I pokazaliśmy…

Nie obronimy Mistrzostwa Europy. Przegraliśmy z Włochami w trzech setach. Dla mnie osobiście wynik jest nieadekwatny do wydarzeń na boisku, choć do naszej najwyższej dyspozycji też trochę brakowało…

Przede wszystkim powtórzyła się historia z Gdańska (co odrzucałem jeszcze dziś), że Włosi nie zakręcą nam Kurka. A jednak. Choć tym razem rzadziej dostawał piłkę, więc nie mógł się zaprezentować w całej okazałości. Najwyraźniej Łukasz Żygadło doszedł do wniosku, że jeśli Bartek nie kończył raz, drugi, trzeci, to lepiej zagrać do Kuby Jarosza, naszego najlepszego zawodnika półfinału. Przyjmujący PGE Skry Bełchatów jedynie czasem postraszył zagrywką, a najlepszy w jego wykoaniu set – trzeci – można co najwyżej nazwać poprawnym…

Podopieczni Mauro Berutto kolejny raz dobrze nas rozpracowali i czyhali na nas na środku. Piotr Nowakowski miał duże problemy, łapali go blokiem. W związku z tym nasz rozgrywający musiał maksymalnie przyspieszać piłki dla środkowych. Tempo wytrzymał Marcin Możdżonek, a Piotrek już niekoniecznie.

Michał Kubiak też dziś nie poszalał. Rywale wiedzieli, że nowy przyjmujący Jastrzębskiego Węgla lubi pobawić się z blokiem – a to musnąć, a to nabić. Tym razem nie pozwalali mu na takie zabawy.

Główną armatą reprezentacji Włoch był Michal Lasko. Punktował z każdej pozycji – druga linia, lewe, prawe strzydło… kończył niemal wszystko! Na drugim skrzydle wtórował mu Christian Savani. Obaj razem zdobyli ponad 30 punktów, czyli seta z okładem, dla swojej drużyny. Oprócz tego, przeciwnicy nękali nas swoją zagrywką. Po tym elemencie dopisali sobie 7 punktów, a my zaledwie 2. I paradoksalnie są to dwa oczka Kurka… Bardzo często, albo nawet zbyt często celowaliśmy w Bariego. Raz na jakiś czas przyjął gorzej, ale i tak z reguły od tego jest libero, by dobrze odbierać serwis i bronić…

Rozegraliśmy niezłe trzy sety, które przegraliśmy w końcówkach. Pewnie zabrakło punktów (nie)zdobytych przez Bartka Kurka. Wszyscy pokładaliśmy nadzieję w naszej gwieździe, bo bez niej nie jest tragicznie, ale odstajemy od najlepszych, co widać było dziś na parkiecie w Wiedniu.

Z drugiej jednak strony, czwarty zespół MŚ nie zagrał jakoś szczególnie powalająco. Jako przykład posłużyć może roztrwoniona pięciopunktowa przewaga w połowie drugiej partii. Naszym mankamentem było niekończenie ataków. A dopóki piłka nie spadnie w parkiet należy grać. Nasi zawodnicy przez chwile o tym zapominali.

Wszyscy są zdenerwowani porażką. Zarówno my kibice, jak i sami siatkarze.   Pewnie dlatego, że taka gładko poszło. Nie mam nic przeciwko, jeśli przełoży się to na maksymalną mobilizację w meczu o brąz. A rywal tam czeka bardzo wymagający (i zmęczony).

Zdaję sobie sprawę, że mecz widzę inaczej niż większość, ale to jest moje zdanie. Można podjąć dyskusję w komentarzach pod tym wpisem, do czego zachęcam.

PS. Drugi półfinał był tak piękny, że zasłużył na osobny wpis 😉

PS 2. Ku pokrzepieniu serc…

https://youtube.com/watch?v=hFIF0K5dtuc

Do dziś wspominam te chwile ze łzami w oczach. Warto było zerwać się z lekcji w podstawówce…


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl