Jednak Trump. Jednak Higgins.

Wielu znawców, a także ja, już szykuje się do posypania głowy popiołem. Bo Trump wciąż sobie radzi. Nie spala się. Przynajmniej nie bardzo, a na pewno nie bardziej aniżeli Ding, który wczoraj w końcówce popełnił kilka dość zaskakującyh błędów. Czy można wysnuć wniosek że Trump jest faworytem finału? Można. Ale nie trzeba.

Wydawało się że Ding ze swoim spokojem, rozwagą i świetnym prowadzeniem białej bili umożliwiającym budowanie wysokich braeków na różowej a nawet niebieskiej pokona napalonego Trumpa. Sytuacja wydawała się być prosta. Trump na początku każdego frame’a będzie atakował. Jeśli bila przez cały stół wpadnie – Anglik zaraz zacznie budować breaka wygrywającego. Jeśli bila nie wpadnie – Ding będzie bezlitosny. I parę razy tak się stało. W czasie ostatniej sesji można było odnieść wrażenie że młody Anglik w końcu nie wytrzymuje presji. Po kilku z rzędu nieudanych próbach na długich uderzeniach podnoszący się ze stołu Trump wydawał sie być nieco zdezorientowany. Ale to jemu nie drżała ręka w decydujacych chwilach. Czy nie będzie drżeć również w finale? Te cechy które wymieniłem u Dinga są spotęgowane u Higginsa w dobrej formie. A czy Higgins, jakkolwiek to pytanie nie brzmi dziwnie wobec finalisty Mistrzostw Świata, jest w dobrej formie? Niektóre momenty półfinału Williams-Higgins były tak słabe czy wręcz żenujące, że zawodnicy sami się z siebie śmiali. Ale gdy przyszło co do czego Szkot zaczął po prostu grać jak w swoich najlepszych meczach. I ja wciąż wierzę że młody Anglik zostanie pokonany. Mimo że czysto sportowo prezentuje się jak na razie lepiej. Jeszcze wiele przed nim. Ale szybko rozopczęte kariery lubią szybko się kończyć. I trochę się boję że to może być za ostry start do wielkiej kariery jaka wydaje się stać przed Juddem Trumpem otworem.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl