Jan Szturc: Na razie wszystko pod kontrolą

Nie milkną echa 62. Turnieju Czterech Skoczni, w którym biało-czerwoni nie zaprezentowali się tak dobrze jak we wcześniejszych konkursach.- Żadna drużyna nie jest w stanie utrzymać wysokiej dyspozycji przez cały czas aż do igrzysk – uspokaja Jan Szturc, trener skoczków narciarskich Wisły-Ustronianki, wychowawca Adama Małysza i odkrywca talentu m.in. Piotra Żyły.

Turniej Czterech Skoczni za nami. Jakie wnioski można po nim wyciągnąć?

Bez wątpienia byliśmy świadkami narodzin nowego bohatera – Thomasa Dietharta. Przed turniejem nie był on przecież nawet w ogóle brany pod uwagę podczas rozważań dotyczących obsady czołowych miejsc. Jego postawa to zdecydowanie największa niespodzianka i sensacja ostatnich miesięcy. Myślę, że tym występem Austriak na stałe wskoczył do światowej czołówki. W przypadku pozostałych miejsc na podium nie było już większych zaskoczeń, choć nie ukrywam, że nieco więcej spodziewałem się w ostatnim konkursie po Simonie Ammannie. Jeśli chodzi o występ Polaków, oczekiwania na pewno były większe. Tym bardziej, że wcześniejsze zmagania w Engelbergu i Titisee-Neustadt pokazały, że nasi reprezentanci są w bardzo dobrej dyspozycji. Niestety na Turniej Czterech Skoczni ta ich forma się trochę obniżyła i stąd takie, a nie inne miejsca.

Spróbujmy zatem podsumować postawę każdego z Polaków. Kamil Stoch, zgodnie z notowaniami w firmie bukmacherskiej Fortuna, był jednym z głównych faworytów całej imprezy?

I ogólnie skakał dobrze. W zajęciu wyższej pozycji przeszkodził mu jednak pierwszy skok konkursowy, który zaważył na łącznej punktacji. Mimo wszystko, trzeba docenić, że po raz trzeci z rzędu Kamil znalazł się w najlepszej ósemce turnieju, a przy tym wszystkim utrzymał pozycję lidera w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Maciej Kot?

Maciej znalazł się we wszystkich seriach finałowych, co zaowocowało na koniec dwunastym miejscem, zdecydowanie najwyższym w całej jego karierze. Powinno go to wzmocnić przed następnymi zawodami.

Klimek Murańka?

Zabrakło mu trochę szczęścia w ostatnim konkursie, ale ogólnie widać było, że skacze on dosyć pewnie i równo.

Jan Ziobro?

Debiutował w turnieju. Skakał w miarę równo, choć pewnie wielu kibiców po jego wcześniejszych sukcesach oczekiwało czegoś więcej.

Piotr Żyła?

Zanotował słabszy występ. Już w Oberstdorfie widać było, że ma problemy z pozycją dojazdową, co później przekładało się na kierunek odbicia. Treningi w Planicy z powrotem pozwoliły mu odzyskać nieco lepszą pozycję dojazdu, ale i tak uważam, że nie jest jeszcze ona do końca poprawna. Mówiąc inaczej, nie pozwala mu ona wykorzystać całej siły, którą ma w nogach.

Krzysztof Biegun?

Nasz kolejny debiutant w Turnieju Czterech Skoczni. Brakowało mu jeszcze doświadczenia i obycia na zawodach takiej rangi. Dla niego jednak po udanym występie na Uniwersjadzie najważniejszym celem są jednak teraz mistrzostwa świata juniorów, które odbędą się na przełomie stycznia i lutego w Val di Fiemme. I pod tym kątem będzie teraz przygotowywany.

Dawid Kubacki?

Znalazł się w zespole na austriacką część zawodów, ale skakał bez większych efektów. Brakuje mu jeszcze pewności i stabilności w oddawaniu skoków na konkursach. Na treningach i kwalifikacjach prezentował się nieźle, ale w seriach konkursowych wypadał już niestety słabiej.

W perspektywie coraz szybciej zbliżających się igrzysk w Soczi mamy powody do niepokoju?

W tym momencie – nie. Żadna bowiem drużyna nie jest w stanie utrzymać wysokiej dyspozycji przez cały czas. Nawet Austriacy mieli problemy z formą na początku sezonu. Zwróćmy też uwagę, że w tym sezonie nie ma takiego zdecydowanego lidera, który wygrywałby po kilka zawodów z rzędu. Dlatego myślę, że mimo wszystko idzie to w dobrym kierunku. Warto w tym miejscu przypomnieć słowa Łukasza Kruczka, że nasi reprezentanci do turnieju przystąpili „z marszu”, bez żadnych specjalnych przygotowań. Imprezą docelową, której wszystko jest podporządkowane, pozostają igrzyska w Soczi. Tam ta forma ma być najwyższa. I uważam, że tak właśnie będzie?

Na przyszły weekend zaplanowane są konkursy w Wiśle i Zakopanem. Czy pana zdaniem, jako człowieka z gór, przy panującej obecnie wiosennej pogodzie dojdą one do skutku?

Na skocznię w Wiśle śnieg dowożony jest aż z Chochołowa, czyli z odległości ponad stu kilometrów. Organizatorzy niemal wręcz stają na głowie, aby warunki były jak najlepsze. Najbliższy weekend ma być już u nas chłodniejszy, więc mam nadzieję, że ten śnieg z chochołowskich dolin, łąk i pól wytrzyma i zawody – tak na Malince, jak i na Wielkiej Krokwi – uda się przeprowadzić.

źródło: inf. prasowa


pubsport.pl
Pubsport.pl

Pubsport.pl – wiadomości sportowe i publicystyka. Zapowiedzi i podsumowania meczów piłki nożnej, tenisa, sportów zespołowych oraz zimowych. Relacje na żywo! Wpadnij pogadać o sporcie!

http://www.pubsport.pl/