I co z tymi napastnikami?

Chciałoby się powtórzyć poprzedni sezon. I to nie ze względu na mistrzostwo Anglii, ale na wybitną skuteczność naszych zawodników. Strzelili wtedy w sumie 103 gole, najwięcej w historii wśród drużyn Premier League. Jakby tego było mało, odnieśli najwyższe zwycięstwo w lidze, a w klasyfikacji strzelców wygrał nasz napastnik – Didier Drogba, strzelając 29 goli. Piąte miejsce zajął Frank Lampard, który był najwyżej wśród pomocników. Do siatki trafiał aż 24-krotnie. Na odpowiednio 10 i 11 miejscu znajdowali się Florent Malouda i Nicolas Anelka.

Wróćmy jednak może do obecnego sezonu. Aktualnie najlepszym strzelcem jest wspomniany wcześniej Francuz, Florent Malouda. Jeszcze szóstego kwietnia jego osobę łączono chociażby z Olympique Lyon. Teoretycznie był bez formy, a zawodnicy bez formy są do ostrzału. Teraz już chyba nikt tak nie myśli…  Od wspomnianego szóstego kwietnia Malouda zaczął błyszczeć formą. Rozegrał cztery spotkania w Premier League i strzelił cztery bramki. Jedna dała nam zwycięstwo nad Stoke, dzięki innej przypięczętowaliśmy zwycięstwo nad West Hamem. W każdym razie, kiedy Malouda poczuł naprawdę mocno, że może zbiżać się jego koniec w Chelsea skupił się. I gra wybitnie, aktualnie jest nie do wygryzienia ze swojej pozycji. Zresztą tak naprawdę nie ma poważnej konkurencji, ponieważ Zhirkow z tygodnia na tydzień dostaje coraz mniej szans, Mikel gra na innej pozycji i on ma raczej rywala w postaci Ramiresa. A Kalou? O nim w następnym akapicie…

Salomon Kalou. Rodak Didiera Drogby, teoretycznie najwiekszy talent w Chelsea. Przeszedł do niej już w 2006 roku, a więc jeszcze za czasów Mourinho. Miał kiedyś zastąpić Joe Cole czy Didiera Drogbę. Zastąpił? Bzdury. Jego sytuacja stała się jeszcze gorsza, kiedy do klubu przyszedł Malouda. Wtedy reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej głównie grzał ławę. Trochę wiary wstąpiło w niego, kiedy do klubu przyszedł Torres. Najpierw grał jego rywal na skrzydle, Malouda, ale z czasem Ancelotti zaczął eksperymentować w składzie. Carletto zauważył, że Torres chyba przestał strzelać, więc przestawił ustawienie na 4-3-3, gdzie na środku napadu grał Didier Drogba, a na skrzydle biegali właśnie Kalou i Malouda. Forma reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej zbytnio nie imponuje. Co prawda strzelił dwa gole w trzech meczach, kiedy to The Blues grali w takim ustawieniu, ale i tak nie powinien dalej grać w Chelsea. Dwa gole w tak krótkim odstępie czasowym to jak na naszych napastników dużo. Jednak osiem w całym sezonie wcale specjalnym osiągnięciem nie jest. Kalou jest więc do ostrzału.

Kolejnym napastnikiem, który biega na Stamford Bridge dosyć regularnie jest Nicolas Anelka. Nie wchodzi na boisku w pierwszym składzie, ale zawsze pojawia się na murawie boiska. Czy to na dziesięć minut przed końcem, czy wcześniej, czy nawet w przerwie. W każdym razie, nic nie wnosi. Od czasu meczu z Sunderlandem, który odbył się pierwszego lutego, a więc już prawie trzy miesiące temu, nie strzelił gola w lidze. Francuz ustrzelił jeszcze dwukrotnie bramkarza Kopenhagi, co dało nam awans do przegranego ćwierćfinału z Manchesterem United. Jednak im bliżej do zakończenia sezonu tym gorzej jest z Nicolasem. Kiedy wiadome było, że do klubu przychodzi Torres, Anelka poczuł oddech konkurencji i rozegrał kilka dobrych spotkań. Wtedy to on grał. Potem jednak co raz gorzej prezentował się we wszystkich spotkaniach, więc usiadł na ławce. Teraz tylko z niej wchodzi i raczej nie ma szans na regularną grę w podstawowym składzie. Napastnik, który w ciągu zawodowej kariery grał w dziewięciu klubach (!) nie ma już przyszłości w Chelsea. Zabiera Ancelottiemu możliwość wprowadzenia jakiegoś zawodnika, który dałby sensowniejszą zmianę od niego. On, jak już wcześniej napisałem, nic nie wnosi. Podsumowaniem ostatnich występów Anelki w Chelsea może być sytuacja z West Hamem. Torres idealnie do niego zagrywa, Francuz jest w polu karnym, przed sobą ma tylko bramkarza i jednego obrońcę, stojącego tuż przy bramce. Nicolas strzela nad bramkarzem, ale trafia w głowę zawodnika z pola, który blokuje piłce drogę do bramki. Ta wychodzi na rzut rożny. Jak widać, Anelka chce, ale nie może.

Pisze tutaj o słabej dyspozycji strzeleckiej obu tych piłkarzy, ale przecież reszta wcale nie jest dużo lepsza. Didier Drogba z 12 bramkami jest naszym drugim strzelcem. Mimo wszystko, gra dużo lepiej od Anelki. Na boisku wyróżnia się, haruje, biega po całym boisku i raz po raz rozprowadza akcję, które kończą się groźnymi strzałami na bramkę albo czasami golami. Jeszcze inaczej wygląda sytuacja Torresa, który z Chelsea i tak nie odejdzie. Abramowicz nie sprzeda piłkarza, którego w zimę zakupił za 58 mln euro. Musimy pogodzić się z obecnością El Nino na Stamford Bridge. Może on zacznie nareszcie strzelać, tak jak to zrobił w meczu z WHU?

Jak na razie narzekałem tylko na brak skuteczności bądź na słabą formę napastników. Zasłużenie? Pewnie, ale nie można dostrzegać tylko negatywów. Kiedy do klubu przychodził Fernando Torres, wydawało się, że na straconej pozycji jest Daniel Sturridge. Młody Anglik był w klubie dopiero czwartym środkowym napastnikiem, a więc szanse na grę miał iluzoryczne. Wypożyczono więc go do Boltonu, z nadzieją, że tam się zaklimatyzuje i dostanie szanse gry w pierwszym składzie. W byłym klubie Euzebiusza Smolarka wiedzie mu się jak na razie znakomicie. W dziesięciu spotkaniach ustrzelił siedem goli i wskoczył na drugie miejsce wśród strzelców Boltonu. Inna sprawa, że to inaczej grać w klubie walczącym o LE, a inaczej grać o mistrzostwo Anglii i biegać na boiskach europejskich walcząc o zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Mimo wszystko to jego bramka dała triumf Boltonu nad Arsenalem, dzięki czemu Kanonierzy wypadli z gry o mistrzostwo Anglii. Sturridge bramkę zadedykował Chelsea. To nie jedyny z młodych atakujących, którzy przebywają na wypożyczeniu w innych klubach, ale ich macierzystą drużyną jest właśnie Chelsea. Można by wymienić chociażby Fabio Boriniego, który gra w Sweanse albo Gaela Kakutę, biegąjącego na boisku Fulham. Pierwszy regularnie strzela gole, a drugi – skrzydłowy – znacząco poprawił swoją grę. To ich chce widzieć na Stamford Bridge, a nie kolejnego środkowego napastnika za grubę pieniądze, jak Romero Lukaku, który jest z ekipą Carletto przez media łączony.

 


pubsport.pl
Tomek Mądry
Pochodzę z Poznania, aktualnie mieszkam w Ząbkach. Kibic Chelsea, FC Koeln. To tyle. Jestem zwyczajnym, szarym człowiekiem, który postanowił się czymś interesować. Wybrał sport. Oprócz amatorskiego grania w piłkę nożną i uprawiania badmintona piszę także od listopada bloga. W styczniu założyłem nowy i teraz publikuje wpisy na obu adresach. Dnia 10 marca postanowiłem zarejestrować się na pubsport.pl i umieszczać również tutaj moją publicystykę. Na moim blogu i na pubsport znajdziecie na pewno co czwartek - felieton o Chelsea i wiele, wiele innych.
http://kwestor.blox.pl/html