Graj albo… giń

Gra w śląskim klubie to z jednej strony przyjemność. Każdy klub to wielka firma, z tradycją. Jak przyszłemu teściowi powiesz, że grasz w Ruchu, Górniku czy GieKSie to cmoknie z uznaniem i odda rękę swojej córki. Jesteś rozpoznawalny, występujesz na niezłym poziomie. Może wielkiej kasy nie ma, może areny nie powalają na kolana, a jeśli już to z rozpaczy, ale generalnie przyjemnie być piłkarzem na Śląsku. Dopóki nie zaczynasz regularnie przegrywać…

Grzebię w otchłaniach pamięci od kilku dni. I jestem bezradny. Zabijcie mnie, ale nie wymyślę innego regionu, w którym tak często kibic, czy też fanatyk, kierowałby agresję przeciwko swojemu piłkarzowi. Owszem, zdarzyło się na Legii, zdarzyło się w Arce, zdarzało się w innych miejscach, jednak nigdzie nie przybiera to tak regularnie tak radykalnej formy.

Trochę już zapomniany został atak na piłkarzy GKS-u Katowice, kiedy kibice wbiegli na murawę i zaatakowali swoich spadających z ekstraklasy piłkarzy. Minęło ledwie kilka lat, a Bukowa powróciła do tradycji, wywieszając słynny transparent „Ekstraklasa albo śmierć”. Gdzie indziej potraktowano by to jako slogan. Na Śląsku takie slogany wywołują raczej gęsią skórkę, niż uśmiech.

Idźmy dalej. Spadający z ekstraklasy Górnik i „motywująca” wizyta kibiców na treningu zespołu Henryka Kasperczaka. „Nie wystarczy tylko biegać, lub trochę się starać. Z naszym herbem na sercu trzeba zapier…”. Tam do rękoczynów nie doszło, choć po ostatnim, przesądzającym o spadku z ligi meczu, również było gorąco i piłkarze trochę musieli siedzieć w szatni.

Teraz wyskoczyli fani Polonii Bytom. „Jak spadniemy, zaje…my”. Ja w to wierzę. Jeden spadek wszyscy przeżyli, drugiego nie zdzierżą. Współczuję piłkarzom Polonii, bo im brakuje umiejętności. Jakości. Tu trener Fornalak wiele nie zdziała, ani żadne techniki motywacyjne. Zawodnicy są ofiarami polskiego systemu szkolenia. Są w większości piłkarskimi półproduktami, na które w danej chwili akurat było zapotrzebowanie w Polonii, bo nie było możliwości ściągnięcia lepszych. Gracze są pewnie adekwatni do obecnego poziomu bytomskiego klubu. Ich dramat polega na tym, że nie przystają do oczekiwań fanów, którzy od takiego Maksyma Pokotyluka żądają przywrócenia należnej pozycji „Królowej Śląska”.

Tutaj taka „motywacja” może prowadzić tylko do spięcia. A spięcie prowadzi do spadku. Zresztą, jak spojrzymy tylko na trzy przywołane powyżej przykłady. GKS walczy o ekstraklasę, po mobilizacji transparentem? Górnik utrzymał się w ekstraklasie? GKS nie spadł z ligi? No właśnie. Aż strach w takim razie pomyśleć, co czeka za pół roku piłkarzy Polonii…


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl