Harvey „Leonardo” Dent

Inter poległ w derbach Mediolanu i bardzo oddalił się od mistrzostwa kraju. Klub w fatalnym stylu przegrał też pierwszy mecz ćwierćfinałowy z Schalke 04 i ma już minimalne szanse na obronę trofeum. Uwielbiany wcześniej Leonardo nagle przestaje być doceniany i musi odejść.

Według doniesień mediów, brazylijski szkoleniowiec był już gotów zrezygnować z funkcji po wtorkowym 2:5 z niemieckim rywalem. Ponieważ jednak prezes Massimo Moratti rozumie znaczenie stabilności w prowadzeniu drużyny, więc do zmiany trenera jeszcze nie doszło. Spekulanci mówią jednak, że latem Leonardo zostanie zastąpiony przez Pepa Guardiolę, Guusa Hiddinka, Luciano Spalettiego lub powracającego Jose Mourinho.

Zastanawiam się, czemu kibice i dziennikarze chcą już teraz pozbyć się Brazylijczyka ze stanowiska? Bo tak można zrozumieć ich intencje, gdy słyszy się nowe nazwiska i spekuluje o ławce trenerskiej klubu w kolejnym sezonie. Jeszcze kilka tygodni temu, gdy Inter piął się w tabeli i wygrywał kolejne mecze wszyscy byli zachwyceni talentem młodego szkoleniowca. Porównywano jego Inter z tym Beniteza i wyciągano wnioski chwalące umiejętności personalne i taktyczne Leonardo. Dziwnie wtedy zapomniano, że to piłka nożna i cudowna seria zespołu prędzej czy później się skończy. Teraz, gdy nagle się pojawiła, gdy klub wpadł w tarapaty, wszyscy chcą już zmienić trenera. Nagle popełnia błędy personalne, taktyczne, źle prowadzi zespół. Jakby inny człowiek.

Moratti latem pewnie zastąpi Brazylijczyka kimś innym, bo Inter zanotuje regres. Chyba, że wszystkim znowu się odmieni, bo drużyna zacznie wygrywać i na przykład fantastycznie zakończy sezon w Serie A. Co wtedy? Znowu będziemy chwalić kunszt Leonardo do najbliższej klęski w elitarnych rozgrywkach? Nagle znowu będziemy doceniali jego umiejętności i talent?


pubsport.pl