Hodgsona misja życia na The Hawthorns

Roy Hodgson krótko należał do dwóch i pół milionowej grupy bezrobotnych Anglików. Manager znany z tego, że nie boi się żadnej roboty – pracował w siedmiu krajach – podpisał dziś rano półtoraroczną umowę z West Bromwich Albion. Cel priorytetowy? W maju cieszyć się z utrzymania w Premiership. Cel oczywisty i jak najbardziej logiczny. Tylko czy możliwy?

Hodgson, jak wiadomo, znany jest z tego, że im mniejszy klub, tym sobie lepiej w nim radzi. – im większy, tym gorzej. Żeby nie szukać dalko przykładów: tak było niedawno w Liverpoolu i tak było chwilę wcześniej w Fulham. Teraz, zaledwie miesiąc po pożegnaniu Anfield, Anglik podejmuje się misji utrzymania drużyny, której wizytówką jest niemoc utrzymania się w elicie dłużej niż rok.

Zwolnienie Roberto Di Matteo, mimo że w ostatnich dziewięciu spotkaniach Drozdy ugrały ledwie cztery oczka było jednak niespodzianką, podobną jak grudniowa sytuacja z Chrisem Hughtonem i Newcastle. Włoski trener cieszył się ogromnym poparciem zarówno piłkarzy z The Hawthorns, jak i kibiców klubu. I to może być duży problem Hodgsona – musi przecież bardzo szybko zdobyć zaufanie zespołu, i to duże, oraz musi sprawić aby kopacze W.B.A. szybko zapomnieli o Di Matteo, który był dla nich kimś więcej niż tylko trenerem.

Misja Roya w West Midlands, biorąc pod uwagę zarówno trudne położenie klubu, rozbicie w drużynie, jak i nadszarpnięcie autorytetu samego Hodgsona w wyniku wydarzeń w Liverpoolu, wydaje się być jedną z najcięższych w całej trenerskiej karierze doświadczonego szkoleniowca. Bo jeśli spuści The Baggies do Championship, to już nigdy może nie odzyskać twarzy w angielskim futbolowym światku.


pubsport.pl
Adrian Adamus
tu piszę: http://www.angielskapilka.com/ http://futbolnanie.blox.pl/html
http://www.myspace.com/adek666a