Jest poniedziałek, więc gadamy o sędziach

To już świecka tradycja – po weekendowej ekstraklasie gadamy nie o grze, bramkach czy paradach bramkarzy, a o błędach sędziowskich. Pisałem w zeszłym tygodniu – winny jest system, a nie konkretne osoby. Jakby ten trop podchwycili dziennikarze i rozpoczęły się dyskusje na temat tego skąd w Polsce biorą się sędziowie, kto ich wyznacza na mecze, kto i jak szkoli itd. Wczorajszy mecz ŁKS – Wisła pokazał jedną prawdę…

Mianowicie, nawet tak słabi sędziowie jak w Polsce mogliby mylić się mniej gdyby z regulaminu znikł jeden zapis – o niedopuszczaniu pomocy powtórek wideo przy zmianie decyzji. To przez niego wczoraj Robert Małek, choć wiedział, że jego asystent popełnił błąd, nie uznał bramki dla ŁKS. Prawdopodobnie trafiłby za to na dywanik. W wieczornym magazynie „Liga Plus ekstra” dziennikarze C+ ujawnili, że sędzia techniczny szybko sprawdził na ich monitorze czy był spalony i poinformował o tym liniowego, który skontaktował się z Małkiem. Ten jednak, zgodnie z przepisami, nie mógł  zmienić decyzji. Nawet fakt, że zanim piłka wpadła do bramki, użył gwizdka, nie był tu raczej taki istotny, jak ten przeklęty średniowieczny zapis z regulaminu. Małek zatem gola nie uznał, czy w zgodzie z własnym sumieniem? Wątpię, ale działał zgodnie z prawem. Wyobraźmy sobie teraz co byłoby, gdyby te 2 linijki tekstu znikły z reguł gry. Nawet to podniosłoby poziom prowadzenia zawodów…

Osobną kwestią jest jak jego asystent dojrzał spalonego w 81. minucie spotkania. Portal „Weszło” po raz kolejny sugeruje, że to mogło być działanie celowe. Wciąż w to wątpię, a opóźnienie w podniesieniu chorągiewki tłumaczę zwykłym – brakiem pewności decyzji. Z doświadczenia z sędziowania innej dyscypliny wiem, że czasem ta właściwa ocena przychodzi nam do głowy z lekkim „poślizgiem”. Drugim ważnym elementem mogła być presja. Cały tydzień gadaliśmy o błędach sędziowskich, stąd może w głowie pana Myrmusa zapaliła się dioda ostrzegawcza „nie spierdol tego, bo znów będzie halo”. No i podniósł chorągiewkę, bo nie miał pewności czy spalony był czy nie.

Tabela w ostatnich dwóch kolejkach została szalenie zdeformowana przez pomyłki sędziowskie. Nadal nie daje mi spokoju ręka Żewłakowa w polu karnym w meczu Legia – Widzew. Ja chyba jednak bym tego karnego podyktował. No ale zostawmy. Wisła dostała w prezencie 5 punktów w dwóch meczach. Wciąż wierzę, że to przypadek, nie podoba mi się jednak to co powiedział po meczu Cezary Wilk. „Zawsze wygrywa lepsza drużyny, gorsza przegrywa”. Powiedz to cwaniaku piłkarzom Jagiellonii, powiedz chłopakom z ŁKS-u. Widać, duży wpływ Maaskanta, który bez mrugnięcia okiem wciskał nam kit, że widział powtórkę w TV i nie było faulu na bramkarzu Jagi tydzień temu. Obaj panowie muszą uczyć się klasy od Czesława Michniewicza. Tydzień temu „orżnięty”, tym razem „rżnący” Czesiek powiedział wprost – gol padł ze spalonego, mam żal do zawodników, że nie zdobyli gola wcześniej, gdy mieliśmy takie okazje. Da się?

Z tematów pobocznych, pozostaje dziwna rzecz z dzisiejszego „Faktu”. Dziennikarze postanowili oceniać pracę sędziów i… Małek dostał 2 za mecz w Łodzi, podczas gdy trójka sędziująca w Białymstoku 1. Ci drudzy ponoć „wypaczyli wynik meczu”, a Małkowi „szwankowała komunikacja z asystentami”. Rozumiem, że jak przepisy zabroniły mu zmienić decyzję, nawet po konsultacji, to jest to wina złych konsultacji, a nie fatalnych przepisów. Wnioskuję, też uznany gol ze spalonego to większy błąd niż nieuznanie gola zdobytego prawidłowo. Pomieszanie z poplątaniem.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/