Gospodarze nie zawodzą

To był piłkarski dzień. Oczywiście oczy całego świata skierowane były na Marsylię, gdzie o awans do finału Mistrzostw Europy walczyły Francja i Niemcy. Lepsi okazali się gospodarze turnieju. Polskie kluby ze zmiennym szczęściem rywalizowały o przebrnięcie pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy. W Warszawie rozegrano natomiast mecz o Superpuchar Polski.

Najważniejszym meczem dnia bez wątpienia był półfinał Mistrzostw Europy. Na pięknym stadionie w Marsylii Francuzi rywalizowali z Niemcami. Gospodarze wywalczyli przepustkę do finału, a bohaterem został Antoine Griezmann. Napastnik Atletico Madryt zdobył dwie bramki. Pod koniec pierwszej połowy wykorzystał rzut karny podyktowany po zagraniu ręką. Pół Internetu zdążyło uznać włoskiego sędziego za dwunastego zawodnika francuskiej kadry. Ja jednak rozumiem decyzję arbitra i nie mam zamiaru węszyć żadnego spisku.  W 72. minucie padł gol, który ustalił wynik tego spotkania. Niemcy przeważali, mieli wiele okazji, ale bramki nie zdobyli. Francuska defensywa nie została sforsowana, co oznacza, że to gospodarze turnieju zagrają z Portugalią o złoto EURO 2016.

Wspomniany Griezmann nie wykorzystał rzutu karnego w finale Ligi Mistrzów. Teraz po raz kolejny ustawił piłkę na jedenastym metrze w meczu, który oglądał cały świat. Tym razem jednak okazał się bezbłędny, dzięki czemu Francuzi mogli świętować. W niedzielnym finale będą faworytami. Jednak głodni tytułu na wielkiej imprezie Portugalczycy na pewno nie odpuszczą.

Futbol bywa okrutny i niesprawiedliwy. Znakomite okazje Niemców nic nie dały. Znikną i zostaną zapomniane. Mistrzowie świata wracają do domu. Jednak EURO 2016 jest szóstą z rzędu imprezą na której nasi zachodni sąsiedzi sięgają po medal. To prawdziwa piłkarska nacja.

Powody do radości mają nie tylko fani francuskiego futbolu. Zadowoleni są także kibice z Poznania. Lech pokonał w meczu o Superpuchar Polski mistrza naszego kraju – Legię Warszawa aż 4:1. Kolejorz objął prowadzenie w 22. minucie, kiedy gola po błędzie Arkadiusza Malarza strzelił Maciej Makuszewski. Legia zdołała się podnieść. Bramkę wyrównującą zdobył Guilherme. Stało się to w 36. minucie. W drugiej części do siatki trafiali już tylko zawodnicy z Wielkopolski. Prowadzenie dla finalistów ostatniej edycji krajowego pucharu odzyskał Lasse Nielsen, a w końcówce dwukrotnie z bramki cieszył się Dariusz Formella. Kolejorz wygrał przekonująco i drugi raz z rzędu sięgnął po Superpuchar Polski.

Żyliśmy także rewanżowymi meczami polskich klubów walczących w pierwszej rundzie eliminacji europejskich pucharów. Najpierw do boju ruszyło Zagłębie Lubin. Miedziowi rywalizowali z bułgarską Sławią Sofia i musieli przed własną publicznością odrobić jednobramkową stratę z pierwszego meczu w stolicy Bułgarii. Plan został wykonany z nawiązką. Podopieczni Piotra Stokowca zwyciężyli 3:0. Lubomir Guldan trafił jako pierwszy  w 20. minucie spotkania.  W drugiej połowie podwyższył Łukasz Piątek, a po trafieniu Macieja Dąbrowskiego było niemal pewne, że to nasza drużyna pozostanie w walce o awans do fazy grupowej.

Niestety skompromitowała się Cracovia. Drużyna Jacka Zielińskiego po raz drugi przegrała z macedońską Shkendiją. Po wyjazdowej porażce 0:2, przyszedł czas na przegraną na własnym stadionie 1:2. Goście wyszli na prowadzenie już w 13. Minucie, kiedy to trafił Besart Ibraimi. Już wtedy wiedzieliśmy, że o awans drużyny z Krakowa będzie szalenie trudno. Na nieco ponad dwadzieścia minut przed końcem do remisu doprowadził Mateusz Cetnarski. Jednak w końcówce gospodarzy dobił Ferhan Hasani, strzelając gola niemal w tym samym momencie, w którym Griezmann po raz pierwszy pokonał Manuela Neuera. Cracovia miała sporo okazji, ale nie wiele to dało.  Pasy odpadają z europejskich pucharów najwcześniej, jak tylko można było odpaść. To wielka porażka polskiego futbolu. Shkendija dołącza tym samym do szerokiego grona klubów, które już zawsze będą źle kojarzyć się kibicom naszej ligi.


pubsport.pl