Gigant nad przepaścią

Wczoraj na Emirates Stadium Chelsea poległa w spotkaniu z Arsenalem 3-1. Po raz kolejny nie pokazała w zasadzie nic. Trudno uwierzyć, że ta drużyna to obecny Mistrz Anglii, a jeszcze trudniej, że w minionym sezonie zdobyła najwięcej bramek w historii Premier League.

Choć w swych komentarzach na temat wydarzeń ze świata futbolu staram sie być jak najbardziej obiektywny, to  jak już nie raz podkreślałem jestem zapalonym kibicem Chelsea. Z tego względu to co dzieje się ostatnio z londyńskim klubem boli mnie wyjątkowo.

Ostatni mecz The Blues wygrali na początku listopada z Fulham i to w mizernym stylu. Od tamtego spotkania minęło już mnóstwo czasu a poprawy w grze Chelsea nie widać, mało tego, jest coraz gorzej. Myślałem, że przełomowym punktem będzie spotkanie z Tottenhamem, gdzie Niebiescy, zwłaszcza w drugiej połowie zagrali dość dobrze, a zwycięstwo wymknęło im się   przez zmarnowany rzut karny w ostatnich sekundach meczu. Miałem nadzieję, że po tym spotkaniu, którym do składu powrócił Frank Lampard pojawiając się w końcówce, Chelsea wróci na ścieżkę zwycięstw. Stało się inaczej. Wczorajszy mecz z Kanonierami Chelsea powinna wygrać chcąc utrzymać się w walce o obronę mistrzowskiego tytułu, a już w żadnym wypadku nie mogła tego spotkania przegrać. Były to jednak tylko moje pobożne życzenia. Arsenal (i mówię to z bólem mego kibicowskiego serca) rozjechał Chelsea dominując niemal przez całe spotkanie. W kilka minut podopieczni Carlo Ancelottiego stracili trzy bramki, a mam wrażenie, iż każda następna była efektem rozpamiętywania o stracie poprzedniej. The Blues zdołali tylko odpowiedzieć trafieniem Branislava Ivanovicia po stałym fragmencie gry, bo też w żaden inny sposób nie byli w stanie zagrozić bramce Łukasza Fabiańskiego. Swoją drogą trzeba zaznaczyć, że tylko wspomniany Ivanović i Petr Cech, który prezentuje ostatnio swoją najwyższą formę, zagrali na normalnym dla nich poziomie.

Drużynie Ancelottiego potrzebne są na gwałt wzmocnienia. Opatrznością losu jest to, że już za kilka dni otwiera się zimowe okienko transferowe. Nowe twarze w zespole są niezbędne, aby wprowadzić nową jakość i nadać błysk grze zespołu, ale i w ogóle  są niezbędne do wszystkiego po Carletto pokazał swoim zachowaniem, że w żaden sposób nie jest w stanie poprawić gry drużyny, ale też nie ma sie co dziwić, bo przy nawale kontuzji na ławce rezerwowych wczoraj zasiedli: Bosingwa, Ramires, Bruma, Van Aanholt, Kakuta, McEachran i bramkarz Turnbull. Jak widać małe pole do popisu.

Problem dotyczy również, a może nawet przede wszystkim w dyspozycji tych zawodników, którzy na boisku pojawili sie od pierwszych minut i ogólnie od wyglądu gry drużyny. W poczynaniach Niebieskich nie dostrzegłem choćby odrobiny pomysły na grę, przebojowości, kreatywności czy w ogóle jakiegokolwiek planu. Styl gry zawodników Ancelottiego  można określić słowem improwizacja, ale tylko w negatywnym tego słowa znaczeniu, bo improwizacja to niekiedy najlepszy pomysł na grę. Akcje Chelsea ze wczorajszego i kilku wcześniejszych spotkań można podzielić na dwa gatunki: nieudolne próby rajdów Maloudy i Kalou oraz kilometrowe podania w kierunku osamotnionego Didiera Drogby. Lech Poznań z Manchesterem City na wyjeździe grał bardziej kombinacyjnie. Chyba błędem było rozstanie się z Michaelem Ballackiem, tym bardziej, że kiedy z kontuzjami zmaga się Frank Lampard, środek pola Chelsea nie istnieje. Kilku piłkarzy jak John Obi Mikel czy Salomon Kalou wiecznie określanych mianem rycerzy przyszłości chyba już nigdy nie wybije sie ponad pewien poziom, a prezentowany obecnie nie jest wystarczający by walczyć o to samo o co chce walczyć Chelsea. Doszedłem też do wniosku, że piłkarze w Chelsea się nie rozwijają. Nie mamy na Stamford Bridge kogoś takiego jak Nani, który stał sie gwiazdą Premier League po kilku latach gry na Old Trafford. Zawodnicy, którzy trafiają do północnego Londynu są na swoim najwyższym poziomie, a później już ich forma kieruje się w dół (Schevchenko, Ballack czy nawet Ramires, choć co do niego na taki osąd chyba za wcześnie). Co do młodzieży ze szkółki Franka Arnesena to jest ona jedną z najlepszych na Wyspach o czym świadczy zdobycie FA Youth Cup, ale na szczyty Premier League to na razie za mało, a trzeba pamiętać, iż kojarzony z młodością Arsenal ściąga niemal gotowe 18-to letnie gwiazdy, The Blues natomiast zapraszają do swej szkółki zwykle młodych gniewnych poniżej 16-ego roku życia.

Krótko mówiąc, Chelsea jest w kryzysie, zmaga się z kontuzjami i ze zmęczeniem materiału poszczególnych zawodników, a wielu z tych, którzy w ostatnich latach zasilili szeregi The Blues na wyższy poziom już nie wejdą.  Jedyną radą wydają się być transfery. Chelsea straciła jeden bardzo istotny atut, mianowicie nie obraca już największymi w piłkarskim świecie pieniędzmi. Jednakże, aby uchronić sie przed katastrofą, Pan Abramowicz musi głębiej sięgnąć do portfela bo londyńczykom do życia niezbędne są dwa bardzo dobre transfery i jeden świetny. Abramowicz musi też wytrzymać presję i obdarzyć zaufaniem i wsparciem Ancelottiego. O to byłbym spokojny, bo ponoć rosyjski oligarcha jest wielkim zwolennikiem Włocha, ale też zwalniając go, przyznałby się do błędu jakim niewątpliwie było zwolnienie Jose Mourinho, gdyż następca ikony AC Milan byłby piątym trenerem Chelsea w ciągu trzech lat.


pubsport.pl
Krystian Nowak
Mam 16 lat. Miłością do piłki zaraziłem się podczas EURO 2004, które nauczyło mnie futbolu. Piłkarzem już raczej nie zostanę, choć szansa na to przez moment była. Chciałbym w przyszłości być dziennikarzem sportowym, bo wydaje mi się , że na sporcie, a szczególnie na piłce, znam się bardzo dobrze. Ponadto byłaby to chyba jedyna praca, którą wykonywałbym z przyjemnością. Od lipca 2010 roku swoimi spostrzeżeniami na temat piłkarskiego świata dziele się na moim blogu, gdzie serdecznie zapraszam: http://prideoflondon.blox.pl/html
http://prideoflondon.blox.pl/html