Gniot z Jelczem na oczach

Byłoby nam za dobrze, gdyby każdy mecz był piękny, albo chociaż emocjonujący, jak dzisiejsze poranne spotkanie Argentyny z Boliwią. Do starcia Kolumbii z Kostaryką dotrwałem oglądając na żywo mecz Karviny z Podbeskidziem (2-0 dla Polaków), ale coś nie mam dziś szczęścia do meczów. Kolumbijczycy, choć wygrali i są liderem grupy, co cieszy, zagrali bowiem z Kostaryką gniota ciężkiego do zniesienia.

Może to tylko moje prywatne pokłosie dzisiejszej nocy. Mimo młodej godziny, walczyłem z ciężkimi jak opony Jelcza powiekami. Ani piłkarze, ani kibice, ani komentator mi jednak nie pomagali. Coś niecoś jednak spod tych zamkniętych oczu dostrzegłem.

– Stadion pełny i to jak podejrzewam pełny kibiców i to jak mniemam kibiców drużyn, które aktualnie grały. Co z tego, skoro cisza prawie jak makiem zasiał. Ktoś brzdęka na jakimś instrumencie i żałośnie zawodzi, ktoś krzyczy. Czasem tylko wybudzała mnie nagła jatka, która wybuchała na trybunach. Domyślam się, że z wielu ust leciał nieparlamentarny bluzg, ale po hiszpańsku to brzmi jakoś szlachetniej.

–  Spodobało mi się to, co zrobili Kostarykanie przy rzucie wolnym dla Kolumbii w pierwszej połowie. Zazwyczaj, gdy wszyscy obrońcy próbują w takiej sytuacji wyjść, łapiąc intruzów z przeciwnej drużyny na spalonym, zawsze ktoś zostanie, ktoś się spóźni, przyśnie i bramkarz jest pozostawiony sam sobie przeciwko czterem rywalom. Kostaryka wyszła idealnie w tempo i równo. Od razu czuć było, że tworzy drużynę, choć bardzo młodą i nieznaną.

– Niesamowite pudła Kolumbijczyków. Piłka po ich strzałach zazwyczaj zabijała przelatujące kondory. A już zwłaszcza gdy uderzał Fredy Guarin z FC Porto. ?Siadło? mu dopiero w końcówce meczu.

– Bardzo dobrze pokazał się Leonel Moreira, debiutant w bramce Kostaryki. Kilka razy świetnie wyciągnął nieliczne celne strzały Kolumbijczyków z dystansu. Na pewno parę klubów zapisało go sobie w ?notesach?, albo raczej w czymś bardziej interaktywnym.

–  Najlepszy w zespole zwycięzców był zdecydowanie Hugo Rodallega, wprowadzony w 30. minucie napastnik Wigan Athletic. Jak dla mnie przyćmił nawet samego Radamela Falcao, który jedyne co pokazał, to strzał w poprzeczkę. Głową oczywiście.

Mimo potworka, którego obejrzałem i tak się nie mogę doczekać na środowy mecz Argentyny z Kolumbią. I to wcale nie będzie przyjemne dla Albicelestes!


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl