Jaśniejsza strona Super Mario

Skandalista. Człowiek budzący olbrzymie kontrowersje. Dorosły wciąż zachowujący się jak nieokrzesany i kompletnie nieodpowiedzialny małolat. Przez dziennikarzy uwielbiany. Piłkarsko fenomenalny, jednak dotychczas rzadko odpowiednio korzystający ze swojego niewątpliwie ogromnego potencjału. Tak, ot cały Mario Balotelli. Na Euro pokazuje swoją lepszą, jaśniejszą stronę.

Kontrowersyjnych historii, bardzo często dowodzących o głupocie piłkarza rodem z Ghany, jest cała masa. Rzucanie metalowymi rzutkami w stronę juniorów Manchesteru City(z nudów, oczywiście), liczne wypadki, we Włoszech  ostrzelanie policjantów pistoletem na wodę, wreszcie należy wspomnieć o odpaleniu petard we własnej łazience. Można by tak wymieniać i wymieniać, tych historyjek jest bez liku. Jego wypowiedzi też budzą wielkie zainteresowanie „ludzi futbolu” – barwne, zabawne, nierzadko kontrowersyjne.  Swoimi głupimi, bezmyślnymi i brutalnymi faulami często osłabiał swój zespół, bo sędziowie nie mieli innego wyboru – musieli wyrzucać go z boiska.

Na obecnie trwających na polskich i ukraińskich ziemiach Mistrzostwach Europy widzimy innego Balotellego. Owszem, na początku zaliczył mały falstart – z Hiszpanią zagrał bardzo słabo, nie wykorzystał jednej doskonałej sytuacji, ba, mimo bardzo dogodnej pozycji nie oddał nawet strzału, zawiesił się, niemal zatrzymał, a miał przed sobą tylko Casillasa. Chwilę po tym zszedł z  placu gry. Rozczarował – myślałem, że na tym turnieju się już nie podniesie. Wstał. Otrzepał się. Podniósł.

Z meczu na mecz było lepiej. Wczorajszego wieczoru pokazał się z kapitalnej strony. Był niekwestionowanym bohaterem. Strzelił dwie bramki – druga, jakże piękna, w samo okienko. Pokazał, że jest zawodnikiem klasy światowej. Nie grał indywidualnie, piłkę tracił bardzo rzadko. I tak właśnie jego gra wygląda przez większość turnieju. Jest napastnikiem kompletnym. Niesamowicie mi imponuje jego technika, to jak potrafi fantastycznie przyjąć piłkę, zgasić ją do ziemi. Jak jest silny i jak kapitalnie z tej siły korzysta – zastawia się świetnie, przepchnąć go to naprawdę nie lada wyczyn. Gra na obecnym Euro zespołowo, nie indywidualnie.

Mario powiedział kiedyś, że z goli się nie cieszy, bo to tylko jego praca, a cieszyć może się będzie dopiero wtedy, kiedy ukąsi w finale Ligi Mistrzów albo Mistrzostw Świata. Tak nie było. Wczoraj po obu trafieniach radość okazał – wielką. Końcówkę, siedząc już na ławce,  bardzo przeżywał i sprawiał wrażenie faceta, którego swoja drużyna naprawdę bardzo interesuje, a nie tylko swój własny tyłek.

Warto zwrócić też uwagę na jego zachowanie. Chodzi cały czas uśmiechnięty. Widać, chociażby na tych internetowych filmikach z treningów Squadra Azzura, jak przyjaźnie i pozytywnie jest do wszystkich nastawiony. Gdzieś tam można przeczytać jak chodzi sobie uśmiechnięty po rynku, zagląda do arabskiej knajpki – a tam nie zachowuje się jak gwiazda, tylko jak normalny, wyluzowany człowiek.  Żadnego skandalu jeszcze nie wywołał, myślę, że już tego nie zrobi. Czy to rzeczywista zmiana czy tylko cisza przed kolejnym nieodpowiedzialnym zachowaniem? Nie wiem. Może wreszcie dorośnie, może jakby wygrał z Włochami Euro, to wreszcie jego zachowanie i korzystanie ze swojego potencjału byłoby na odpowiednim poziomie. Jeśli tak się stanie, a dołoży jeszcze do tego czasem pomoc w defensywie, nie wątpię, może zostać jednym z dwóch, trzech najlepszych piłkarzy świata. A przecież jest jeszcze młody – ma 22 lata – ale to chyba jedna z ostatnich szans, by wreszcie dojrzeć. Później już może być za późno.


pubsport.pl
Daniel Flak

Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html

http://daniel99.blox.pl