Gitano Mago Smadura. Historia prawdziwa.

W 2034 roku została wydana w miliardowym nakładzie książka zawierająca wspomnienia trenera 1000-lecia na świecie. Wbrew pozorom okazało się, że jest to biografia zwykłego człowieka, jakich wielu. Różnica między nim, a pozostałymi ludźmi jednak była taka, że On miał wrodzoną rację, w każdej sprawie.
Spisana została skromna opowieść o piekielnie ciężkiej pracy, o ogromnej, lecz zdrowej i rozsądnej ambicji, o chwale w Poznaniu, o …

Rok 2011,
11. dzień czerwca
– (…) Francisco Smadura, czy jak ktoś woli – po prostu: El Unico Eltrenador miał po czerwcowych grach kontrolnych jego własnej, i tylko jego własnej Equipo Nacional de Futbol de Polonia y el Ninas el Altar całą masę powodów do dumy. Gdzieś tam głęboko w głowie śmiał się nawet, że gdyby był o te dwadzieścia,  … trzydzieści lat młodszy, to może, pewnie by się raczej podniecał jakoś specjalnie, nie mógł spać przez kilka miesięcy, czy coś w tym stylu. No, ale dzisiaj to już nie te lata, nie ten człowiek, nie te czasy, gdy się grzała główka młodego Eltrenadora z byle powodu, z byle sukcesu, … z byle czego.

Dziś Eltrenador Smadura to, dość powiedzieć, uznany w świecie viejo zorrilla, który choćby nawet i przez moment nie stracił głowy, ni zdrowego rozsądku, zarówno po wielkim zwycięstwie odniesionym nad Equipo mas fuerte de la Argentina, jak i po prawieremisie z Equipo mas fuerte Frances.

Upalna sobota. Zbliżała się godzina dwunasta trzydzieści po południu. Gitano Mago Smadura oczywiście, nigdzie indziej – tylko w pracy. Choć właściwszym określeniem jest w jego przypadku słowo „misja”. Tak więc Smadura oczywiście tego dnia wypełniał swą misję, w swym skromnym biurze, na ul. Bitwy Warszawskiej w stolicy państwa Polonia.

Analiza, taktyka, mankamenty w grze, zgranie i dyscyplina, skauting, innowacje, wydolność – oto zaledwie szczątek myśli jakie kłębiły się w przemądrej głowie Smadury.
Drzwi do jego gabinetu uchyliły się i pukając w już lekko otwarte skrzydło, nieśmiało, cichutko ktoś wymownie chrząknął, tak by Gitano Mago zwrócił nań uwagę. Tym (nie) śmiałkiem był Jacualdo Herbalista, który pełnił zaszczytną funkcję Ayudante de Eltrenador.
Jego wizyta nie była przypadkowa. Smadura właśnie na tę godzinę zwołał swój najbliższy Staff. Celem spotkania miała być pogadanka ze swoimi najbardziej zaufanymi ludźmi, mająca wyznaczyć kolejne cele oraz podsumować ostatnie zgrupowanie.
Zaraz po Jacualdo weszli też dwaj kolejni. Huberto Pocopueblo pełniący oficjalnie rolę drugiego Ayudante, lecz w rzeczywistości prowadził tajny bank, ściśle tajnych informacji, o tematyce niejawnej.
Kasimiro Guardameta dla kolegów – Cintametrica – a to z racji niebywałego daru mierzenia skali talentu i bramkarskich umiejętności każdego zawodnika.

– Zamknij klucz na drzwi Hijito (Francisco lubił się pieszczotliwie zwracać w ten sposób do Pocopueblo)  i siadajmy do phacy. – rozpoczął naradę Smadura. – Siedem kontuzjowanych dziewczyn i taki sukces!! Znowu udało mi się to wszystko polepić, podobiehać, poskładać, … moi caballeros. Patrzcie, kuhna, i się przyglądajcie chłopacy, to kiedyś się nauczycie takich bajehów ode mnie. Tego tu przesunołem, młodą na skrzydło, cyk, pyk, kuhna i phawiehemis zasłużony jak choleha. A nie mówiłem, kuhna? Mówiłem! Yo no soy un pito blando hecho!! (czyt. Nie jestem miękkim chujem robiony!!).

– Dobhe mecze były i taka jest phawda. Hogi, strzały, bhamki też były dwie, … no więc będzie jeszcze lepiej, tylko trzeba nam spokoju …

– Senior, Senior. – przerwał nieśmiało przemowę Herbalista. – Senior, to my. Nie ci zazdrośnicy. To nasza narada, to nie konferencja z tymi … ukhm … tymi periodistas.

– Dobrze Jacualdo. Okaj, pełna luz, bo ja to przecież wiem. Senohes, ja widzę, ja paczę i nasza … i ta … moja equipo, i ja, i ci chłopacy i te dziewczęta, na to wszystko poczebujemy czasu. I ja to mówię tehaz do … mówię wam to, tehaz, bo taka jest phawda. To wszystko. Koniec tego tematu i khopka.

– Zgadzam się w całkowitej zupełności z tobą Francisco. – Guardameta przerwał ciszę po przemowie Gitano Mago. – Masz zupełną i całkowitą rację, też tak to widzę. Mecze były. Bramkarze byli w treningu, mogliśmy się przyjrzeć z bliska młodzieży i są pozytywne plusy tego zgrupowania.

– Mówcie śmiało. – zachęcał Smadura. – Juventud moja, nic do dodawania nie macie? No dobha. To tehaz zadania na wakacje. Bo u mnie wakacji nie ma, ja mówiłem, że tu jest phaca dzień w dzień, codziennie.
Cintametrica – będziesz miał do obsehwacji tych co mamy paczeć, pilnować i nie wymyślaj mi już nowych ohłów, dobha? Pacz jak się grają nasi. Szczęsny z Fabiańskim i Tytoń i Sandomiehowski i mi wystahczy tylu. Więcej mi nie poczeba.
Jacualdo – ty się ucz, podpathuj, poczytaj książki se w tym czasie i bądź w kontakcie. Nie wyłączaj komóhki, bo ja cie widzę i mogę cię sphawdzić. Zdzwonimy się jak by co.
Hijito – dla ciebie mam zadanie … po prostu … misja ta … twoja zadanie, dla mnie to będzie, bo potrzebuje filmów na wideo pahu.
Ale takich, wiesz kuhwa, w moim stylu takich, kuhwa, nietypowych, bo chcę jeszcze haz zobaczyć co pothafi ghać kilku cwaniaczków. Bo ja już thochę zapomniałem czy ten Małecki ma papiehy na ghanie.
I jeszcze bym miał tu kilka chłopaków do naghania. Majewskiego bym chciał, Kiełbika bym chciał … dalej, dalej … Możdżona byś naghał, Kupisza naghaj … a i weno jecze tego, no, jak on ma, kuhna no, tego … Całkę!! Naghaj mi jeszcze Całkę z Anglii. Na hazie tych. Potem może jecze kogoś wyczahuję.
Tylko Hubehto!! Naghywaj ich jak nie będą wiedzieć, że khęcisz. No i podstawa to wiadomo – minimum 6 schodków jak wchodzi, a jak schodzi to najmniej 10 schodków.
Muszę, kuhna się im jeszcze haz przyjrzeć na spokojnie. Jak się pohuszają, jakie mają khoki, może coś pophawili we wchodzeniu, bo schodzić pothafili chyba wszyscy.
Do filmiku, pohób mi im po dwa, trzy zdjęcia twarzy, to ja zobaczę im w oczach, co pothafią, jakie to są typy.
Bo poczeba jeszcze kilku bandytów do tej mojej paczki zbihów. Żeby nikt nam, kuhwa, nie podskoczył!! Tak? Nooo.
Taki przykład, nie wiem czy już wam kiedyś mówiłem … Chyba nie … Jak w Lechu im zbudowałem bandę, to mistrzostwo od hazu, ale to od hazu przecież wyghali.
A kibice? Wiadomo, mówiłem wam już chyba chopaki? Czy nie mówiłem? Chyba nie … Jak mnie witają ludzie na ulicy nohmalnie i czapkują mi z daleka, na światłach, wszędzie, kuhna po phostu.
Aż się można zdenehwować nohmalnie, na te wszystkie: Senioh Fhancisco, Maestho Smaduha, Ghacias Salvadoh …


pubsport.pl