Grupy do wyboru dla kibica

W miniony czwartek w Monaco wylosowano grupy piłkarskiej Ligi Mistrzów 2013/2014. Panuje powszechne przekonanie, że w tym sezonie mamy bardzo duży rozrzut grup pod względem popularnościowo-marketingowym. Pewnie, że zestawienie Realu, Juventusu, Galatasaray i Kopenhagi wydaje się bardziej interesujące niż np. Porto, Atletico, Zenit i Austria, ale wszystko ma przecież swoje „plusy dodatnie i plusy ujemne”.

Zanim przejdę do omawiania po kolei wszystkich grup, słówko o gali. Jak zwykle z rozmachem i wieloma znakomitymi osobistościami ze świata futbolu. To cieszy, że przypomina się kibicom o piłkarzach pokroju Luisa Figo, Johana Cruyffa, Michela Owena, czy Billy’ego McNeilla. Choć w przypadku tego ostatniego, przydałoby się przeprowadzić kurs otwierania tych „magicznych” kulek, co zawodowo robi znana para Giorgio Marchetti i Gianni Infantino (zyskujący w Polsce sławę jako sobowtór Stanisława Tyma, a ostatnio jako „Łysy z UEFA„, ale to temat na inną okazję):

Historii tej opowiadać nie trzeba, bo przecież widzieliśmy, że te kulki odegrały główną rolę w czwartkowym losowaniu. Problemy z nimi mieli też pozostali losujący, wymienieni przeze mnie wyżej. A teraz już do rzeczy!

GRUPA A – Man. United, Szachtar, Bayer Leverkusen, Real Sociedad

Najchętniej postawiłbym tutaj mnóstwo znaków zapytania, bo to chyba najlepiej odzwierciedliłoby układ sił w tej grupie. Faworytem wydają się być Czerwone Diabły, ale wraz z odejściem Alexa Fergusona zniknął stamtąd duch tego zespołu. Mówi się, że mogą mieć problem z wejściem na podium w Premier League, nie mówiąc już o Champions League. Tu, z kolei, co roku coraz śmielej dają o sobie znać Górnicy z Doniecka, którzy na przestrzeni 3 ostatnich sezonów, dwa razy wychodzili z grupy (choć rok temu mało kto się tego spodziewał).

A walczyć będą jeszcze wracający do gry na najwyższym poziomie gracze z Leverkusen i Real Sociedad, który po drodze do piłkarskiego raju wyrzucił z niego Olympique Lyon i to w sposób zdecydowany. Zapowiada się wybuchowa, nie do końca kontrolowana mieszanka u tych czterech drużyn.

GRUPA B – Real Madryt, Juvetnus, Galatasaray, FC Kopenhaga

Kolejny przypadek, gdzie wydawałoby się, że mamy dwóch oczywistych faworytów i dostarczycieli punktów, a wcale tak nie musi być. Mamy tu przecież aż trzech ćwierćfinalistów z poprzedniej edycji. Królewskich, jak co roku, interesuje wyłącznie końcowe zwycięstwo, nawet jeśli za sterami drużyny nie siedzi już Jose Mourinho. 

Stara Dama po dwóch sezonach absencji, drugi sezon z rzędu trafia do niewygodnej grupy. Jednakże juz w zeszłym roku podopieczni Antonio Conte udowodnili, że potrafią w takiej sytuacji sobie poradzić. Podejrzewam, że gdyby w ćwierćfinale trafili na kogokolwiek innego niż Bayern, znaleźliby się w półfinale. Ale teraz nie ma co gdybać, tylko walczyć o wyższe cele, bo z pewnością Mistrzów Włoch na to stać.

Graczy Galatasaray nie wolno także spychać na margines. Sezon temu wygrywali z Manchesterem United, Schalke i… Realem Madryt. Byli nawet o krok od wyelimnowania hiszpańskiej ekipy z 1/4 finału. Okazja do rewanżu nadarza chyba się szybciej niż się spodziewali. Na pewno zamierzają ją wykorzystać. A Kopenhaga? Też w przeszłości straszyła wielkie kluby, szczególnie na Parken.

  GRUPA C – Benfica, PSG, Olympiakos, Anderlecht

Już doszły mnie słuchy, że tu wszystko ustawione jest pod Wicemistrzów Portugalii, bo na ich obiekcie zostanie rozegrany finał bieżącej edycji Ligi Mistrzów. To mocna przesada. Orły na pierwszy koszyk zapracowały sobie dobrymi występami w europejskich pucharach w poprzednich sezonach.

Paryżanie zdobyli przed rokiem cenne doświadczenie w rozgrywkach, którego im przez lata brakowało. To może się pozytywnie przełożyć na aktualny sezon. Piłkarze z Pireusu w końcu nie muszą przeklinać losowania i narzekać, że trafili do grupy śmierci, bo tak zdecydowanie nie jest. Mają realną szansę, by wmieszać się do walki o awans do najlepszej szesnastki. Determinacji im nie zabraknie, przede wszystkim przed własnymi kibicami. Podobny tok myślenia mogą mieć w stolicy Belgii.

GRUPA D – Bayern, CSKA, Man. City, Viktoria Pilzno

Bawarczycy pod wodzą Pepa Guardioli przechodzą (zdaniem wielu niepotrzebną) lekką metamorfozę i już teraz na pierwszy rzut oka widać, że jeszcze nie wszystko jest tam poukładane, ale przecież klocki o takiej wartości niełatwo jest wpasować tak, by wszyscy byli zadowoleni. Tak czy inaczej, obrońcy trofeum wyruszają z misją, by dokonać niemożliwego, czyli… wygrać Champions League drugi rok z rzędu. Innego celu na taką skalę sobie tam nie wyobrażam.

Klub o podobnym potencjale finansowym, Manchester City, liczy, że znajdzie zastosowanie zasada „do trzech razy sztuka” i uda im się w końcu wyjść z grupy w Lidze Mistrzów. Rywali mają – nazwijmy to ładnie – sprzyjających, ale przecież spotkania z ekipami teoretycznie słabszymi gra się przecież najtrudniej.

Drużyny z Moskwy też się trzeba obawiać. Choć kwalifikuje się w kratkę, to od 4 lat trzymają się reguły, że jak już wchodzą do Ligi Mistrzów, to także i do fazy pucharowej. A jeśli jeszcze na pół roku zostanie tam Keisuke Honda, to będzie za kim pobiegać. Z kolei Viktorię Pilzno po prostu będziemy oglądać i zazdrościć drugiego awansu do piłkarskiego raju na przestrzeni 3 lat.

GRUPA E – Chelsea, Schalke, Basel, Steaua

Ambicje Jose Mourinho sięgają pewnie bilansu 12-0-0 i niewykluczone, że go osiągnie. Dla jego drużyny prawdziwe sprawdziany zaczną się wiosną. Teraz „The Blues” czeka pilnowanie swojego dorobku i walka w lidze. Czy to samo mogą powiedzieć w Gelsenkirchen? Wydawałoby się, że tak, bo przed rokiem wyszli z grupy o podobnym poziomie trudności, lecz przypłacili to słabszymi występami w Bundeslidze. Dlatego odpadnięcie w 1/8 finału z Galatasaray pomogło im w ciagu ostatnich 10 ligowych kolejek wspiąć się z połowy tabeli na miejsce dające prawo startu w play-offach do Ligi Mistrzów. W tym sezonie może być podobnie.

Zadaniem Mistrzów Szwajcarii oraz Mistrzów Rumunii będzie zabieranie punktów faworytom i walka o Ligę Europy. Na ten moment (bazując na tym, co zobaczyliśmy ze strony Steauy w dwumeczu z Legią) zapowiada się, że klub z Bazylei jest dość blisko osiągnięcia tego „celu minimum”.  A teraz apytam brzydko i przekornie: czy widzielibyście tu jakieś punkty dla Legii? Bo ja osobiście maksymalnie jakieś 2-3, ale i tak przy dużym szczęściu…

GRUPA F – Arsenal, Marsylia, Borussia, Napoli

O tak. To jest grupa śmierci dla każdego jej uczestnika. Przede wszystkim dla Kanonierów, dla których skład tejże grupy brzmi jak „wóz albo przewóz”. To chyba „najostatniejsza” szansa dla Arsena Wengera, by udowodnić, że jego zespół utrzymuje się na światowym topie. Jest też niemała realna szansa, że przegra tu z kretesem, co mogłoby spowodować poważne roszady na Emirates.

Faworytem wydaje się być Borussia Dortmund. Finaliści ubiegłej edycji już wiedzą, „z czym to się je” nawet wśród bardzo trudnych rywali, bo rok temu też trafili między europejskie znakomitości. Zaliczam do takich też Olympique Marsylia, choć ta ekipa miała ostatnio rok przerwy od Ligi Mistrzów. Jest najlepszym francuskim klubem niezbudowanym za szejkowe dolary.

Z kolei Napoli nie musi, a chce i może. Dwa sezony temu zmiana trenera w Chelsea spowodowała, że niemal wygrany dwumecz w 1/8 finału przegrali po dogrywce. Teraz stają przed okazją do kolejnej ładnej prezentacji przed europejską publicznością. Ich porywczy, ofensywny futbol może wprowadzić spory zamęt w takiej grupie.

GRUPA G – Porto, Atletico, Zenit, Austria

Mnie się podoba, że Mistrz Portugalii zagra z 3. drużyną La Liga poprzedniego sezonu. Kto wie, czy do walki o 1. miejsce w grupie nie włączy się też Wicemistrz Rosji? Marketingowo niestety ta czwórka będzie przegrywać z innymi, ale nie przesądzałbym, iż będzie tak również pod kątem sportowym. Zagadką pozostaje postawa Mistrzów Austrii, którzy po raz pierwszy zasmakują Champions League kosztem Dinama Zagrzeb. Jak debiut, trzeba przyznać, że trafili im się rywale „w sam raz” – nie za mocni, ale też nie za słabi.

  GRUPA H – Barcelona, Milan, Ajax, Celtic

Mówiąc szczerze, to na miejscu dzialaczy Blaugrany wcale bym się nie cieszył z takiego układu w grupie. Oczywiście, jak co roku celem jest wygrana w finale, ale zastanawiam się nad realnym kresem możliwości Barcy. Już ubiegły sezon pokazał, że złamać ją może nawet… Mistrz Szkocji, a i Milan przy odrobinie szczęścia mógłby przyspieszyć barcelońską katastrofę w 1/8 finału.

W Mediolanie nastąpiły wzmocnienia i zbrojenia, aby włączyć się do walki o scudetto, ale dokąd pozwoli to dojść w Champions League? Może w Amsterdamie po cichu też liczą na wyjście z grupy kosztem kogoś wielkiego? Co pokaże Celtic podczas swojej jedynej okazji do spotkania się z rywalami na wyższym poziomie? W tej „grupie, która 10 lat temu nazywałaby się grupą śmierci” jest mnóstwo pytań, na które tej jesieni poszukiwać będziemy odpowiedzi.

______

Tak więc kibicu, wybierz sobie, kogo chcesz zobaczyć w akcji. Niekoniecznie muszą być to najlepsi, najbogatsi i najpopularniejsi. Pamiętam, że na początek sezonu 2010/2011 wybrałem starcie Werderu Brema z Tottenhamem. To było super widowisko, z dużą dawką ofensywnej piłki, zakończone remisem 2:2. Gdzie Koguty wówczas zawędrowały w Champions League chyba nie muszę przypominać. To właśnie wtedy świat dowiedział się o pewnym superszybkim Walijczyku, który trzy lata później poszedł do wielkiego hiszpańskiego klubu za rekordową kwotę 🙂


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl