Im starsze, tym lepsze?

Wczorajszy (20.03.2011) mecz Muszynianki z Atomem Trefl Sopot był dla miłośników kobiecej siatkówki istną ucztą – czego zresztą należało się spodziewać po spotkaniu drużyn ze szczytu tabeli. Obfitował w wiele dramatycznych zwrotów akcji. Muszynianka dość łatwo wygrała dwa pierwsze sety, a w trzecim prowadziła już 18:14. Nastąpił jednak zryw sopocianek, które wygrały tę partię, a następnie wysoko prowadziły w secie czwartym. Wtedy zerwały się muszynianki, ale ich szaleńcza pogoń nie dała efektu. Doszło do tie breaku, w którym oba zespoły miały po kilka meczboli. W końcu Muszynianka wygrała go 21:19.

Spotkanie było nie tylko dramatyczne, ale stało także na bardzo wysokim poziomie. Andrzej Niemczyk, komentujący mecz dla TV4, w podsumowaniu stwierdził nawet, że jeśli dziewczyny będą tak grać dalej, to pokonają nawet Brazylijki. Ja aż takim optymistą nie jestem, ale też byłem podbudowany formą naszych siatkarek.

Muszynianka (pełna nazwa: Bank BPS Muszynianka Fakro – cóż za potworek językowy!) to w naszej kobiecej ekstraklasie siatkówki niemalże dream team. Grają w nim członkinie obecnej reprezentacji Polski, i to takie, które przeważnie wychodzą w pierwszej szóstce: rozgrywająca Milena Sadurek, atakująca Joanna Kaczor, przyjmująca Aleksandra Jagieło, środkowe Agnieszka Bednarek-Kasza i Katarzyna Gajgał oraz libero Mariola Zenik. Skład uzupełniony jest dwoma świetnymi Holenderkami: Caroline Wensink i Debby Stam-Pilon. Z wyjątkiem Oli Jagieło, żadna z tych zawodniczek nie przekroczyła jeszcze trzydziestki.

Z kolei w drużynie Atomu Trefla Sopot jest tylko jedna polska kadrowiczka: druga libero reprezentacji, 24-letnia Paulina Maj; grają natomiast niemłode już siatkarki, które prawdopodobnie zakończyły karierę w naszej drużynie narodowej: rozgrywająca Iza Bełcik oraz środkowa Lena Dziękiewicz. Jest też reprezentantka Francji, mająca podwójne obywatelstwo Kinga Maculewicz. Wszystkie te panie są już po trzydziestce. Na tym nie koniec: na pozycji przyjmującej występuje Dorota Świeniewicz, MVP Mistrzostw Europy w 2005 roku, obecnie kobieta 38-letnia. A jak komuś to jeszcze mało, druga rozgrywająca to Magdalena Śliwa, zawodniczka w wieku lat 41…

Żeby było śmieszniej, w kadrze Atomu Trefla jest też 20-letnia córka Magdy, Izabela. (Obie panie – matka i córka – nie wystąpiły jednak w omawianym meczu).

To fakt, w Treflu jest też kilka młodszych zawodniczek (w tym parę z zagranicy). W spotkaniu z Muszynianką ciężar gry spoczywał jednak w dużym stopniu właśnie na „weterankach”.

Ja wiem, kobietom nie wypada wypominać wieku ? tym bardziej mnie, który już dawno przestał być młodzieniaszkiem. Zastanawia jednak jedna rzecz. Skoro w ciężkim, pięciosetowym meczu „starsze panie” świetnie dotrzymały kroku znacznie młodszym koleżankom z siatkarskiego dream teamu, skoro ich drużyna wytrzymuje trudy całego sezonu ligowego znajdując się obecnie na drugim miejscu w tabeli, to może nie warto z nich rezygnować przy powołaniach do reprezentacji? Może się jeszcze do czegoś przydadzą?

Mamy kolejne potwierdzenie faktu, że kobiety są jak wino: im starsze, tym lepsze, nieprawdaż?

Prawdaż! 😉


pubsport.pl