Ja wam mówię: jest dobrze, ale nie najgorzej jest

Kończąc korespondencję z Hull, zajmę się – nareszcie – tym, co najważniejsze, czyli piłką nożną. To, co zobaczyłem, nie napawało optymizmem, ale wszyscy wierzą, że „Tygrysy” będą znów rozszarpywać rywali w Premier League i to już w najbliższej przyszłości.

Na razie zawodnicy Nigela Pearsona nie potrafią – tak samo jak w zeszłym sezonie – wygrywać na swoim boisku. Dotychczas przegrali wszystkie trzy mecze na KC Stadium – z Macclesfield w Pucharze Ligi, z Blackpool i Crystal Palace w lidze. To sprawia, że początek rozgrywek można uznać za fatalny. W klubie wprowadza się jednak plan oszczędnościowy, w ramach którego pozbywa się zawodników, którzy obciążali klubowy budżet. W czasie, gdy ja gościłem na Wyspach, najgłośniejszym tematem było rozstanie z błyskotliwym, acz chimerycznym pomocnikiem Jimmy’m Bullardem.

Kto jest następcą Geovanniego, Myhilla, Windassa czy Turnera? Muszę przyznać, że ja ich za wielu nie widzę. Styl gry Hull to na razie staroangielskie „Kick and rush”, a te długie piłki kompletnie nic nie dawały. Dlatego spodobał mi się tylko jeden, niezwykle błyskotliwy prawy obrońca, Liam Rosenior, który już w poprzednim sezonie był ponoć jednym z jaśniejszych punktów Hull.

Co jednak ważne, nie ma już zagrożenia, że klub – podobnie jak wcześniej m.in. Charlton, Southampton czy Leeds – nie wytrzyma finansowo i spadnie do niższej ligi. „Tygrysy” były o krok od bankructwa w zeszłym sezonie, ale uratował ich Assam Allam, egipski multimilioner, ale jednak swojski, bo od lat szczęnięcych mieszka w Hull i tam zarobił swoją fortunę. Chciał się więc odwdzięczyć miejscowej społeczności. To oczywiście tylko ładna i chwytliwa mowa trawa, bo każdy chciałby też jakiś przychód mieć, a ten – jak wiadomo – jest możliwy przede wszystkim w Premier League. Dlatego po naprawieniu sytuacji finansowej, klub ma się bić o awans. I w tym nadzieja.

Na razie wygląda na to, że bardziej martwić się trzeba utrzymaniem. Philip zapewnił mnie, że spadku nie będzie. Dodał też, że nie wierzy w awans w tym sezonie, ale nie wyklucza wejścia do baraży. Jeśliby tak się stało, na Wembley po prostu muszę być!


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl