Historyczny tryumf Serbów

W Krakowie zakończył się turniej finałowy Ligi Światowej siatkarzy. Niestety nie był on udany dla Polaków, którzy nie awansowali do półfinału. Smutek pogłębiał widok pustych trybun, co w naszym kraju zdarza się bardzo rzadko. Najlepsza okazała się Serbia, która w finale pokonała Brazylię.

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że przy okazji dużych siatkarskich imprez odbywających się w naszym kraju, hale wypełnione są po brzegi. Doskonale widać, że siatkówka jest dyscypliną kochaną przez wielu Polaków. Niestety zupełnie inaczej było w ostatnich dniach podczas rozgrywanego w Krakowie Final Six Ligi Światowej. Wysokie ceny biletów nie mogły przyciągnąć do hali dużej liczby kibiców, co sprawiło, że nawet na meczach mistrzów świata było wiele pustych krzesełek. Wakacje na pewno nie są usprawiedliwieniem. O tej porze roku już rozgrywano w naszym kraju mecze siatkówki i kibiców na trybunach zazwyczaj nie brakowało. Argument o przesycie sportowymi emocjami po piłkarskim EURO kompletnie do mnie nie przemawia.

Ze sportowego punktu widzenia polscy kibice również nie mają powodów do radości. Nasi siatkarze zaczęli turniej od zwycięstwa, które było wywalczone po zaciekłej walce z Francją. Mimo porażki w dwóch pierwszych setach Biało-czerwoni nie zamierzali zwątpić w sukces i wygrali 3:2. Gorzej powiodło się nam w kolejnym boju. W rywalizacji z Serbią ugraliśmy tylko jedną partię i o awans musieliśmy drżeć do piątku. Niestety nic już nie zależało od sportowych umiejętności podopiecznych Stephane’a Antigi. Przepustkę do półfinału dawało nam wyłącznie zwycięstwo Serbów nad Francuzami. Lepsi po pięciosetowej walce okazali się Trójkolorowi i dla polskich siatkarzy rywalizacja w Krakowie skończyła się po dwóch meczach.

Z drugiej grupy awansowali Brazylijczycy i Włosi. Los Polaków podzielili Amerykanie. W półfinałach Serbia pokonała Italię, zaś Brazylia okazała się lepsza od broniącej wywalczonego przed rokiem tytułu  Francji. Mistrzowie Europy na pocieszenie wywalczyli brązowy medal, nie tracąc seta w meczu o 3. miejsce z Włochami.

Finał miał wyłonić zwycięzcę. Z jednej strony przygotowująca się do rozgrywanych przed własną publicznością Igrzysk Olimpijskich Brazylia, która ma na koncie aż dziewięć tryumfów w Lidze Światowej. Z drugiej strony Serbia, która na igrzyska do Rio nie jedzie, a w World League nie zwyciężyła dotąd ani razu. Przełamanie miało przyjść w Krakowie. Z racji tego, że Serbowie nie wywalczyli przepustki do olimpijskich hal, Liga Światowa była dla nich w tym roku imprezą numer jeden. Siatkarze z Bałkanów nie rozczarowali. Podopieczni Nicoli Grbicia pokonali Brazylię 3:0 i po raz pierwszy w historii wygrali tę prestiżową imprezę.

Serbom należą się wielkie gratulacje. Wykonali cel, jaki obrali sobie w tym roku. Szkoda tylko, że takich siatkarzy jak Ivovic, Lisinac, czy Podrascanin nie zobaczymy podczas igrzysk w Rio. Tak mocna drużyna z pewnością byłaby jednym z kandydatów do medalu, a jej obecność w gronie uczestników imprezy pozytywnie wpłynęłaby na jej poziom.


pubsport.pl