Jak zmieniała się Polonia Warszawa

Polonia Warszawa to na pewno nie jest zespołem, jaki chciałby widzieć prezes Józef Wojciechowski. W poprzednim sezonie przeżył ogromny zawód, gdy Czarne Koszule ledwo uchroniły się przed spadkiem. Ten sezon miał więc być inny. Wydano ogromne – jak na nasze warunki – pieniądze na transfery, sprowadzono Artura Sobiecha, młodego, obiecującego snajpera z Ruchu Chorzów. Z zespołu niebieskich miał także dołączyć w przerwie zimowejMaciej Sadlok. Wszystko miało być idealne, jednak Wojciechowski był skonfliktowany z trenerem Czarnych Koszul – Jose Maria Bakero. Czekał więc tylko na pretekst by go zwolnić. Hiszpan powodów mu nie dawał. Wygrał trzy pierwsze mecze, w tym derby Warszawy z Legią, potem zremisował z Widzewem Łódź. Przegrał dopiero z świetnie dysponowaną wtedy Koroną Kielce. Józek nie wybaczył mu klęski i Bakero pożegnał się z posadą, którą zajął Paweł Janas. Były selekcjoner w 10 meczach zdobył tylko dziesięć punktów, czyli tyle samo ile Bakero w czterech. Polak więc ustąpił miejsca kolejnemu obcokrajowcowi, tym razem Holendrowi, Theo Bosowi. Ten jednak oprócz doprowadzenia piłkarzy do finału Marbella Cup nie zrobił nic. Trofeum nie zdobył, w lidze Polonia stoczyła się jeszcze niżej, Czarne Koszule dobrze grały tylko w sparingach. Dwie porażki, jeden remis i gra, jakiej sobie nie można wyobrazić przy zespole Ekstraklasowym szybko doprowadziły do zwolnienia Bosa. Jego miejsce na krótko zajał Piotr Stokowiec. Wreszcie na Konwiktorską powrócił jeden z najlepszych trenerów w Polsce – Jacek Zieliński.

Ojciec sukcesu Lecha w LE pracował już kiedyś w Polonii. Jako jeden z niewielu szkoleniowców, pożegnał się z Wojciechowskim w dobrej atmosferze, dzięki czemu mógł na stanowisko trenerskie wrócić. Zieliński zarządał przywrócenia Ebiego Smolarka, wyrzucenia ze składu pomyłek transferowych Bosa, jak Cotra czy Rekisz i dostał to. Wuefista zmotywował Polonistów tak dobrze, że ci, mimo stracenia bramki już w 2. minucie meczu z Koroną jeszcze w pierwszej połowie wbili rywalom trzy trafienia. Jacek Zieliński doprowadził Polonię do czterech zwycięstw z rzędu, min. z Lechem Poznań. Spotkanie z Kolejorzem widziałem na własne oczy, muszę więc powiedzieć, że Czarne Koszule nie grały imponująco. W strzeleniu gola trochę pomógł im wiatr, a także to, że zespół Bakero nie umie grać w przewadze. Jeśli chodzi o uderzenie Arboledy przez Smolarka, to była gruba przesada. Maniek płakał, symulował, udawał faule już od początku meczu, tak że na trybunach przy jego dotknięciu piłki słychać było gwizdy. Smolarek został sprowokowany, ma przecież wybuchowy charakter. Ja się nie dziwię, że Arboleda dostał w twarz, choć sądzę, że kara dla reprezentanta Polski była jak najbardziej słuszna.

Większość kibiców zauważa przede wszystkim siłę trzech zawodników w formacji Czarnych Koszul: Artura Sobiecha, odrodzonego Ebi Smolarka i przede wszystkim Adriana Mierzejewskiego. Dziwić się raczej nie trzeba, skoro Artur Sobiech nie tylko najwięcej strzela (9), ale i najwięcej asystuje (7). Często jednak dopadają go kontuzję, jak chociażby w sobotnim meczu z Lechią Gdańsk. Z kolei Ebi Smolarek to jedna z największych gwiazd polskiej piłki, za Jacka Zielińskiego przeniesiony na lewą pomoc. Zarabia najwięcej w Ekstraklasie, to i oczekuje się od niego najwięcej. Adrian Mierzejewski to prawdziwy lider Polonii, piłkarz teoretycznie „nie na sprzedaż”, chociaż nie wierzę, żeby Wojciechowskiego nie skusiła jakaś lukratywna oferta z zachodu, szczególnie kiedy Mierzej wyrośnie grubo ponad poziom reszty polonistów. Drugi strzelec Czarnych Koszul, ma siedem bramek, ale tylko jedną asystę. U Jacka Zielińskiego dostaje dużo swobody, ale najczęściej gra na prawym skrzydle.

Mimo to, jak dla mnie najważniejszym trybikiem w maszynie Polonii Warszawa jest… Bruno Coutinho Maritns, znany raczej jako Bruno. Nie będę wam tu opisywał jego kariery, bo do tego jest wikipedia. Zachęcam za to do przeczytania kapitalnego artykułu Marka Wawrzynowskiego o tymże piłkarzy. Bruno bardzo mocno przyczynił się do serii czterech zwycięstw z rzędu, w spotkaniu z Arką Gdynia dostał w głupi sposób żółtą kartkę, już czwartą, przez co nie zagrał w następnym spotkaniu ze Śląskiem WrocławOrest Lenczyk poustawiał wtedy obronę tak, że Poloniści nie mogli jej przejść, brakowało właśnie takiego gracza jak Bruno. Jacek Zieliński po meczu powiedział o brazyliskim pomocniku: „Jest zawodnikiem, który w takim meczu jak ten ze Śląskiem, gdy rywal gra zmasowaną obroną, bardzo by się przydał. To piłkarz, który potrafi sam przesądzić o losach meczu, zagrać niekonwencjonalną piłkę.” Bruno gra jako ofensywny pomocnik, ale haruje na całej linii pomocy. Do tej pory zaliczył trzy asysty i strzelił pięć goli. Nie są to może imponujące statystyki, ale były gracz Jagiellonii jest teraz w Polonii tak samo ważną postacią jak Adrian Mierzejewski. Kiedy go nie ma – drużynie nie idzie (Śląsk). Kiedy zachowuje się w głupi sposób, ukazując swój leniwy, a zarazem porywczy charakter – drużynie nie idzie (Cracovia Kraków). Czasami jednak nie jest leniwy tylko on, ale i cała drużyna (Lechia). A co wtedy można zrobić? Chyba tylko się załamać…

Na koniec ponownie pochwalę Jacka Zielińskiego. Nie będę może zbyt oryginalny, bo wuefista na komplementy zasługuje. Wystarczy spojrzeć na statystyki. Zieliński zdobył szesnaście punktów na dwadzieścia cztery możliwe w ośmiu spotkaniach. Jeśli do końca sezonu wyciuka ich jeszcze sześć, zdobędzie więcej niż pozostali trenerzy Polonii w tym sezonie razem wzięci. W dodatku zdobył trofeum, co prawda żadne tam prestiżowe, ale jednak coś w gablocie na ten sezon stanie. W dodatku jest realistą – nareszcie! Nienawidzę podejścia trenerów typu Michała Probierza, który po piątej kolejce zapowiedział, że jego piłkarze walczą o mistrzostwo Polski. Do zdobycia było – bagatela – 75 punktów – a co, my walczymy o mistrzostwo Polski! Poglądy Zielińskiego podziela Wojciechowski. Razem twierdzą, że trzeba budować drużynę na następny sezon, a nie niepotrzbenie – niczym wszystkie drużyny w Polsce oprócz Lecha – obijać się o europejskie puchary. Brawo za podejście. Nie zmartwiłbym się, gdyby Polonia zajęła miejsce na podium, ale trener Polonii z jej właścicielem otworzyli mi oczy. A tak nawiasem – ilu prezesów klubu w Esktraklasie odważyłoby się tak powiedzieć?

 


pubsport.pl
Tomek Mądry
Pochodzę z Poznania, aktualnie mieszkam w Ząbkach. Kibic Chelsea, FC Koeln. To tyle. Jestem zwyczajnym, szarym człowiekiem, który postanowił się czymś interesować. Wybrał sport. Oprócz amatorskiego grania w piłkę nożną i uprawiania badmintona piszę także od listopada bloga. W styczniu założyłem nowy i teraz publikuje wpisy na obu adresach. Dnia 10 marca postanowiłem zarejestrować się na pubsport.pl i umieszczać również tutaj moją publicystykę. Na moim blogu i na pubsport znajdziecie na pewno co czwartek - felieton o Chelsea i wiele, wiele innych.
http://kwestor.blox.pl/html