Jak to w Planicy bywa, wzruszyłem się

Kiedy wszyscy już wspominają o Adamie Małyszu, który kończy swoją przygodę ze skokami, ja chciałem powrócić do całego weekendu w Planicy, bo jak zwykle było pięknie!

Piątkowa dominacja Austriaków

Piatkowy konkurs zdecydowanie należał do Austriaków – Schlierenzauera i Morgensterna. Na podium wskoczył też Martin Koch, ale ci dwaj pierwsi znacznie odskoczyli od rywali. Cieszę się, że to Gregor okazał się zwycięzcą, bo w tym sezonie mógłby zdobyć Puchar Świata, gdyby nie ta fatalna kontuzja w środku sezonu. Przynajmniej sobie trochę powygrywał. Zaznaczyć trzeba też bardzo dobry występ Mattiego Hautamaekiego, który ma czasem wpadki (jak w niedzielę, choć winowajcą mógł być tu wiatr), ale jest świetnym zawodnikiem. Chyba przypomniał sobie czasy, kiedy właśnie na Letalnicy ustalał i poprawiał rekordy świata w długości lotu…

Dla Norwegów, te indywidualne zawody raczej nieudane. Wyjątkiem może być piąte miejsce Andersa Bardala. Dziwi mnie jednak średnia postawa Evensena i Romoerena. Oczywiście, trzech podopiecznych Miki Kojonkoskiego znalazło się w dziesiątce, ale spodziewałem się więcej zwłaszcza po rekordziście świata w długości lotu. Ale Niemcy skakali jeszcze gorzej tego dnia. Ich dyspozycja tego weekendu (albo lęk przed tymi torami najazdowymi) przesądziła o ostatecznej porażce z Polską w Pucharze Narodów.

Co do nas, nie liczyliśmy się w walce o podium. Skoki Kamila Stocha i Adama Małysza w pierwszej serii pozbawiły nas marzeń o trójce w tym konkursie. Piotr Żyła oddał przyzwoity jak na niego skok, wystarczyło, by zak W drugich skokach, Polacy już zaprezentowali się lepiej, 213.5 m Kamila i 215.5 m Adama mogło się podobać. Szkoda, że nie udało się oddać takich i pierwszych skoków, bo wówczas może udałoby się zająć kilka miejsc wyżej. Mimo wszystko, nie sądzę, by Polacy dali radę pokonać Austriaków w piątkowe popołudnie. Oni byli fenomenalni.

Sobotnia też, tyle, że w drużynie…

Nikogo nie zaskoczy fakt, że Austriacy zdecydowanie wygrali ostatni konkurs drużynowy sezonu. Indywidualnie wygrał Morgi przed Schlierim… Nie powinno też zaskakiwać drugie miejsce Norwegów. Wprawdzie nie oddawali jakichś bardzo dalekich skoków, ale oddali 6 bardzo dobrych i 2 niezłe skoki i to wystarczyło. Lecz za ich plecami toczyła się interesująca walka. Spowodowana była faktem, że każda z dalszych drużyn miała co najmniej jednego skoczka, który skakał tego dnia słabo. I tak u Słoweńców był to Peter Prevc, u nas – Stefan Hula (choć drugi skok Kamila Stocha też poniżej oczekiwań), u Niemców – Stephan Hocke i tak dalej…

Te zawody to porażka Rosjan i Finów. Widać, że jeśli chodzi o drużyny, to źle tam się dzieje. O tych drugich wiemy, kadra się sypie. Nie ma Larinto, Ollego, Ahonen prezentował się kiepsko i (ponownie) skończył karierę… Trzeba tam szukać nowych młodych zdolnych, bo coś czuję, iż Matti nie będzie długo skakał. Z kolei u skoczków prowadzonych przez Alexandra Sviatova tylko Pavel Karelin osiąga przyzwoite rezultaty. Pozostali bardzo przygaszeni.

Co do naszych reprezentatnów, to byliśmy za słabi na podium. Mieliśmy trzech dobrych skoczków, a niestety Stefan (z niewielką „pomocą” Kamila) przegrał podium. Świetne próby oddał Piotr Żyła. W drugiej serii był najlepszym z Polaków!

A tak na pół poważnie: Może Francuzi powinni wystawiać więcej kombinatorów na skoki?

A piękniej, jak w niedzielę być nie mogło?

Mimo wszystko sądzę, że mogło, bo przecież Adam mógł być drugi lub wygrać przed Stochem, ale i tak spotkała nas przemiła niespodzianka na zakończenie sezonu. Konkurs był bardzo loteryjny, o sprawiedliwości mowy być nie mogło.

Pomimo tego, skoki Greogra Schlierenzauera i Thomasa Morgensterna wydały mi się trochę za krótkie, mogli polecieć dalej. Nie to, żeby coś, ale odnoszę (nieśmiałe) wrażenie, że specjalnie chcieli dać stanąć na podium Małyszowi, bo i tak w Pucharze Świata wszystko było wyjaśnione. Nie chcę im tego zarzucać, bo wiatr tego dnia wiał z różnych kierunków z różną siłą. Tak tylko sobie pomyślałem…

Wyniki są dziwne, ale dla nas piękne. W ogóle Planica ma w sobie to coś, co mają tylko konkursy w Zakopanem i zawody podczas TCS. Atmosfera na trybunach jest fantastyczna, ten piknik pod Letalnicą jest czymś niezwykle wspaniałym i przyjemnie było oglądać nawet te rozgrywane na raty niedzielne zawody. A ta, czy ta, piosenka będzie mi się kojarzyć z tym obiektem chyba już zawsze. To, co dzieje się tam na koniec sezonu dla mnie jest zawsze wzruszające i już w niedzielne popołudnie tęsknię za całą karuzelą PŚ. Nieprawdopodobne…

Kiedy się popłakałem? W sobotę po konkursie przy tej drugiej melodii, gdy puszczono ją w tle wywiadu z Adamem oraz w niedzielę podczas, gdy pokazywano te pamiętne skoki Adama z całej kariery. Przy większości z nich mówiłem sobie: „Kurde, przecież ja to wszystko widziałem na własne oczy!”. I musieli puścić ten monolog W. Szaranowicza z Oslo… uwierzcie mi, że płaczę tylko, gdy sytuacja jest naprawdę ważna. Tak było i tym razem… A jeszcze przed nami „Skok do celu”… Zapraszam na moją relację LIVE na Pubsport.pl od 15:55 w sobotę.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl