Horror bez happy endu

Duńczycy są bardzo mocni. To było widać od początku imprezy. Co do naszej formy wątpliwości pewne były, ale wiadomo było że łatwo się nie poddadzą. I nie poddali się. Jednak parafrazując powiedzenie o innej z polskich reprezentacji – walczyli jak zawsze, przegrali jak nigdy.

Sportowo na pewno byli słabsi. W końcu właściwie przeszło dwudziestominutowy przestój drużynie chcącej walczyć o medale zdarzać się nie może. Ale druga połowa była bodaj najlepszym momentem naszych szczypiornistów na tym turnieju. To jednak nie wystarczyło. Bo Duńczycy to Duńczycy – z nimi też łatwo nigdy nie było. I nie będzie. Ale jednak było niesamowicie blisko. Wszak remis też byłby świetnym wynikiem. Jurkiewicz został prawie bohaterem. Jurecki. Wyszomirski był blisko wyniesienia się na szczyty chwały. Ale nic z tych rzeczy. Teraz musimy jeszcze patrzeć na innych. My czyli kibice, bo zawodnicy muszą pokonać Serbię i Chorwację. A my poza tym mamy liczyć na tych drugich w meczu z gospodarzami. I na Duńczyków. Scenariusz jest realny. Bardziej realny niż dwa lata temu. Ale trzeba zacząć od siebie. Nie można zwątpić. Wenta i jego ekipa nie może, i my nie możemy. Walka trwa dalej. Taki jest scenariusz takich turniejów. Najpierw gra się mecz o wszystko, a potem kilka kolejnych. Za kilka godzin właśnie taki kolejny. Serbia to nie Dania. Ale jeśli zagramy tak jak w drugiej połowie z Danią, to mało kto będzie mógł z nami walczyć. Tylko trzeba zagrać tak cały mecz. Pełne 60 minut. Swoje muszą też dołożyć Bielecki i Lijewski. Dobrą formą musi błysnąć Jurasik. Czas na mecz w którym wszystko się zgra. Bo każdy zawodnik z naszego składu miał już jakiś świetny mecz. Tylko jeszcze nigdy wszyscy na raz. Jeśli chcemy zdobywać medale – najwyższy czas.


 ZIMOWE IGRZYSKA 2018 >>

TERMINARZ | KLASYFIKACJA MEDALOWA | MEDALIŚCI | 

Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl