Futbol w cieniu wirusa – startuje Puchar Narodów Afryki 2015

Puchar Narodów Afryki od lat jest jednym z najciekawszych turniejów piłkarskich. Mistrzostwa Czarnego Lądu są zazwyczaj kopalnią interesujących historii i czasem tylko przypominają futbol znany z europejskich boisk. Edycja 2015 startuje w sobotę, ale nim dojdzie do pierwszego kopnięcia piłki, już wiemy, że będzie jedną z najdziwniejszych w dziejach. A to w przypadku PNA znaczy już bardzo wiele. 

Gospodarzem zawodów miało być Maroko, ale na skutek zagroźenia wirusem Ebola, kraj ten zrezygnował z organizacji mistrzostw. Przyjęcia imprezy odmówiły też RPA, Egipt i Ghana. Powód był oczywisty – państwa te bały się epidemii. W takich okolicznościach na scenę wkroczył nietuzinkowy Teodoro Obiang Nguema, prezydent Gwinei Równikowej, o którym po świecie krążą dziwne historie. Nazywa się tyranem i despotą, porównuje do Kim Dzong Una i… oskarża o zjadanie przeciwników politycznych, co ma "dawać mu moc". Ile w tym prawdy? Jak zwykle nie wiadomo, pewnym jest natomiast, że od ponad 30 lat panuje on w państwie zacofanym i po prostu biednym, nawet jak na afrykańskie warunki. Ponad 75% mieszkańców żyje w ubóstwie, ponad 50% nie ma dostępu do wody, a 20% dzieci umiera przed piątym rokiem życia. Nie przeszkodziło władzom to przejąć organizację turnieju, nawet pomimo tego, że PNA gościły już w 2012 roku (wspólnie z Gabonem). 

Ebola to słowo wymieniane w światowych mediach równie często jak nazwa samego turnieju. Większość korespondencji z Gwineii Równikowej koncentruje się na zagrożeniu wirusem – zagrożeniu, którego zdaniem Nguemy nie ma. Eksperci nie są jednak pewni, czy kraj ten jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo zdrowotne podczas mistrzostw. Stan służby zdrowia w tym państwie jest dużo gorszy niż w państwach, które odmówiły organizacji. Dane OECD mówią, że na 1000 mieszkańców Gwineii Równikowej przypada 0,3 lekarza, dla porównania w Polsce (najsłabszej pod tym względem w UE), współczynnik ten wynosi 2,2. 

I chociaż oficjalnie kryzysu nie trzeba się bać, władze przygotowały plan "na wszelki wypadek". Zakłada on, że kibice przyjeżdżający na turniej będą badani na lotnisku, a po kraju podróżować mają specjalnymi autobusami dowożącymi prosto na stadiony. Na czas pobytu odebrane zostaną im paszporty. Miejscowych lekarzy ma wspomagać 30 doktorów z Kuby zatrudnionych specjalnie na tę okazję.

Sprzymierzeńcem gospdarzy może być niska frekwencja. Na podróż zdecyduje się prawdopodobnie niewielu widzów z innych państw. Bilety w śmiesznie niskich cenach (0,75 i 1,5 Euro) sprzedawały się tak kiepsko, że w końcu 40 tys. sztuk wykupił sam prezydent, po czym rozdał je ludziom. Stadiony nie mogą bowiem świecić pustkami, tak jak trzy lata temu, gdy jedno ze spotkań w Gwinei Równikowej oglądało… 200 osób. Warto też zauważyć, że spośród państw, gdzie Ebola wywołuje największe spustoszenie, do finałów awansowała tylko Gwinea. Jej reprezentacja swoje mecze kwalifikacyjne rozgrywała w Maroku, a piłkarze nie byli traktowani zbyt miło. Zawodnik Borussii M'Gladbach, Ibrahima Traore wspomina, że przed meczem z Togo, testy medyczne przeprowadzono w szatni. 

"Czuliśmy, że niektórzy nie traktują nas jak ludzi, ale jak zarazę, teraz o tym zapomnieliśmy i chcemy pokazać się z jak najlepszej strony. To ważne dla naszego kraju i ludzi cierpiących z powodu epidemii" – stwierdził.

Organizatorzy mają też bardziej przyziemne problemy, takie jak niedostatek miejsc hotelowych. Brakuje ich nawet dla ekip – narzekał na to m.in. trener Konga, Claude Le Roy. W hotelu nie zmieścili się członkowie jego sztabu, a i sami piłkarze zostali ledwo upchnięci. 

Zostawiając na boku sprawy nie związane ze sportem, warto zauważyć, że na PNA 2015 będzie co oglądać. Turniej ma swój niepowtarzalny klimat i jest tą jedną z nielicznych piłkarskich imprez, na których można wypatrzeć nieodkryte dotąd talenty. W gronie szesnansu drużyn zabraknie obrońców trofeum z Nigerii, będzie za to Algieria, która zostawiła po sobie wspaniałe wrażenie na brazylijskim mundialu. Osobliwą drużynę wystawili gospodarze, którzy tak często korzystają z dobrodziejstw globalizacji, że aż zostali wykluczeni z eliminacji. W kadrze Gwineii Równikowej roi się od piłkarzy o korzeniach hiszpańskich. Są też zawodnicy urodzeniu w Kolumbii czy Kamerunie. Wspomniana dyskwalifikacja była efektem wystawienia nieuprawnionego gracza w dwóch pojedynkach. Jak widać, wbrew pozorom Teodoro Obiang Nguema nie jest perfekcjonistą, jeśli chodzi o naturalizację.

Kto oprócz Algierii uchodzi za faworyta? Tradycyjnie Ghana, Wybrzeże Kości Słoniowej może Senegal. Ciekawie powinno być już w na początku, zwłaszcza w grupie C, gdzie wystąpią RPA, Ghana, Senegal i Algieria. Zespoły w takim zestawie mogłyby zjawić się w półfinałach, ale na skutek szalonego losowania, dwa z nich pojadą do domu już po trzech meczach. Sporo mówi się też o Kamerunie, ale piłkarze tej ekipy jak zwykle mają ważniejsze sprawy na głowie – znów doszło do kłótni o pieniądze. Na dodatek podczas zgrupowania w Gabonie, "zagubił się" gdzieś gość odpowiedzialny za opłacenie rachunków. Drużynie zagrożono eksmisją…

Puchar Narodów Afryki 2015 wystartuje 17. stycznia. Na otwarcie gospodarze grają z Kongiem, a Burkina Faso z Gabonem. 

TABELE I TERMINARZE PNA 2015 >>

 


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/