Im trudniej, tym łatwiej

Dziwnym nie jest – jak zwykł mawiać pewien superłotr. Poznański Lech, na kolejkę przed końcem fazy grupowej Ligi Europejskiej, zapewnił sobie awans do fazy pucharowej. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie dwa fakty.

Lech to przecież polska drużyna, a wiadomym jest przecież, że takowe nie robią, z reguły, takich rzeczy. Po drugie, ciekawe czy trzy miesiące temu, po losowaniu grup LE, ktokolwiek myślał że Lechici – wtedy po słabych występach z takimi tuzami światowej piłki jak Inter Baku, Sparta Praga czy Dnipro Dniepropietrowsk – będą w stanie awansować z grupy z Manchesterem City, Juventusem Turyn i Red Bullem Salzburg, hę? Poznaniacy, nie dość że wyeliminowali wczoraj Juventus, to z pięciu dotychczasowych spotkań przegrali tylko jedno. Lech nie przegrał z Włochami (3-3, 1-1), nie był gorszy od City (1-3, 3-1) i wygrał pierwszy mecz z Salzburgiem (2-0).

Jaki z tego wniosek? Patrząc na pseudosukcesy flagowych okrętów naszej kopanej w ostatnich latach myśl nasuwa mi się tylko jedna: im mamy trudniej, tym mamy łatwiej. W ostatnich latach, z pucharów, eliminowali nas z reguły byle kelnerzy, ewentualnie ekipy o zbliżonym potencjale czysto piłkarskim. A teraz się okazuje, że mając najtrudniejszych przeciwników od lat (czyli drużyny teoretycznie zupełnie w nie naszym zasięgu) dajemy sobie radę.

Lech się męczy z Azerami, a walczy jak równy z Włochami i Anglikami. Oczywiście, trzeba także spojrzeć na to ze strony innej, czyli że w Juventusie jest kryzys, że Man City gra w Europa League na pół gwizdka, że Red Bull także formy życia to teraz nie ma. Ale co z tego? Przecież w ostateczności liczy się wynik, a ten w końcu mamy. Przecież swoim wnukom nikt z Was nie będzie mówił, że wyeliminowaliśmy będąc w kryzysie Starą Damę, tylko że pokazaliśmy jak się gra w piłkę wielkiemu Juve. I to my, a nie zarozumiali Włosi, na wiosnę będziemy walczyć o to, aby mieć dla naszych wnuków więcej takowych historyjek.

Biedni Włosi całe swoje niepowodzenie zrzucają na warunki. Już podczas wczorajszej transmisji komentatorzy ze stacji bodajże RAI mieli biadolić że mecz nie powinien się był odbyć itp. Itd. O dzisiejszej italskiej prasie to już nawet nie ma co wspominać. A oczywiście, gdyby wczoraj Juve wygrało, to żadnemu włoskiemu dziennikarzowi warunki pogodowe by w niczym nie wadziły. Ot, cała natura narodu włoskiego. Pewne rzeczy się nie zmieniają.  Ważne że polski futbol (czasem) się zmienia.


pubsport.pl
Adrian Adamus

tu piszę:
http://www.angielskapilka.com/
http://futbolnanie.blox.pl/html

http://www.myspace.com/adek666a