Have fun, Korono!

W poniedziałek rano Leszek Ojrzyński został zwolniony z Korony. Powstało niemalże narodowe oburzenie. Zewsząd słychać było głosy, iż zarząd klubu z Kielc robi kompletną głupotę, zwalniając szkoleniowca po trzech kolejkach. 

Z jednej strony jestem skłonny się z tym zdaniem zgodzić, wszak jeżeli prezes Korony pozwala trenerowi zacząć sezon i przygotować drużynę do rozgrywek, to akceptuje jego filozofię gry, a trzy mecze nie powinny tego zmienić. Z innej perspektywy patrząc, może i by to zwolnienie Koronie wyszło na zdrowie. Miniony sezon był naprawdę bardzo przeciętny, a WIELKI styl jaki wypracowała drużyna z Kielc polega na bieganiu, jechaniu na tyłkach i walce. I tylko na tym.

Czy to naprawdę tak wiele, jak próbują uzmysłowić zarządowi kibice, których zachowania zupełnie nie rozumiem? Zwolnienie jest zwolnieniem. Mleko się rozlało. Tak jak powiedział Pavol Stano, nawet, kiedy jakimś cudem trener dostałby drugą szansę, to owej propozycji pewnie by nie przyjął. Ma honor. Po drugie lekko zszokowały mnie sformułowania, które padły ze strony kibicowskiej na wtorkowym spotkaniu z zarządem. Zarząd mówi: „poprzedni sezon był słaby”, kibice odpowiadają: „jak na naszą obecną kadrę nie było źle”. Zarząd: „chcemy iść do przodu, rozwijać się”, kibice: „spokojnie, trzeba mierzyć siły na zamiary”. Kibice: „Atmosfera w drużynie jest beznadziejna, widzicie miny piłkarzy, nie oczekujmy teraz wyników”.

Przekonanie ogółu mówi o tym, że najbardziej pokrzywdzeni w tej całej akcji są piłkarze. No bo co zrobić, skoro zarząd zabiera im „ojca”? Człowieka, z którym zbudowali wielką więź. Gościa, który nauczył ich nieustępliwego stylu gry. Odpowiadam. Po pierwsze, piłkarze są od grania i jeżeli w pierwszych trzech spotkaniach osiągaliby  lepsze wyniki, ich trener z całą pewnością nie zostałby teraz zwolniony. Po drugie, po słowach kibiców, którzy na spotkaniu z zarządem nieświadomie wyrazili niemal przekonanie, że zespół będzie grał teraz słabo, nie wierzę, że ci piłkarze  będą rzeczywiście zasuwać. To bez sensu, słowa fanów to nałożenie presji na piłkarzy, aby ci swoje następne mecze… przegrywali. Niestety, tak to na moje oko wygląda.

I tak pewnie będzie. Kopacze niemal momentalnie zapomną o stylu opartym na prawdziwym zapieprzaniu, a część kibiców zapewne im jeszcze przyklaśnie, wszak oznacza to tryumf postawionej przez nich tezy. A czy do prawdziwej walki podczas meczu potrzebny jest trener?

No i w końcu ta hotelowa, dość mocno zakrapiana impreza kopaczy ze Świętokrzyskiego, o której napisał Krzysztof Miklas. Ponoć bawili się nie tylko piłkarze, ale i cały sztab trenerski.  Dziennikarz TVP pisze również: W tej zabawie nie było chyba ani jednego trzeźwego człowieka, a bryczki futbolistów nagle zniknęły spod hotelu z wyjątkiem jednej.

Zakładając, że Miklas nie wziął tej całej historii z księżyca (a chyba nie wziął) to nastał chyba najlepszy okres dla koroniarzy – profesjonalistów. Nastał czas zabawy, braku prawdziwej presji i – o zgrozo – całkowitej aprobaty kibiców, wobec zaistniałej sytuacji. Oni są pokrzywdzeni, oni się mogą bawić. Have fun, Korono!

Ojrzyński zrobił dużo, wpoił piłkarzom, że na boisku trzeba walczyć, czasami grać na pograniczu faulu i zasuwać. Teraz trzeba nauczyć się grać w piłkę.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl