Jan Tomaszewski przed meczem Celtic – Legia

Fot. Wikipedia/Jack lodz

Brak transmisji telewizyjnej meczu Celtic – Legia nie odstraszył bukmacherów od przygotowania dużej oferty na to spotkanie. Oprócz „tradycyjnych” zakładów, dotyczących końcowego wyniku czy liczby bramek, nie brakuje też zakładów specjalnych, które dotyczą m.in. ewentualnego rzutu karnego wykonywanego przez kapitana mistrzów Polski – Ivicę Vrdoljaka.

Do trzeciego karnego też bym podszedł. Takie błędy zdarzają się nawet najlepszym. Ivan Rakitić, najlepszy zawodnik Ligi Europy w minionym sezonie, przestrzelił cztery rzuty karne z kolei – mówił Vrdoljak w zeszłym tygodniu zaraz po meczu z Celtikiem, w którym nie wykorzystał dwóch „jedenastek”. Gdy tuż przed wylotem do Szkocji znów zapytano go o to, czy będzie strzelał karnego, odparł już nieco bardziej dyplomatycznie, że „o tym zadecyduje trener”. Trudno się zatem dziwić, że osoba egzekutora rzutów karnych dla Legii cały czas wzbudza olbrzymie emocje, a przed rewanżowym meczem w Edynburgu stała się nawet okazją do… zarobienia całkiem sporych pieniędzy. Firma bukmacherska Fortuna wypłaci bowiem 35 złotych za każdą postawioną złotówkę osobom, które trafnie wskażą, że chorwacki kapitan Legii będzie wykonywał rzut karny i go nie wykorzysta w regulaminowym czasie gry.

– Broń Boże, żeby Vrdoljak znowu podchodził do karnego. Jeśli tak się stanie, bramkarz Celtiku będzie miał ogromną przewagę psychologiczną – uważa Jan Tomaszewski, jeden z najlepszych polskich bramkarzy w historii. – Jeszcze raz pytam, co by było, gdyby przy dwóch niewykorzystanych karnych ten pierwszy mecz się skończył się remisem albo przegraną Legii? Naprawdę nie rozumiem postawy tego zawodnika. Opowieści o tym, że w przypadku trzeciego karnego również podszedłby do piłki, to on sobie może snuć u cioci na imieninach. Nie wolno robić czegoś takiego. Próby to on sobie może wykonywać na treningach, a nie w meczu o taką stawkę. Podejście do drugiego karnego było nieetyczne wobec kolegów z zespołu. Wynikało z tego jakby w Legii nie było już żadnego innego piłkarza, który potrafiłby kopnąć celnie piłkę z jedenastu metrów. Vrdoljak nie powinien podchodzić ani do drugiego karnego przed tygodniem, ani tym bardziej teraz w rewanżu.  Dziwię się tylko, że trenerzy i reszta zawodników mu na coś takiego pozwalają. A porównywanie się do Rakiticia, który nie wykorzystał czterech karnych z rzędu, jest dla mnie brakiem pokory – dodaje 63-krotny reprezentant Polski.

Co ciekawe, jak wynika z danych Fortuny, aż 77 proc. obstawiających stawia dzisiaj na wygraną na Celtiku, a jedynie 18 proc. typuje zwycięstwo Legii. Tomaszewskiego takie statystyki wcale jednak nie dziwią. – Barcelona, Real czy Bayern grają w europejskich pucharach po to, aby znaleźć się w następnej rundzie. Nikt nie wymaga od nich za każdym razem wysokich wygranych, chyba że są one odnoszone minimalnym kosztem. Dlatego mnie naprawdę nie interesuje, czy Legia dzisiaj przegra 3:5, czy wygra 2:1. Mnie interesuje, aby legioniści zagrali w następnej rundzie. Jak to zrobią, ich sprawa. Liczy się efekt końcowy w dwumeczu i tego musimy się nauczyć. Ewentualna strata bramki nie może spowodować paniki w szeregach warszawskiego zespołu, bo jeden gol jeszcze niczego nie zmienia – tłumaczy były zawodnik m.in. Śląska, Legii i ŁKS-u Łódź. – Osobiście przewiduję wynik 2:2. Taki bramkowy remis nie zmieni losów dwumeczu, ale da Legii kolejnego potężnego kopa psychicznego przed spotkaniami w decydującej, czwartej rundzie. A tam wcale nie ma drużyn dużo lepszych od szkockiego zespołu. Wszystkie są w zasięgu Legii – podkreśla „Tomek”, który jest szczególnie ciekawy postawy Michała Żyry w dzisiejszym spotkaniu. – Mam nadzieję, że meczem w Edynburgu  udowodni on, iż należy mu się miejsce w reprezentacji Polski. Moim zdaniem, jeśli w środę znowu pokaże się z dobrej strony, ma pewny „plac” w wyjściowym składzie na mecz z Niemcami. Widać, że dochodzi do siebie, ale jeszcze brak mu ogrania i dlatego nie wykorzystał dwóch znakomitych okazji. Zawodników rywali wkręcał jednak nieprawdopodobnie w ziemię. Życzę mu, aby odnalazł jeszcze skuteczność.

O tym, jak faktycznie radził sobie Żyro i reszta legionistów, nikt w Polsce nie będzie miał jednak okazji przekonać się naocznie z powodu braku transmisji telewizyjnej. – Nie rozumiem jednej rzeczy. Jeśli telewizja publiczna tłumaczy się tym, że Celtic nie chce sprzedać praw telewizyjnych, bo boi się, że Polacy w Szkocji nie kupią biletów na mecz, to kto tu z kogo robi idiotę? Przecież transmisja ze stadionu w Edynburgu ma iść do Polski, a nie do Szkocji. Kibice jak mają pójść na mecz, to i tak pójdą, zamiast oglądać relację w szkockiej telewizji. Tłumaczenie telewizji publicznej jest dla mnie co najmniej dziwne – przyznaje Tomaszewski. – Niech TVP powie, jakie warunki konkretnie postawili Szkoci. Bo na razie słyszymy tylko przerzucanie się jakimiś ogólnymi określeniami w stylu „dwa razy więcej”. Gdyby chodziło o telewizję komercyjną, nie ma problemu, może tak robić, bo to są pieniądze prywatnym właścicieli. W przypadku telewizji publicznej zasranym obowiązkiem jest działać transparentnie i ogłosić, ile dokładnie wynosiła jej oferta, a ile żądała druga strona – dosadnie kończy medalista mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich.

źr. inf. prasowa


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/