Isia wyjawiła smutną prawdę. Nie powinna…

Wszyscy wiemy, co mówiła Agnieszka Radwańska po potrójnym odpadnięciu z turnieju olimpijskiego. Rozpętała burzę w mediach, a także wśród kibiców. Skłoniło mnie to do wielkiej refleksji, bo nasza tenisistka ujawniła smutną prawdę o niektórych dyscyplinach na Igrzyskach Olimpijskich.

Na czele przeciwników takiego zachowania stanął Marek Plawgo nazywając Agę „antyolimpijską chorążą„. Trafił w samo sedno. Agnieszka powiedziała nagą prawdę o zawodach olimpijskich w tenisie. Najprawdopodobniej wielu zawodników również tak uważa, ale nie mówi o tym głośno, bo nie chce się narażać. Radwańska zaś nie powinna publicznie wypowiadać się w ten sposób przez wzgląd na rolę, jaką pełniła na ceremonii otwarcia. Tylko tego się czepiam.

Niemniej jednak zgadzam się z tym, co powiedziała. Igrzyska dla tenisisty to turniej jeden z wielu. Dlaczego? Chociażby ze względu na ilość partycypujących zawodników, gratyfikacje finansowe, a także fakt, że mężczyźni grają do dwóch wygranych setów. Być może akurat ten rok był wyjątkowy, bo walka toczyła się na kortach Wimbledonu. Ale pod wieloma względami było inaczej niż na początku lipca. Jak to potraktują uczestnicy, to już ich kwestia indywidualna.

Na przeciwnym biegunie mamy reprezentowanie kraju. W tenisie nie widać aż tak wielkiego przywiązania do barw narodowych. Można przywdziać strój w kolorze flagi, ale nie trzeba, nie ma takiego obowiązku – każdy decyduje sam. Kolejna rzecz, to częstotliwość występowania zawodów olimpijskich. Wielkiego Szlema mamy co roku, a Igrzyska są raz na cztery lata. Są gracze, dla których to wystarczający argument.

Być może jest jeszcze jeden powód, dla którego Agnieszka zbagatelizowała znaczenie Igrzysk Olimpijskich. Mianowicie musiała odreagować po swojej klęsce. Na pewno sama jest zła na siebie, zwłaszcza za mecz z Julią Goerges. Była poddana chyba największej presji w karierze. „Doszła do finału Wimbledonu to teraz na bank wywalczy medal” – pomyślał Jan Kowalski. Tutaj wystąpię w obronie polskiej tenisistki. Co miała zrobić? Popłakać się? Załamać? Nie. Trzeba żyć i pracować dalej (Można jeszcze ewentualnie zmienić fryzurę). Przed polską rakietą nr 1 w tym sezonie US Open i wielki finał WTA w Stambule. Na tym teraz trzeba się koncentrować. A jej zachowania po odpadnięciu z IO świadczą o tym, co sądzi o krytyce wszystkich tych, co uważają się za wielkich znawców tenisa od dawien dawna i obrzucają ją teraz błotem.

Zdaję sobie sprawę, że jest cała masa sportowców, którzy daliby naprawdę wiele za to, aby być na Igrzyskach. Faktycznie, jest wiele dyscyplin, w których są to najważniejsze zawody – sporty zespołowe (z wyjątkiem piłki nożnej mężczyzn), lekkoatletyka, pływanie itd. Jednakże w przypadku tenisa natknąłem się na całkiem mądre stwierdzenie, że „raczej tenis jest dla Igrzysk niż Igrzyska dla tenisa„. Sad but true…

Tenis ziemny nie jest jedynym wyjątkiem od tej reguły. Na pewno to samo można powiedzieć o szosowej odmianie kolarstwa. Jeden wyścig indywidualny, jeden drużynowy i po sprawie. Krzysztof Wyrzykowski na antenie TVP opowiadał, że zawodnicy dzień po wyścigu olimpijskim już mają zaplanowane kolejne starty. Jestem niemal pewien, iż dla kolarza bardziej cenny jest triumf w Tour de France albo Giro d’Italia aniżeli zwycięstwo na Igrzyskach.

Szukam kolejnych dyscyplin, które można by dołączyć do kolarstwa szosowego i tenisa ziemnego, ale nie znajduję. Pozostaje zatem pytanie, czy powinny one mieć miejsce w programie olimpijskim? Być może przez wzgląd na tradycję…

Zdaję sobie sprawę, że wielu się w tej chwili narażam, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Sam przecież często staję w obronie ruchu olimpijskiego, a jednak tym razem staram się patrzeć obiektywnie. Usiłuję zrozumieć Agnieszkę. Nie podoba mi się tylko to, że powiedziała to jako chorąża na Londyn. Gdyby nią nie była, nie miałbym w ogóle pretensji. Prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku…


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl