Ja tego sezonu za tragiczny nie uważam!

Po przegranym meczu z Manchesterem United, który zadecydował o zdobyciu tytułu przez drużynę sir Alexa Fergusona, słychać głosy, że ten sezon jest porażką. Patrząc na statystyki, w porównaniu do poprzedniego sezonu to prawda. Nie zdobędziemy mistrzostwa Anglii, nie wbijemy rywalom rekordowych stu dwóch goli, nie pokonamy wszystkich zespołów z pierwszej czwórki dwukrotnie. Wprawdzie zaszliśmy w Lidze Mistrzów o jedną rundę dalej, ale jeszcze kilka sezonów temu graliśmy regularnie w półfinałach.

Ja w każdym razie tego sezonu ani za tragiczny ani za przegrany nie uważam. Jeśli mam uznać coś za beznadziejne to przede wszystkim transfery. Pożegnaliśmy się w lecie z wieloma trzydziestolatkami, jak Deco (34 l.), Ricardo Carvalho (32 l.) czy Micheal Ballack (34 l.). Teoretycznie wydawało się to dobre, odmłodziliśmy skład, bo to zespołu przyszli gracze młodsi: Yossi Benayoun (30 l.) oraz Ramires (23 l.). Praktycznie wyszło, że straciliśmy piłkarzy dla naszego zespołu kluczowych, którzy w innych zespołach odnaleźli się wcale nie gorzej ? ba, Ricardo Carvalho skutecznie kierował defensywą Realu Madryt, będąc filarerem w obronie Mourinho. Trochę gorzej spisywał się Ballack, który wrócił do stare śmieci, doBayeru Leverkusen. Podobnie jak portugalski stoper zdobył wicemistrzostwo w swojej lidze, z tą różnicą, że Niemiec rozegrał w swojej drużynę trochę mniejszą rolę. Tymczasem Yossi Benayoun przez większą część sezonu był kontuzjowany, drużynie za bardzo nie pomógł. Co innego Ramires, on akurat okazał się piłkarzem naprawdę wartym 24 milionów, które na niego wydał Abramowicz.

Początek sezonu mieliśmy świetny, później już było tylko gorzej. Stoczyliśmy się z pierwszego miejsca w tabeli, w oczy zajrzało nam widmo wypadnięcia spoza podium ? nawet spoza czwórki! Na szczęście w 1/8 finału trafiliśmy na stosunkowo łatwego rywala ? FC Kopenhagę. Abramowicz, podobnie jak wielu kibiców The Blues nie cieszyło się zbytnio z postawy drużyny. Wprowadzanie młodych do składu nie wyszło, trzeba było zrobić to, co Roman umie najlepiej: kupować, i to za wielkie pieniądze. Sprowadzono Davida Luiza orazFernando Torresa, odpowiednio za 25 i 58 mln euro. El Nino zaaklimatyzował się beznadziejnie, na szczęście na drugim biegunie znalazł się brazylijski stoper.

?

Romek forsę dał, oczekiwał suksesów. Udało nam przejść do ćwierćfinału, ale i tak dzięki chwilowemu błyskowi Nicolasa Anelki przeciwko ? nie oszukujmy się ? słabej Kopenhadze. Patrząc na późniejszą formę Francuza, było to jego ostatnie prawdziwe dobre spotkanie, zarazem ostatni strzelony gol dla Chelsea. W lidze z kolei po raz ostatni pokonał bramkarza drużyny przeciwnej 1 lutego b.r. Wtedy Torres teoretycznie był już w Chelsea, ale jego debiut nastąpił pięć dni później. Anelka przestraszył się konkurencji, ? bo dotychczas miejsce w składzie miał prawie pewne – postanowił więc coś postrzelać. Wbił trzy gole w lutym i spoczął na laurach. Drogba zabrał mu jego miejsce w składzie i obrażony Francuz zasiadł na ławce nic nie strzelając aż do dzisiejszego dnia. Reprezentant WKS strzelał rzadziej, ale przynajmniej gole zdobywał. Tymczasem Fernando Torres zaliczył ?imponującą? serie 13 meczów bez strzelonej bramki, przełamał się dopiero w niedawnym meczu z West Hamem ? i ponownie ucichł. Na koncie ma więc jedną bramkę, a do końca sezonu jeszcze 1 mecz. Torres strzeli gola? Mhm, pewnie.

Nawet patrząc na tragiczną postawę naszych napastników i kilkadziesiąt milionów ? jak na razie ? wyrzuconych w błoto i tak uważam, że ten sezon beznadziejny nie był. Popatrzmy: Do odrobienia straty 15 punktowej do lidera, zadania praktycznie niewykonalnego zabrakło niewiele, bardzo niewiele. To pokazuje charakter zespołu. Co prawda tego charakteru zabrakło w okresie zimowym, ale jak to mówi pewne bardzo mądre przysłowie: ?lepiej późno niż wcale?. Sezon kończymy bez trofeum, ale faktyczna porażka to jak dla mnie porażka zEvertonem w FA Cup. Nicolas Anelka nie wykorzystał wtedy karnego ? przypomina się powtórka z finału Ligi Mistrzów w 2008 roku, chociaż w tamten mecz był dla Chelsea ważniejszy. Polegliśmy jednak z średniakiem z Liverpoolu, mimo że zanosiło się na wyjście z kryzysu.

Powtórzę ponownie ? nie ma się czego wstydzić! Popatrzmy na Ligę Mistrzów, polegliśmy w ćwierćfinale z Manchesterem United, który przecież doszedł do finału! Zerknijmy na Premier League ? znowu porażka z intergalaktycznymi Czerwonymi Diabłami. Porażka bynajmniej nie wstydliwa, bo jak tu walczyć z Ryanem Giggsem, nieśmiertelnym bojownikiem, objawieniem ligi angielskiej Hernandezem, czy najlepszym trenerem w historii piłki klubowej ?Fergusonem? W poprzednim sezonie nam się to udało, moim zdaniem dzięki kapitalnej postawie Franka Lamparda i Didiera Drogby. Pewnie, były spotkania gdzie nie prezentowali nic szczególnego, grali bezproduktywnie, ale zdarzały się i takie pojedynki, które wygrywali sami.

Ferguson i Manchester dwóch sezonów z rzędu przegrywać nie zamierzali. Czerwone Diabły nie chciały powtórzyć ?niechlubnej? passy z lat 2004-2006, kiedy to nie zdobyli żadnego mistrzostwa. Czemu ?niechlubnej?? Bo od powstania Premier League od 1992 roku właśnie oprócz tych trzech lat nigdy nie zdarzyło się, żeby Manchester nie wznosił pucharu dwa sezony z rzędu. Trener MU, jako władca absolutny w swoim klubie dokonał transferów, a właściwie inaczej ? transferu. Do klubu przyszedł 22-letni Meksykanin, Javier Herandez. Konia z rzędem temu, kto się spodziewał na jaką gwiazdę wyrośnie młody napastnik. Nie został królem strzelców, nie ma nawet najwięcej goli w zespole Manchesteru, ale trzeba coś zauważyć ? to on wybiega na boisko w pierwszym składzie, a nie Dimitar Berbatov, najpewniej król strzelców Premier League, z 21 bramkami na końcie. Hernandez ma ich 20, ale wiele kluczowych, jak bramka z Chelsea w 36. sekundzie meczu. Oprócz Javiera za przyczynę naszej porażki obwiniam Ryana Giggsa i Wayne Rooneya. Chyba nie muszę wyjaśniać za co?

Podsumowując, ten sezon był całkiem dobry. Za pozytywy wziąłbym wreszcie Josha McEachrana w pierwszym składzie, nawet jeśli mecz z Newcastle United był prawie jak o pietruszkę. Nasi piłkarze nabrali doświadczenia, mówię o tych młodszych. Jeśli mam coś powiedzieć o starszych, zacytuję wypowiedź Ancelottiego sprzed roku: ?Moi piłkarze nie są o kolejny rok starsi, ale o kolejny rok lepsi.? Z kolei negatywy to przede wszyskim transfery. Liczę na porpawę przede wszystkim w tym elemencie. Z moich własnych pragnień, to zobaczyć Hazarda na Stamford Bridge, chociaż czemu by nie wymyślić kogoś jeszcze lepszego, jak Mario Goetze???

 


pubsport.pl
Tomek Mądry
Pochodzę z Poznania, aktualnie mieszkam w Ząbkach. Kibic Chelsea, FC Koeln. To tyle. Jestem zwyczajnym, szarym człowiekiem, który postanowił się czymś interesować. Wybrał sport. Oprócz amatorskiego grania w piłkę nożną i uprawiania badmintona piszę także od listopada bloga. W styczniu założyłem nowy i teraz publikuje wpisy na obu adresach. Dnia 10 marca postanowiłem zarejestrować się na pubsport.pl i umieszczać również tutaj moją publicystykę. Na moim blogu i na pubsport znajdziecie na pewno co czwartek - felieton o Chelsea i wiele, wiele innych.
http://kwestor.blox.pl/html