, a nie walenia w mur, złożony z 7 obrońców. Każdy może sobie odpowiedzieć w tej chwili, że jasne, fajnie, jak drużyna gra pięknie, ale lepiej, gdy gra skutecznie. I trudno mi tu polemizować, przecież liczy się sukces, za piękną grę punktów i trofeów nie dają.

Zgadzam się z Johanem Cruyffem, który uważa, że z tak defensywną grą, Real powinien ćwiczyć na treningach grę w 9, a nie w 10, jak robił to Mourinho. Zwłaszcza, że zawodnika Pepe rozrywa chęć do gry, ale także do zaczepki, z której jest znany, nie od soboty zresztą. Ale zespół Mourinho udowodnił, że grać w 10 umie, co więcej, odbiło się to bardzo pozytywnie na jego drużynie.

Przerażające dla kibica Barcy może być fakt, że Dumie Katalonii, brakuje napastników w formie, bo to, co wyprawiali Villa i Pedro w sobotnim meczu, woła o pomstę do nieba, tu można zaryzykować tezę, że Real wcale nie grał w 10, ale grał w 12, bo „pomagało” mu dwóch zawodników Barcy. Gdyby były zawodnik Valencii, wykorzystał chociaż dwie sytuacje, które wypracowali mu koledzy, stałyby się bohaterem, a media mówiłby o „genialnej Barcelonie i bezradnym Realu”. Ale ale, może Villa przełamie się na stadionie, który zna doskonale? Barcelonie brakuje napastnika, bardzo, ale o tym pewnie napiszę oddzielny tekst. Cieszy, ze do składu wraca Mascherano, zawodnik, który z meczu na mecz staje się coraz większym wsparciem dla defensywy Katalończyków. Ważna będzie obecność Puyola, kapitana, który jest sercem tej drużyny. W przeciwieństwie do Guardioli, Mourinho może skorzystać z każdego, co stawia go w bardzo dobrej sytuacji przed dzisiejszym meczem, do tego ma wygłodniałych sukcesu piłkarzy, którzy dadzą z siebie wszystko, a nawet więcej.

– Co się pani martwi, będzie 3:0 dla Barcy ? powiedział mi mój pan doktor z wydziału. Oby.


pubsport.pl