Frustracja

Przez pierwsze dni lekkoatletycznych mistrzostw świata byłem poza zasięgiem mediów i, jak zawsze w podobnych przypadkach, z ogromną przyjemnością rzuciłem się w kierunku przeglądania wszelakich serwisów sportowych coby te kilkudniowe zaległości nadrobić.

Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że mój zapał szybko zgasł. Lewandowski bez medalu. W sumie nie jest to jakaś katastrofa. Zaraz, zaraz, tylko czemu przegrał z Borżakowskim? Jakkolwiek dziwnie może to nie zabrzmieć, ale: czemu Lewandowski nie był najszybszy wśród białych? Jedziemy dalej. A z resztą nie ma co pisać, bo wszyscy wiemy jak występu w Daegu zakończyły nasze tyczkarki, czy Piotr Małachowski. Dziś, oglądając na własne oczy(czy raczej słuchając relacji komentatorów, bo realizacja pozostawia trochę do życzenia) co wyczynia Tomasz Majewski zgłupiałem. Może szło przełknąć dotychczasowe, nie bójmy się słów, klęski póki się tylko o nich słyszało, ale ta mała próbką jaką dostałem dzisiaj od naszego kulomiota doprowadziła do frustracji. Mamy wprawdzie jeszcze nasze szanse, jest Anita Włodarczyk, lekko niespodziewaną słodycz może nam przynieść Grzegorz Sudoł. Pamiętam też o sukcesie Pawła Wojciechowskiego. Ale i tak te mistrzostwa dzisiaj można już uznać za nieudane. Co nam teraz pozostaje? Najlepiej dorobić jakąś teorię, która może nie tyle usprawiedliwi naszych lekkoatletów, co da jakiś pozytywny impuls. Choć i bez dorabiania teorii niektóre porażki same w sobie muszą dać potężne natchnienie do ciężkiej roboty. Wszak do Igrzysk Olimpijskich w Londynie pozostało 11 miesięcy. Tragedia dziś nie oznacza tragedii w przyszłości. Powinno stać się wręcz odwrotnie. Nasza śmietanka popełniła symultaniczny niewypał, więc teraz czas na symultaniczną mobilizację. Chyba wolimy odcierpieć teraz niż za rok. Jest to może stwierdzenie nie do końca merytoryczne, ale czy dwa razy z rzędu można odpalić taki numer? Nie mówię, że w Londynie nasi lekkoatleci zrobią deszcz medali jak na MŚ w Berlinie, ale niech to chociaż będą piąte, a nie dziewiąte miejsca. Majewski, Małachowski, Pyrek, Rogowska, Lewandowski, Kszczot – to wciąż są mocni gracze w swoich dziedzinach i wciąż mogą nam przynieść sporo radości W Londynie. Z resztą nie tylko oni. Wbrew pozorom lista naszych mocnych lekkoatletów jest długa i silniejsza niż, na ten przykład, ta z przed czterech lat gdy szykowaliśmy się na Pekin.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl