Jasnowidz Zieliński

W ostatnim meczu 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Polonia Warszawa wygrała w Chorzowie z Ruchem 1:0. To ważne zwycięstwo dla Czarnych Koszul – pierwsze w sezonie odniesione na wyjeździe. Co do samego meczu, to nie można o nim powiedzieć, że był najgorszy, ale i tak wiele można mu zarzucić. Dziś Halloween, więc pewnie paru dzieciaków w krajach, gdzie odbiera się Eurosport 2 miało niezłego „pietra”.

O jakości widowiska niech świadczy fakt, że na telewizor zerknąłem zaledwie kilka razy, w międzyczasie zdołałem umówić komentatora na jutrzejszą Ligę Mistrzów (Krzysztof Sędzicki zaprasza na 20.45 na mecz Borussia Olympiakos) oraz ugadać współpracę  z serwisem tele-sport.pl (polecamy). Wzrok sprzed komputera kierowałem na TV kierowałem sporadycznie – raz gdy huknął z dystansu Zieńczuk, drugi raz jak Jankowski (jeśli pomyliłem gracza Ruchu to wybaczcie) Piech (czyli jednak pomyliłem) przebiegł 40 metrów sprintem tylko po to, żeby kopnąć w bramkarza Polonii, którego koledzy z obrony zachowali się jak dzieci. Postanowili się schować i zobaczyć jak zareaguje. Cukierek albo psikus – zapytali Peskovica. – Psikus k…a jego mać – odpowiedział bramkarza cytując znany przed laty hiphopowy utwór. Obronił strzał napastnika Ruchu, gra zaczęła się i Polonia po chwili prowadziła 1:0. Gola zdobył Pavel Sulets.

Pierwsze wyjazdowe trzy punkty dla Polonii jakby przewidział trener Jacek Zieliński. W jednej z wypowiedzi, cytowanych przed meczem przez Canal + stwierdził, że „przełamaliśmy pewną niemoc”. Oczywiście zdanie to dotyczyło zeszłotygodniowego meczu z Cracovią (0:0). Jaką niemoc przełamała wtedy jego drużyna? Nie mam pojęcia, wszak tamten mecz, jednogłośnie okrzyknięty przez obserwatorów jednym z gorszych w sezonie, był raczej zacementowaniem fatalnej postawy Polonii na wyjazdach, a że przypadkiem grali z innymi „niemotami” (piłkarzami, których dopadała niemoc, żeby nie było, że obrażam) no to jeden punkt gratisowo wpadł. Niechcący Zielińskiemu udała się więc pewna przepowiednia.

Teraz spójrzcie na dwa powyższe akapity… Co widzicie? O samym meczu jest mniej więcej tyle samo co o jakimś tam wywiadziku ze studia. Taka już jest ta liga – fajnie opakowana i podana, ale wciąż marna. Odkąd mam dekoder, przekonuje się o tym co tydzień. Ligę powinna pokazywać telewizja nie mająca w ofercie żadnych poważnych rozgrywek. Wtedy łatwiej byłoby przeciętnemu Kowalskiemu uwierzyć w atrakcyjność tego produktu.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/