Jest jeszcze o co walczyć

Dobrze że na Mistrzostwach Świata oprócz medali są do zdobycia jeszcze te kwalifikacje do turniejów kwalifikacyjnych. Czy też jeśli na innych turniejach są inne kwalifikacje – tak jak na Eurobaskecie gdzie najlepsza siódemka ma awans na Mistrzostwa Świata. Tworzy to lepszą atmosferę i jakiekolwiek zainteresowanie wokół tych ekip, które o medale nie walczą. Mecze o piąte czy siódme miejsca nabierają znaczenia. Chyba niewielu pamięta że polscy piłkarze ręczni w Pekinie zdobyli piąte miejsce. Pamięta się że odpadli w ćwierćfinale. Bo to piąte miejsce, to równie dobre co szóste, czy ósme. A tutaj czegoś takiego nie ma. Tu liczy się pierwszy, drugi, czy trzeci, ale trzeba też walczyć aby być szóstym, a nie ósmym.

Więc walczymy. Od kilkunastu godzin, odkąd wiemy że nie zdobędziemy medalu, co chwila powtarzane jest magiczne hasło pod tytułem siódme miejsce. Które to daje awans do turnieju kwalifikacyjnego na IO. Jako że takowe zdarzają się raz na cztery lata, to ja może przypomnę formułę. Bo awans na IO jest wizją wartą tego przypomnienia. Bezpośredni awans mają Mistrzowie Świata, mistrzowie kontynentów (oprócz Australii i Oceanii) oraz gospodarz. To już sześć ekip. No i teraz te turnieje kwalifikacyjne w których bierze udział 12 nacji. Awans na nie mają je ekipy z miejsc 2-7 na mundialu. To jest sześć ekip, czyli połowa. Kolejne ekipy to najlepsze zespoły na mistrzostwach kontynentów które jeszcze tego awansu nie mają. Czyli de facto vice-mistrz Azji, Afryki, obu Ameryk, a także mistrz Australii i Oceanii oraz najlepsza drużyna ME, które nie była w siódemce na mundialu. Ostatnio to byli Szwedzi, którzy w 2007 roku jedyny raz w historii na mundial nie awansowali, ale na ME zajęli piąte miejsce. To jest już jedenaście. Miejsce dwunaste jest dla kontynentu mistrza Świata, czyli dla Europy. Zaś w miejsce Australii, która znając życie zrzeknie się prawa udziału w turnieju kwalifikacyjnym, wchodzi zespół z drugiego najlepszego kontynentu na mundialu. W naszym przypadku będzie to Ameryka, gdyż Argentyńczycy jako jedyni z poza Europy są w drugiej fazie. I mamy dwanaście ekip. Drużyny z mundialu są dobierane w pary 2 miejsce – 7 miejsce, 3-6, 4-5 i do nich dolosowane zostają pozostałe ekipy. Tak więc mamy trzy grupy po cztery zespoły. Z każdej grupy na IO awansują dwie ekipy. Właśnie tędy dostaliśmy się do Pekinu – drugie miejsce na MŚ wpuściło nas do turnieju kwalifikacyjnego, który wygraliśmy. Turniej odbył się we Wrocławiu gdyż gospodarzami tych imprez są ekipy z mundialu z miejsc 2-4. Tak więc naszym celem jest siódme miejsce, gdyż łatwiej liczyć na to niż na zdobycie Mistrzostwa Europy za rok. Choć należy sądzić że nawet ósme miejsce na mundialu wystarczy, gdyż Mistrzem Europy będzie pewnie drużyna z miejsc 2-7 na mundialu, co powoduje pewne przesunięcie. A z resztą idąc tropem Szwedów, to nawet i samym dobrym występem na ME można na turniej kwalifikacyjny się dostać.

Opcji jest kilka i wydają się być one nieskomplikowane do wykonania(choć może nieco skomplikowanie wygląda przedstawiony przez mnie system), ale najlepiej teraz zrobić swoje. Czyli pokonać Chorwatów i cieszyć się z tego że chociaż ten cel minimum został spełniony. Na poważniejsze podsumowanie gry przyjdzie jeszcze czas. Teraz jest okres takiego dochodzenia do umysłu co tak naprawdę się stało. A poza tym – turniej wciąż trwa. I my wciąż walczymy. Bo jest o co.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl