Jeszcze jeden mecz przed nami.

Runda numer trzy pojedynku Barcelony z Realem Madryt za nami. Do zakończenia walki sezonu zostało już tylko jedno starcie. Który z dwójki genialnych trenerów może uważać się za zwycięzcę po trzech bitwach, które do tej pory stoczyły ich drużyny? Czy wczorajsze zwycięstwo Barcelony przechyli ostatecznie szalę na korzyść Pepa Guardioli? Czy może Jose Mourinho i jego podopieczni w rewanżu wyprowadzą nokautujący cios?

Zaczęło się od starcia w La Liga, którego zarówno przebieg jak i wynik (1:1) nie odpowiedziały na pytanie o faworyta „Gran Derbi”. Tak się fajnie ułożyło, że stawka pierwszego spotkania miała najlżejszy ciężar gatunkowy, gdyż nawet 3 pkt Realu na niewiele by się pewnie zdały w ostatecznym rozrachunku – przewaga Barcy w tabeli była zbyt wyraźna. Dlatego też nikt nikomu nie musiał w tym spotkaniu rzucać się do gardła, no a w perspektywie finału Copa del Rey i półfinału Champions League, gdzie na zwycięzców czekają/czekały nierozdzielone jeszcze trofea, żaden z rywali nie ośmielił się wytoczyć najcięższych dział. Badanie przeciwnika, bez większego odkrywania kart i remis 1:1 – bardzo rozsądny prolog.

Mecz finałowy o Puchar Hiszpanii to triumf myśli taktycznej Mourinho nad zmysłem technicznym ekipy Guardioli. Puchar jak wiadomo wznieśli „Galacticos” po skromnym 1:0. Skromnym, ale zasłużonym, bo sztuką jest w meczu o jakiekolwiek trofeum wygrać z Barceloną do zera. To nic, że skromnie, bo dla Mourinho najważniejszy był Puchar – jego pierwsze trofeum w Realu. Cel został osiągnięty. Jose 1 : 0 Pep.

Zostały dwa spotkania. Stawką nie jest w nich żadne trofeum, ale to nie znaczy, że nie mają one wielkiej wagi. Zwycięzca tego pojedynku zagra przecież o Puchar Mistrzów. Zdobycie Pucharu Mistrzów zarówno w przypadku Mourinho jak i Guardioli, choć nie byłoby bezpośrednim zwycięstwem nad sobą, to dla przegranego w półfinale byłby kolejny cios. Cios po gongu. Dlatego mimo, że zwycięstwo w dwumeczu nie zapewnia kolejnego trofeum, to ranga i etap rozgrywek są na tyle wymowne, by móc dziś powiedzieć: Jose 1 : 1 Pep.

Nie przesądzałbym dziś o zwycięstwie Barcelony na podstawie wczorajszego wyniku. Dopiero za tydzień poznamy ostateczną odpowiedź na pytanie o wyższość dyscypliny taktycznej nad radosnym futbolem – w najlepszym wydaniu – w wydaniu totalnym.

 


pubsport.pl