Hull jak Pas de Calais

We francuskim filmie „Jeszcze dalej niż północ”, główny bohater zostaje zesłany z południa kraju do regionu Pas de Calais na północy. Wszyscy mu współczują, przestrzegają go, policjanci, dowiedziawszy się dokąd jedzie, wykazują się wyrozumiałością. Podobnie mają się sprawy z moją wizytą w angielskim Kingston upon Hull.

Pamiętacie, że to miasto jest uznawane za najgorsze do życia w Anglii? Że jedyna atrakcje w nim to fabryka czekolady i Hull City, które przez dwa sezony grało w Premier League? W przeciwieństwie do bohatera wspomnianego filmu, ja czułem się jednak radośnie, jadąc do Hull. Choć spodziewałem się najgorszego…

Z tysiąca małych drużyn z całej Europy, które już w czasie istnienia tego blogu opisałem, Hull jest pierwszą, którą widziałem na żywo. Stało się to w sierpniu 2009 roku w wyjazdowym meczu z Chelsea Londyn. Od teraz jest też pierwszą, którą podziwiałem w meczu na własnym stadionie. A było to tak.

W marcu tego roku do Polski przyjechali dwaj piłkarscy turyści – Philip i David. Odwiedzili stadiony GKS-u Katowice, Lecha Poznań, Wisły Kraków, Cracovii, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski i… Podbeskidzia Bielsko-Biała, w czasie meczu z Białą Gwiazdą (2-2). Przed spotkaniem otrzymałem informację, że na stadionie będą kibice Hull City, z którym od trzech lat sympatyzuję. Spotkało mnie niesamowite szczęście. Mogli przecież przyjechać fani Southend United, Queens Park Rangers czy Darlington Town. Przyjechali akurat z Hull. Zszokowałem ich, paradując w koszulce Hull City. Porozmawialiśmy, zrobiłem z nimi materiał i wróciłem.

A jednak odnaleźli mnie, podziękowali za poświęcenie im miejsca w mediach i utrzymaliśmy kontakt. W czerwcu przysłali mi paczkę z gadżetami Hull. Już wtedy zaprosili na wybrany mecz nowego sezonu. W minioną sobotę oglądałem „Tygrysy” w akcji na KC Stadium przeciwko Crystal Palace (0-1).

Spędziłem świetny weekend, godzinami rozmawiając o piłce. Panowie David i Philip są bardzo dobrze zorientowani w polskim futbolu. Podczas pobytu w naszym kraju, największe wrażenie zrobiła na nich jednak… atmosfera na stadionie Podbeskidzia. Tak, to nie żart. „Niby mało ludzi, ale było tak głośno, że stworzyli rywalom prawdziwe piekło” mówili. Przyznam, że mogą mieć trochę wypaczony obraz rzeczywistości, bo byli w Bielsku akurat na najlepszym meczu w historii, ale z błędu ich nie wyprowadzałem 🙂

Moje wrażenia po powrocie są takie, jak na końcu filmu „Jeszcze dalej niż północ”. Hull to ładne, zadbane, portowe miasto, z budynkami z cegły, które uwielbiam. Ciche i bardzo spokojne – jak na 250 tysięczny ośrodek.  Życie toczy się wolniej, dlatego trzeba mieć specyficzny charakter żeby tu mieszkać. Młodzi czasem narzekają, że nie ma tu nic do roboty. Ale nam za całą adrenalinę wystarcza wizyta na KC Stadium – mówili moi gospodarze. Miasto ładne, zielone, ludzie niezwykle uczynni, z  tradycyjną angielską gościnnością. Zobaczyłem i dementuję – Hull to całkiem przyjemne miejsce do życia. Znam około pięciu tuzinów gorszych w Polsce.

W najbliższych dniach możecie się spodziewać serii korespondencji stamtąd.


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl