Jerzy Podbrożny: Legia przed czasem zapewni sobie tytuł

Miroslav Radović i spółka oszczędzą kibicom nerwów i przed czasem przesądzą o tytule dla Legii  – uważa Jerzy Podbrożny, który w barwach stołecznego klubu po dwa razy zdobywał mistrzostwo i Puchar Polski.

Nie licząc porażki walkowerem z Jagiellonią, legioniści wiosną nie przegrali meczu i z dużą przewagą zakończyli rundę zasadniczą. Dziesiąte w historii klubu mistrzostwo Polski jest już na wyciągnięcie ręki?

Przy tej przewadze, którą mają, podopieczni Henninga Berga powinni utrzymać prowadzenie w tabeli do samego końca. To wprawdzie jest tylko pięć punktów zapasu przy siedmiu meczach do rozegrania, ale nie wierzę w to, żeby Legia roztrwoniła taką zaliczkę.

Na początku sezonu mówił pan, że nie widzi w Legii lidera. Teraz już go pan dostrzega?

Chyba nadal nie ma takiego zdecydowanego lidera, który ciągnąłby zespół w najtrudniejszych momentach. Ale być może w najbliższym czasie – po letnich transferach – jeśli Legia zdobędzie mistrzostwo, pojawi się wreszcie przy Łazienkowskiej taki zawodnik.

No właśnie. Chcąc myśleć o dostaniu się do Ligi Mistrzów, jakie pozycje musi jeszcze wzmocnić Legia latem?

Przede wszystkim Legii potrzebny jest dobry rozgrywający. Taki, który będzie nie tylko potrafił grać do przodu, ale 50/50. Oprócz tego, Legia powinna też cały czas szukać konkretnych napastników. Mimo wszystko, kiepsko na razie wyglądają te możliwości w linii ataku. W obronie również znalazłoby się miejsce dla nowego, solidnego defensora. Prawda jest taka, że co rundę trzeba dokonywać zmian, wymieniając tym samym najsłabsze ogniwa i zastępując je osobami, które zapewnią podnoszenie poziomu sportowego.

Jakieś indywidualne pochwały lub nagany wystawiłby pan za te ostatnie miesiące?

Nie widziałem wszystkich spotkań, więc na pewno nie będę mówił o jakichkolwiek rozczarowaniach, bo nie chcę nikogo skrzywdzić. A jeśli chodzi o plusy, na ciepłe słowa zasługuje na pewno Miro Radović, który cały czas gra na równym, wysokim poziomie.

Nie martwi pana trochę brak młodych Polaków w składzie? Obecnie w zasadzie tylko Bartosz Bereszyński i Michał Żyro mają w miarę mocną pozycję…

No pewnie, że martwi. Cały czas trzeba cierpliwie szukać tej zdolnej młodzieży, pracować z nią i dawać jej szansę gry. Aby nabierała niezbędnego ogrania i za jakiś czas spróbowała nawiązać walkę z dotychczasowymi pewniakami. Liczę, że latem szansę pokazania się w pierwszym zespole dostaną kolejni wychowankowie akademii i część z nich zostanie w drużynie na dłużej.

Sprawa tytułu będzie się ważyć do ostatniej kolejki, czy już wcześniej poznamy najważniejsze rozstrzygnięcie?

Uważam, że już na dwie kolejki przed końcem wszystko będzie jasne. Starcie z Lechem w ostatniej serii gier będzie miało jedynie charakter prestiżowy.

Na początek fazy mistrzowskiej do Warszawy przyjeżdża Zawisza. Zdaniem firmy bukmacherskiej Fortuna, Legia nie będzie miała problemów ze zgarnięciem kompletu punktów – tym bardziej, że bydgoszczanie mają w perspektywie finał Pucharu Polski. Co pan to?

Sądzę, że Legia faktycznie wygra to spotkanie. Nie wiem tylko, czy tak jak niespełna trzy tygodnie temu znowu skończy wynikiem 3:0. Bo możliwe, że Zawisza zagra tym razem zupełnie inaczej i przyjmie bardziej defensywną taktykę. Inna sprawa, że mając już pewne utrzymanie i zbliżającą się walkę o pierwszy w historii klubu Puchar Polski, Ryszard Tarasiewicz rzeczywiście może nie wystawić w sobotę do gry wszystkich swoich podstawowych piłkarzy. W każdym razie jeżeli Legia poważnie myśli o mistrzostwie, musi wygrywać kolejne mecze. Zwłaszcza te przed własną publicznością. I zwłaszcza teraz, kiedy wielu kontuzjowanych zawodników wreszcie uporało się z urazami i są oni gotowi do gry. Jedno jest pewne, trener Berg nareszcie będzie miał dużo większe pole manewru przy ustalaniu składu.

Zakładając, że przy Łazienkowskiej nie nastąpi już żaden kataklizm – kto oprócz Legii zagra w europejskich pucharach?

Na pewno Lech. Za to walka o jeszcze jedno pozostałe miejsce będzie się pewnie toczyć do samego końca. Być może, mimo ostatnich kłopotów kadrowych, skład podium uzupełni Wisła Kraków, której szans w żadnym razie nie wolno jeszcze skreślać.

A jakie są pana dotychczasowe wrażenia z reformy systemu rozgrywek?

Jak dla mnie, na razie nie zmieniło się zbyt wiele. Nie licząc, rzecz jasna, większej liczby spotkań do rozegrania przez poszczególne zespoły, dzięki czemu kluby zarobią dodatkowe pieniądze na kibicach. Sam poziom sportowy od razu się jednak od tego nie podniesie. Za to na pewno wzrosły emocje towarzyszące rozgrywkom, co przekłada się na większe zainteresowanie ekstraklasą.

źródło: inf. prasowa


pubsport.pl
Pubsport.pl
Pubsport.pl - wiadomości sportowe i publicystyka. Zapowiedzi i podsumowania meczów piłki nożnej, tenisa, sportów zespołowych oraz zimowych. Relacje na żywo! Wpadnij pogadać o sporcie!
http://www.pubsport.pl/