FIS chciał dobrze, a zrobił syf

Ten wpis miał być o sprawach czysto sportowych związanych z Mistrzostwami Świata w lotach narciarskich. Niestety, nie będzie, bo zawody zostały odwołane. Na taką decyzję czekaliśmy jednak zbyt długo.

Z tego, co pamiętam, to wiatr na Vikersundbakken lubi wiać mocno, zwłaszcza, gdy słońce jeszcze nie zachodzi. Problemy z rozegraniem konkursów były zarówno w 2007, jak i 2009 roku. Wyjątkiem potwierdzającym regułę był rok ubiegły, gdy obiekt debiutował jako HS 225. Organizatorzy chyba myśleli, że skoro 12 miesięcy temu się udało, to czemu miałoby się nie udać i tym razem. No cóż, historia swoje, FIS swoje, gospodarze obiektu swoje…

Kwalifikacje w czwartek obejrzałem tylko dlatego, że musiałem doczekać do meczu Wisły w Liege. Przez wiatr wiejący mocno w plecy, oglądaliśmy wiele skoków poniżej punktu K. Chyba lepiej było zrobić szybki restart konkursu kwalifikacyjnego po 20 zawodnikach, gdy warunki były już nieco lepsze. Należało ustawić wyższy rozbieg i dać się wykazać skoczkom…

Wczoraj jury trzymało nas bardzo długo. Najpierw odwołana seria próbna, potem opóźnienie rozpoczęcia zawodów dwa razy o pół godziny. Aż nawet Teleexpress przyspieszył, bo wszystko mogło się rozpocząć w porze jego startu, ale jednak warunki nie pozwoliły. Kiedy o 17:30 podmuchy zelżały, można było rozpocząć rywalizację. Wszystko było w miarę fajnie do momentu, gdy Kamil usiadł na belce.

Z jednej strony, Miran Tepes może powiedzieć, że zapalił zielone światło wówczas, gdy warunki pozwalały na oddanie skoku. Słoweniec może się obronić stwierdzeniem, że kierunek i siła wiatru zmieniły się podczas najazdu na próg. Tak właśnie zrobili sędziowie w słynnym SMSie do Łukasza Kruczka. W sumie nie ich wina, że wiatr wieje. Ale to, że puścili zawody w takim momencie, to już tak.

Dopiero ten zepsuty skok Stocha otworzył im oczy. „O, a może to jednak jest niebezpieczne! Nie ryzykujmy może zbytnio, bo zostali sami najlepsi”. Na drugim biegunie mamy jednak fakt, iż do końca tej serii pozostawało ich ledwie 5, więc FIS chciał za wszelką cenę rozegrać choćby jedną serię w piątek.

Na szczęście wiatr nie pozwolił. Choć musiał być stanowczy i wytrwały, bo organizatorzy nie dawali za wygraną. Od ostatniej próby do decyzji o odwołaniu minęła godzina. To co najmniej o 3/4 za dużo. Na podglądzie było widać, że podmuchy z czasem nie traciły, a zyskiwały na sile. „No ale jakby pojawiła się nagle cisza na 5 minut, to puśćmy ich” – zdawali się myśleć ludzie odpowiedzialni za organizację. W końcu oni też sobie zdają sprawę, że to najważniejsza impreza sezonu i bardzo ciężko odwołać jakąkolwiek serię lotów.

Z jednej strony to dobrze, że zawody odwołano, bo, wiadomo, dzięki temu Kamil Stoch wciąż jest w grze, ale z drugiej to rujnuje program na weekend. Wersja jest taka: Jutro o 15:00 rozpocznie się konkurs o indywidualne Mistrzostwo Świata, który składać się będzie z trzech serii. To chyba najlepsza z możliwych decyzji.

Wątpię, że padnie nowy rekord. Przy takich operacjach na belce, ktoś musiałby mieć niesamowity talent oraz przeciwne szczęście do Kamila wczoraj – podczas jazdy po rozbiegu wiatr powinien zawiać mocnej pod narty. Organizatorzy zapewniają, że 250 m można skoczyć. Obawiam się jednak, że FIS nie pozwoli na to..

Każdy dzień zapowiada(ł) się wyjątkowo. Oby od dzisiaj konkursy wyglądały tak, jak „w środku” wczorajszego. Walka, zwłaszcza o MŚ drużynowe będzie tego roku bardzo ciekawa. Kandydatów jest co najmniej dwa razy więcej niż miejsc na podium.

Loty narciarskie to naprawdę piękne odmiana skoków i dobrze by było, żeby dziś te 3. rundy doszły do skutku i przyniosły nam wiele emocji!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl