Inne oblicze piłki nożnej

Przebieg szwedzkich mistrzostw Europy tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że kobiecy futbol to aktualnie najdynamiczniej rozwijająca się dziedzina sportu na świecie.

Piłka nożna kobiet i mężczyzn to dwa różne światy, których nie ma najmniejszego sensu ze sobą zestawiać, bo przecież prawie w każdej dyscyplinie sportu rywalizacja kobiet i mężczyzn to tak jakby odrębne gałęzie sportu. Kobiety wcale nie dostarczają produktu gorszego gatunku, tylko jest on po prostu inny, może nawet piękniejszy, bo nie ma w nim tyle chamstwa i takiego symulowania fauli oraz takiej kalkulacji, jak w męskim futbolu. U kobiet jest więcej kultury, zarówno na boisku, jak i na trybunach oraz więcej autentycznej radości z wykonywanej pracy. Kto ogląda trwające w Szwecji EURO albo śledzi amerykańską ligą NWSL (choćby Hiszpania – Anglia czy Portland Thorns FC – Western New York Flash) mógł doskonale zobaczyć, jak wielkie spektakle tworzą panie w absolutnie sportowej atmosferze, bez żadnych złośliwości. Nie rozumiem dlaczego próbuje się ośmieszać futbol pań porównując go do futbolu panów, a takich porównań nie robi się w odniesieniu do piłki ręcznej czy koszykówki?

Piłka nożna kobiet to już nie jest pełna chaosu, zaskakujących pomyłek gra, tylko poukładana pod względem taktycznym, coraz szybsza gałąź futbolu, w której coraz więcej jest doskonale wyszkolonych technicznie zawodniczek, o stronie fizycznej nie mówiąc, bo na tej płaszczyźnie w ciągu kilku lat dokonała się niemal rewolucja. Mamy dominację Europy, ale to już nie tylko Niemki i długo, długo nic. Są Szwedki, które chcą zawojować własne mistrzostwa Europy i Francuzki – obie ekipy grają niezwykle efektowny i skuteczny futbol. Mamy chcące odzyskać dawną potęgę Norweżki, coraz lepiej sobie radzące Włoszki, Islandki i Dunki. I wreszcie są Hiszpanki, które moim zdaniem mają szansę zostać nową siłą kobiecego futbolu. Są one dla mnie najbardziej pozytywnym zaskoczeniem szwedzkiej imprezy. W większości młode, przebojowe, szybkie, świetne pod względem technicznym, jeszcze mające braki fizyczne i trochę nieskuteczne, ale niebawem mogą trząść kobiecym futbolem, jak Hiszpanie w ostatnich latach męskim. Największe wrażenie robi na mnie ledwie 19-letnia zawodniczka FC Barcelony Alexia Putellas, zdobywczyni rozstrzygającego gola w fantastycznym spektaklu z Angielkami. Do tego na świecie mamy Amerykanki, Japonki, Brazylijki, Kanadyjki. Są też groźne Koreanki z Północy i Australijki oraz w Europie Islandki, a moim zdaniem w niedługim czasie silną reprezentację stworzą Rosjanki. Myślę, że Chinki też się odrodzą i kobiecy futbol z każdą kolejną dużą imprezę będzie demonstrował swoją rosnącą siłę.

Niemki podczas szwedzkiej imprezy doznały pierwszej od 20 lat porażki w mistrzostwach Europy! Do historycznej przegranej przyczyniły się Norweżki, które w ćwierćfinale zagrają z Hiszpankami. Szwedki zmierzą się z Islandkami, Niemki z Włoszkami, a Francuzki z Dunkami. Trudno przewidywać rozstrzygnięcia, bo to najbardziej wyrównana piłkarska impreza kobiet, jaką mam przyjemność oglądać. Nie brakuje emocji, wspaniałych meczów i faworytki na papierze nie zawsze wygrywają. Osobiście uważam, że Szwecja – Francja to najlepszy możliwy finał, bo obie drużyny póki co prezentują się najlepiej. Nie ufam jednak Niemkom, które moim zdaniem jeszcze nie zaprezentowały swoich rzeczywistych umiejętności. Nawet grając bez pięciu kluczowych zawodniczek, które wypadły z powodu kontuzji, są w stanie dojść do finału. Nie mam wątpliwości, że w fazie pucharowej to będzie dużo groźniejsza ekipa.

Futbol kobiecy ewoluuje z każdą kolejną dużą imprezę, wręcz można mówić o rewolucji w porównaniu z tym, co było jeszcze sześć lat temu podczas mistrzostw świata w Chinach. Doceniają to kibice na całym świecie, którzy w coraz większej liczbie obserwują z trybun mecze pań. Moim zdaniem to najbardziej dynamicznie rozwijający się sport świata. W bardzo krótkim okresie czasu groźne ekipy tworzone są w krajach, które do tej pory nie istniały na mapie piłki nożnej kobiet. Ten postępujący dynamizm dostrzegają UEFA i FIFA. Od 2017 roku w mistrzostwach Europy grać będzie nie 12, a 16 drużyn, a już w 2015 roku piłkarski mundial w Kanadzie zostanie rozegrany w formule 24 reprezentacji (do tej pory grało w nim 16 ekip).

Nie będzie zatem sytuacji, że o awansie którejś z drużyn do ćwierćfinału EURO rozstrzygnie losowanie, bo po prostu będą cztery grupy i z każdej po dwie reprezentacje awansują do ćwierćfinału. Od losowania dotyczącego Dunek i Rosjanek polskie media rozpoczęły relacje ze szwedzkiego EURO, do tej pory dla nich ten turniej nie istniał. Rozumiem, że w Polsce mało osób interesuje kobiecy futbol, ale profesjonalizm i szacunek dla czytelnika nakazuje podawać przynajmniej suche wyniki. Po tym, jak nasze „17” zostały mistrzyniami Europy było trochę szumu. Na temat kobiecej piłki jeszcze nigdy nie powstało tyle artykułów, szkoda tylko że jeden z portali zaczął wypisywać bzdury na temat nagród dla naszych wspaniałych dziewczyn. Za cztery lata być może EURO odbędzie się w Polsce. „17” pokazały, że w kobietach tkwi siła i warto, by ich sukces stał się bodźcem do popularyzacji kobiecego futbolu w naszym kraju. A taka impreza, jak mistrzostwa Europy była by ku temu doskonałą okazją.

Trzy mecze reprezentacji Niemiec w EURO 2013 w ARD i ZDF obejrzało prawie 15,5 mln Niemców. W Szwecji blisko 1,5 mln osób obejrzało mecz Szwedek z Dunkami. Oczywiście tam gdzie jest sukces, od razu rośnie popularność danego sportu i nie ma się co obruszać – tak było, jest i będzie. Ci, którzy zaczęli się interesować jeszcze przed sukcesami mogą mieć później z tego dodatkową satysfakcję. Zaryzykuję tezę, że prędzej nasze panie coś zdziałają w futbolu niż panowie. Bo u kobiet nigdy takiej kasy, jak u mężczyzn nie będzie, a co za tym idzie trudniej będzie popsuć atmosferę. A poza tym panie mają dodatkową motywację, by nie tylko grać najlepiej jak potrafią i przełamywać kolejne bariery, ale by pokazać Polakom, że kobiecy futbol to też futbol.

Kuszący pięknem sportowym i wizualnym, pełen radości i atrakcyjnych akcji, zaskakujących rozstrzygnięć, szybki i techniczny, fizyczny i zwalający z nóg zmysłową agresją. A słabości? Żaden sport zespołowy nie jest wolny od nudnych jak flaki z olejem spotkań, nie brakuje ich w męskim futbolu, rzekłbym, że jest ich coraz więcej. Piłkarki zmienność i wahania nastrojów potrafią przekuć w swoje największe zalety (jak każda pewna siebie kobieta), bo przez to nigdy nie można być niczego pewnym do samego końca, a męski futbol niestety w ostatnich latach stał się bardzo przewidywalny. Podziwiajmy zatem piłkarki w akcji, bo one są odzwierciedleniem idei, że futbol to w gruncie rzeczy prosta gra, o czym często zapominamy oglądając męski futbol, stający się bitwą zaawansowaną taktycznie do granic możliwości, stanowiącą popis trenerów, ale męczącą kibiców. Ale to jest mój punkt widzenia i tak jak napisałem, nie ma sensu porównywać tych dwóch światów. Dzięki kobietom otrzymujemy nie lepsze czy gorsze oblicze futbolu, tylko po prostu inne. Tak, jak kobiety i mężczyźni są stworami (mam nadzieję, że nikt się na mnie nie obrazi za to określenie) o różnej konstrukcji psychologiczno-fizycznej oraz w życiu codziennym prezentują różny punkt widzenia w wielu kwestiach, tak i w sporcie mamy tego odzwierciedlenie. Gdyby mężczyźni i kobiety patrzyli na świat w ten sam sposób i mieli ten sam system wartości było by nudno, tak nudna byłaby piłka nożna, gdyby kobiety i mężczyźni grali w identyczny sposób.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek

Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.

http://sportowapublicystyka.blox.pl