Heat nadal w grze

Miami Heat pod wodzą niezniszczalnego Lebrona Jamesa pokonał Boston Celtics w ich hali 98:79 i wyrównał stan rywalizacji na 3:3. LBJ już w pierwszej połowie zdobył 30 punktów (w drugiej dołożył jeszcze 15), w wyniku czego Żary z Miami już do przerwy uzyskały przewagę aż 13 oczek.

Celtom zabrakło wczoraj ich tradycyjnej agresji i wiary w zwycięstwo. Fatalne spotkanie rozegrał Paul Pierce. Niewiele lepiej zaprezentowali się Ray Allen i Kevin Garnett. Bostoński tercet zdobył razem jedynie 31 punktów. Na nic zdał się ponownie wysiłek Rajona Rondo, który po raz wtóry w tej serii zaliczył double-double notując statystyki na poziomie 21 punktów i 10 asyst. Tych drugich powinno być znacznie więcej, partnerzy RR nie zamieniali jednak wczoraj nawet otwartych pozycji na punkty.

Decydujące starcie między Heat i Celtics odbędzie się już w sobotę w Miami. Znacznie większe szanse na zwycięstwo daję się ekipie Lebrona Jamesa, ale przecież w NBA zwykło się mawiać „nie lekceważ serca mistrza”. Boston bez walki się nie podda.


pubsport.pl
Adam Śmietański
Sport, muzyka i gry - trzy pasje nadające sens mojemu życiu. Niestety nie było mi dane spróbować swych sił w zawodowym sporcie, lecz jedynie pchnęło mnie to ku dziennikarskim wyzwaniom. Koszykówka, piłka nożna, kolarstwo - moi faworyci wśród walczących o uwagę kibiców.