Jednak dojechali. To dobrze, bo fajnie było!

Dzisiejsza rywalizacja o Grand Prix Malezji Formuły 1 trwała w sumie 2 godziny i 45 minut. Pomimo tego, że zrujnowało to część moich planów na dziś, wcale nie żałuję, że wszystko się przedłużyło. Wyścig do samego końca trzymał w napięciu, co pozostawia nam bardzo miłe wrażenia po jego zakończeniu.

Zanim rozpiszę się o samym wyścigu, poruszę kwestię pory jego rozpoczęcia. Zwykle, w naszej strefie czasowej jest to godzina 14:00. W niektórych miejscach dla wygody największej rzeszy kibiców start opóźnia się o godzinę (w Chinach, Japonii, Korei) albo o jeszcze więcej, zależnie od miejsca rozgrywania. Zastanawia mnie decyzja FIA o zgaszeniu czerwonych świateł o 16:00 czasu malezyjskiego. U nas jest wówczas 10:00 lub 09:00 (ostatniej nocy zmieniliśmy czas). Uważam, takie ruchy za niepotrzebne. Myślę, iż nic by się nie stało, gdyby rozpoczynano o 15:00, (czyli o 09:00 lub 08:00 u nas). Nie byłoby obaw o to, czy kierowcy zdążą dojechać do mety przed zapadnięciem zmroku. Bernie Ecclestone zaproponował Australii i Malezji zamontowanie sztucznego oświetlenia, ale włodarze tych obiektów odmówili, bo im się to nie opłaca. W Singapurze, czy Abu Zabi mają pieniędzy jak lodu, więc mogli sobie na coś takiego pozwolić. W innych miejscach myślę, że to bez sensu. Kibice w Azji także chcą obejrzeć wyścig o normalnej dla siebie porze bez podporządkowywania się Europie

.

Wróćmy do ścigania. Prognozy pogody na weekend dla Sepang zapowiadały deszcz. Ziściło się to dopiero dzisiaj, ale przyniosło bardzo interesujące efekty. Myślałem sobie, że jeśli tor będzie mokry, to na podium stanie Michael Schumacher. Lepszej okazji dawno nie miał. Niestety, doszło do kontaktu na pierwszym kółku pomiędzy nim, a Romainem Grosjeanem i siedmiokrotny Mistrz Świata musiał pożegnać się z myślami o tak dobrym wyniku.

Na panujacych warunkach najwięcej skorzystali Sergio Perez, Bruno Senna i Jean-Eric Vergne. Meksykanin i Brazylijczyk po pierwszym okrążeniu zaryzykowali i zjechali na zmianę opon z przejściowych na deszczowe. Okazało się, że czasem w Formule 1 warto zaryzykować. Z kolei Francuz postanowił przytrzymać gumy z zielonym paskiem do 15. okrążenia, potem przejechał znaczny dystans na ogumieniu z niebieskim kolorem, przez co tylko dwa razy odwiedzał swoich mechaników w boksach i był jednym z dwóch zawodników (jeszcze Karthikeyan), którzy przejechali 56 okrążeń w ten właśnie sposób.

GP Malezji 2012 wielu kierowców zaliczy do bardzo udanych. Naturalnie, kilku także będzie chciało o nim zapomnieć. Do tej pierwszej grupy z pewnością zaliczymy wspomnianą na początku poprzedniego akapitu trójkę, także Kimiego Raikkonena oraz dwójkę z Force India. Paul Di Resta i Nico Hulkenberg to jedyna para kierowców z jednej stajni, która dojechała do mety na punktowanym miejscu!

Z kolei o pechu, nieszczęściu mogą mówić Jenson Button, Michael Schumacher, Nico Rosberg, Sebastian Vettel, Romain Grosjean, a także Pastor Maldonado (drugi raz z rzędu zabrakło mu mniej niż 10 km do mety) i Lewis Hamilton. Tak tak, to nie pomyłka. Mistrz Świata z 2008 roku podczas dwóch z trzech pit stopów stracił dwa razy za dużo czasu. Albo musiał poczekać, aż będzie mógł się włączyć do ruchu, albo taśma się przykleiła do jednej z opon… Można przypuszczać, że gdyby nie te zdarzenia, to Brytyjczyk znalazłby się wyżej.

Moim zdaniem jest to jedna z przyczyn zwycięstwa Fernando Alonso. Ręce do góry wszyscy ci, którzy stawiali przed weekendem, że Hiszpan wywiezie z Sepang 25 punktów! Pusto! No właśnie. Podczas jazdy po mokrej nawierzchni, więcej zależy od umiejętności i talentu zawodników, a z tym u dwukrotnego Mistrza Świata absolutnie problemów nie ma. Pokazał to też Sergio Perez, który był o kroczek od objęcia prowadzenia. Widocznie musi jeszcze poczekać na swój pierwszy triumf. Pokazał, że aspiracje ma.

Podobała mi się akcja Daniela Ricciardo z założeniem slicków na kilkanaście ostatnich kółek. Za Austarlijczykiem poszła potem cała stawka kierowców. Widocznie wszyscy wyszli z założenia, że „jak się bawić, to się bawić”. Ciemne chmury były cały czas nad torem, z map wynikało, iż tuż obok toru przemykała potężna ulewa. Nie chcę sugerować, że wyścig był nudny, bo bym skłamał – był wspaniały – ale gdyby tak na sam koniec spadło trochę wody, to dramaturgia, która osiągnęła i tak wysoki poziom byłaby jeszcze większa.

Zdziwił mnie też Polsat podczas transmisji. Najpierw Maurycy, który chyba pierwszy raz na antenie wyraźnie pokazał emocje związane z wprowadzeniem czerwonej flagi. Strasznie żałował, chciał pooglądać rywalizację w ulewie. Później przyznał, że to dobra decyzja. Inna rzecz, to podczas przerwy w ściganiu słoneczna stacja pokazała reklamy. Tego się nie spodziewałem, liczyłem na jakieś opowiastki z ust Andrzeja Borowczyka. No cóż, najwidoczniej wydawca, Krystian Sobierajski doszedł do wniosku, że lepiej będzie, jeśli widzowie odetną się na 15 minut od toru.

Wyniki z Malezji jeszcze nie odzwierciedlają tego, jak może wyglądać sezon 2012. Niektórym się dzisiejszego dnia poszczęściło, a inni mieli pecha. Pierwsze dalej idące wnioski będzie można wyciągać dopiero przed europejskimi eliminacjami. Ale zanim do nich dojdziemy, jeszcze Chiny, Bahrajn i testy w Mugello. Karuzela F1 nieco zwalnia tempo, ale po Wielkanocy znów je podkręci. Czekamy na to ze zniecierpliwieniem!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl