Historia Arboledy, czyli jak pieniądze wpływają na człowieka

Do Polski przyjechał w 2005 roku, gdy podpisywał kontrakt z Zagłębiem Lubin. Ówczesnym trenerem ekipy z Lubina był wówczas obecny selekcjoner polskiej kadry- Franciszek Smuda. Wtedy kolumbijczyka nikt w Polsce za dobrze nie znał. Jednak Manuel swoją grą sprawiał, że coraz więcej ludzi go rozpoznawało. Na co dzień- uśmiechnięty i sympatyczny, gdy przychodzi czas na mecz, przemienia się w prawdziwego wojownika, przynajmniej przemieniał. To jest człowiek, który potrafi się pięćdziesiąt razy w meczu przeżegnać, walczyć jak super wojownik, a po meczu, gdy ten jest nieudany jeszcze się popłakać.

W Lubinie spisywał się bardzo dobrze, co zaawocowało transferem do Lecha Poznań. Jednak ostatnie pół roku w Zagłębiu spędził tylko w Młodej Ekstraklasie, ale nie było to raczej przez formę piłkarską. Do Lecha ściągnął go również(tak jak do Zagłębia) Franz Smuda. I już w pierwszym sezonie w Lechu stał się ulubieńcem kibiców. Jego dobre występy w europejskich pucharach zaaowocowały tym, że zainteresowanie nim wyrażała duża liczba zagranicznych klubów. Jednak dopiero, gdy nastąpił sezon 2010/2011, czyli sezon, który wciąż trwa Maniek stał się postacią dla Lecha niepodważalną. Jego gole z Dniprem, Salzburgiem czy Manchasterem City znacznie pomogły Lechowi. Chyba bez niego nie była by możliwa ta wspaniała pucharowa przygoda Lecha w tym sezonie.

Jego dobra gra zainteresowała nawet Franka Smudę, który zaczął walczyć, aby Arboleda w kadrze się znalazł. Sam zawodnik również się zainteresował i zaczął zabiegać o polski paszport. Jednak wszyscy wiedzieli o tym, że Arboledzie kończy się kontrakt w czerwcu i wiele klubów złożyło swoje oferty. No i wtedy można powiedzieć zaczął się taki szantaż Arboledy. Negocjował, negocjował, stawiał warunki, aż wynegocjował największą pensję w Ekstraklasie. Już to wydarzenie mogło się nie spodobać. Myślałem, że obrońca Lecha jeszcze bardziej zaangażuje się w grę, odda(chociażby za tą kasę) jeszcze więcej serca ,,Kolejorzowi”. Niestety, łatwo było zauważyć już w dwumeczu z Bragą czy Polonią, że Arboleda się zmienił. Niestety zmienił się negatywnie. Z wielkiego walczaka zmienił się w piłkarza, który pada na murawę jak porażony prądem, nawet przy lekkim dotknięciu go przez rywala. Stał się po prostu strasznym symulantem, nie wspomnę o dyskucjach z sędzią, ale to akurat było już przed  rzekomą podwyżką. Jednak nie to jest najważniejsze. Arboleda przede wszystkim zaczął zdecydowanie słabiej grać. Pod żadnym pozytywnym kątem nie przypomina teraz zawodnika, który był siłą, który był jednym z najlepszych graczy Lecha w jesień. Jest cieniem samego siebie. Zdarzały się oczywiście przebłyski ,,dawnego” Arboledy. Jednak błędów było znacznie więcej niż wcześniej.

To pokazuje jak pieniądze mogą wpłynąć na piłkarza, w ogóle człowieka. Jednych podwyżka motywuje, jedni motywację tracą. Niestety, w tym przypadku było to drugie wyjscie. No cóż, miejmy nadzieję, że Arboleda jakoś sobie poradzi z tym spadkiem formy, odbuduje się i znów będzie jednym z najlepszych piłkarzy Lecha w każdym meczu.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl