Jest trener. W końcu.

Ales Pipan przejął wakujący od 31 sierpnia 2010 roku (aż strach liczyć ile to dni) stołek trenera-selekcjonera reprezentacji Polski w koszykówce. Ten pan kilka lat temu prowadził Anwil Włocławek. Było to jeszcze za czasów istnienia Śląska więc trochę tego pana pamiętam. Pamiętam na przykład że Anwil pod jego wodzą przegrał rywalizaję o 3. miejsce ze Śląskiem, kiedy to ostatni raz we Wrocławiu wylądował medal Mistrzostw Polski. Teraz Śląsk wraca, ale to jest akurat inna historia od której na swoim blogu z pewnością nie będą się uchylał. Wracając do Pipana:

W Anwilu zdobył Puchar Polski, Superpuchar, ale w lidze bez medalu. Prowadząc pokrętne rozumowanie można dojść do wniosku, że potrafi on zbudować formę ekipy na decydujący moment, taki właśnie jak na przykład turniej finałowy Pucharu Polski. A przecież nas intersuje właśnie forma turniejowa. Prawda że nonsensowne rozumowanie? Bardziej uśmiechającym się do nas wątkiem kariery Alesa Pipana jest okres pracy w reprezentacji Słowenii w latach 2005-2007: Eurobasket 2005: 6. miejsce, mundial 2006: 12. miejsce, Eurobasket 2007: 7. miejsce. Rewelacyjnie te wyniki nie brzmią, ale są to takie lokaty, których Słoweńcy raczej nie powinni się wstydzić. Bo nam poniekąd w tej chwili też chodzi o to, aby się nie wstydzić. Trudno będzie na zbliżającym się zamaszystymi krokami Eurobaskecie pokonać kogoś z tria Litwa-Hiszpania-Turcja, a więc miejsce w dwunastce będzie akurat w takich okolicznościach przyrody powodem wręcz do dumy. Nie chcę pisać, że honorowa porażka nas zadowoli, aczkolwiek jest to chyba dość celne ujęcie sprawy. Oczywiście mam na myśli porażkę z tymi trzema ekipami, bo Brytyjczyków i ekipę z kwalifikacji trzeba pokonać, aby rozpatrywać tę imprezę pozytywnie. Zadaniem Pipana będzie zatem budowa ekipy na dłużej niż „do następnej wielkiej imprezy”, jak to się często mówi. Czy też raczej mówi się, że tak się nie mówi, jednakowoż de facto tak jest. W 2013 roku kolejny Eurobasket, tym razem w ojczyźnie Pipana. Jeśli chodzi o tę imprezę, to już możemy zacząć na coś liczyć. Choćby na udane kwalifikacje.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl