Grad goli, zwycięstwa beniaminków i wpadki faworytów, czyli 5. kolejka Ekstraklasy

W piątej kolejce Ekstraklasy kibice nie mogli narzekać na nudę. Padło w niej aż 31 goli. Nie brakowało niespodzianek, ponieważ porażki ponieśli mistrzowie i wicemistrzowie Polski. Oby takich serii gier w naszej lidze było jak najwięcej.

W piątek klasę pokazała Cracovia. Piłkarze Jacka Zielińskiego wygrali na wyjeździe z Koroną Kielce 3:0. Pierwszego gola strzelił w 21. minucie Deniss Rakels. W samej końcówce pierwszej połowy podwyższył doskonale ostatnio spisujący się Mateusz Cetnarski. Na początku drugiej części pięknym strzałem popisał się Bartosz Kapustka i ustalił wynik spotkania. Znów rozczarował Lech Poznań. Mistrzowie Polski przegrali tym razem w Lubinie. Zagłębie już do przerwy prowadziło 2:0. Na początku bramkę zdobył Krzysztof Janus, a gola do szatni strzelił Łukasz Piątek. Podopiecznych Macieja Skorży stać było na kontaktowe trafienie, które zaliczył w doliczonym czasie Marcin Robak, ale to było za mało na dolnośląskiego beniaminka.

W sobotę piłkarze Termaliki Bruk-Bet Nieciecza udowodnili, że bardzo dobrze czują się w Mielcu. Tym razem pokonali na Podkarpaciu Górnika Zabrze 3:0. Już w 5. minucie wynik otworzył Emil Drozdowicz. Do siatki dwukrotnie trafił jeszcze Dawid Plizga. W pierwszej połowie wykorzystał rzut karny, zaś w samej końcówce przypieczętował zwycięstwo małopolskiego beniaminka. Nie był to udany debiut Leszka Ojrzyńskiego w roli trenera zespołu z Zabrza. Tego dnia doszło do ciekawej i obfitującej w bramki rywalizacji Górnika Łęczna ze Śląskiem Wrocław. Gospodarze prowadzili już 2:0 po strzałach Przemysława Pitrego i Grzegorza Bonina, ale jeszcze przed końcem pierwszej połowy podopieczni Tadeusza Pawłowskiego doprowadzili do remisu. Najpierw straty zmniejszył Robert Pich, a następnie wyrównał Kamil Biliński. To jednak nie był koniec dobrych wiadomości dla wrocławskich kibiców, bowiem w doliczonym czasie trafił Flavio Paixao i zapewnił gościom wygraną 3:2. Wieczorem doszło do dużej niespodzianki. W Gliwicach Piast pokonał Legię Warszawa 2:1. Mecz lepiej zaczęli piłkarze ze stolicy. Objęli dość szybko prowadzenie po bramce Nemanji Nikolicia. Gliwiczanie jednak nie zamierzali się podłamać. Do remisu doprowadził Martin Nespor, a pięć minut przed końcem trzy punkty gospodarzom zapewnił Aleksandar Zivec.

W niedzielę odbyły się mecze w Białymstoku i w Krakowie. Na Podlasiu Jagiellonia pokonała Ruch Chorzów 2:1. Sebastian Madera i Konstantin Vassiljev trafiali dla zespołu Michała Probierza, ale po kontaktowej bramce Mariusza Stępińskiego zrobiło się nerwowo i „Niebiescy” odzyskali nadzieję na dobry wynik. Jednak już nic złego w tym meczu gospodarzom się nie stało i trzy punkty zostały w Białymstoku. W Krakowie kibice zobaczyli bodaj najlepszy mecz tej kolejki. Padło w nim aż sześć goli. Wisła prowadziła z Lechią Gdańsk już 2:0, a gole strzelali świetnie grający w tym spotkaniu Wild-Donald Guerrier oraz Maciej Jankowski. Emocje jednak się nie skończyły. Kontaktową bramkę zdobył Daniel Łukasik, a w drugiej odsłonie wyrównał Lukas Haraslin. „Biała Gwiazda” odzyskała prowadzenie po kolejnym golu Jankowskiego, ale ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami, ponieważ w końcówce wyrównał Mario Moloca. Remis 3:3 na pewno usatysfakcjonował neutralnych kibiców, ale dla fanów obu zespołów z pewnością był powodem do odczuwania niedosytu.

Kolejka zakończyła się w poniedziałek na stadionie w Bielsku-Białej, gdzie przyjechała Pogoń Sczecin. Kibice znów mieli okazję zobaczyć dobry mecz. Gracze Czesława Michniewicza znakomicie spisali się w pierwszej połowie, po której prowadzili 2:0. Stało się tak za sprawą goli Jarosława Fojuta i Rafała Murawskiego. W drugiej części oglądaliśmy zupełnie odmienione Podbeskidzie. „Górale” zdołali odrobić straty dzięki bramkom Damiana Chmiela i Mateusza Szczepaniaka. Trzy punkty pojechały jednak do Szczecina ponieważ na pół godziny przed końcowym gwizdkiem do siatki trafił Patryk Małecki. Pogoń tego prowadzenie nie oddała i zwyciężyła 3:2.

To była bardzo ciekawa kolejka, ponieważ było w niej niemal wszystko. Byliśmy świadkami niespodzianek i potknięć faworytów. Jednak przede wszystkim zobaczyliśmy dużo goli, a przecież to one są solą futbolu i to dzięki nim kochamy piłkę nożną, choć wiemy, że nieraz potrafi być ona piękna nawet bez goli.

Wnioski po 5. kolejce:

  • Cracovia znów potwierdziła, że jest głównym kandydatem do miana rewelacji sezonu i może poważnie namieszać w walce o czołowe lokaty.
  • Legia jest do ogrania i losów mistrzostwa wcale nie można przesądzać, szczególnie jeśli ma się w pamięci to, co wydarzyło się w zeszłym sezonie.
  • Trwa kryzys Lecha Poznań. Oby jednak nie miało to wpływu na najbliższy mecz w europejskich pucharach.
  • Nieciecza dobrze czuje się w Mielcu. To właśnie na Podkarpaciu beniaminek wygrał dwa ostatnie mecze.
  • W Zabrzu nie zadziałał efekt nowej miotły, choć osobiście myślę, że Leszek Ojrzyński będzie jeszcze w stanie odmienić grę Górnika i sprawić, że drużyna z Górnego Śląska zacznie wygrywać.

pubsport.pl