Jeszcze tydzień i F1 2012!

Za tydzień będziemy znali wyniki pierwszego wyścigu MŚ Formuły 1 w nowym sezonie. Nie oznacza to, że dowiemy się absolutnie wszystkiego, ale pierwsze pragnienia zostaną zaspokojone.

Jak zawsze do wszystkiego na samym początku mam zamiar podejść na chłodno. Dość często zdarza się tak, że któryś kierowca rozpoczyna sezon bardzo dobrze albo bardzo źle, a potem jest dokładnie odwrotnie. Kto mnie śledzi, wie, o czym mówię.

Sezon 2012, jak każdy nowy, niesie ze sobą kilka zmian. O paru z nich wspomniałem już w styczniu podczas cyklu pt. „F1 na przełomie sezonów”, ale nie o wszystkich wówczas wiedziałem. Z ciekawszych reform mamy np. możliwość powrotu na swoją pozycję kierowcy, który podczas zatrzymania wyścigu zjechał na pit stop. Bardzo dobrym rozwiązaniem wydaje się być przepis mówiący o wyprzedzaniu samochodu bezpieczeństwa przez zdublowanych zawodników, aby ci, którzy walczyć będą o czołowe lokaty nie dostawali białej gorączki z powodu, że ktoś z tyłu stawki ich spowolni. Warto też wspomnieć o zniesieniu limitu opon na weekend wyścigowy, co pozwoli odrzucić przesadną zachowawczość niektórych zespołów w sesjach kwalifikacyjnych.

Nie lubię bawić się w typowanie, kto może zostać Mistrzem Świata, bo to tak naprawdę będzie można zacząć przypuszczać dopiero gdzieś w kwietniu. W testach na pewno nie wszyscy dają z siebie stu procent, więc wyników z nich nie biorę na poważnie. Jednak podobnie, jak wcześniej, zamierzam kibicować Markowi Webberowi. Boję się nieco, że każdy następny sezon może być jego ostatnim i chciałbym, aby miał okazję udowodnić swoją klasę poprzez zaciętą walkę o tytuł – na pewno nie taką, jak w 2011 roku.

Przed rozpoczęciem rywalizacji wszyscy wydają się być niesamowicie mocni. Red Bull, McLaren i Ferrari jak zwykle są stawiani w gronie faworytów, ale nie wiadomo, kto plasować się będzie za nimi. Jedni, jak chociażby Mercedes, po niezłym poprzednim roku mogą powiedzieć sobie: „oby tak dalej”, a drudzy, np. Lotus (a dawniej Renault) muszą o tym, co było kilka miesięcy temu jak najszybciej zapomnieć. Najlepiej poprzez dużą ilość punktów na mecie każdego wyścigu.

Przed nami trzeci sezon z udziałem teamów Caterham (do niedawna Team Lotus), Marussia (przedtem Virgin) i HRT. Prawdopodobnie nadal będą najsłabsze w stawce, ale moim zdaniem ten pierwszy zacznie pomału deptać po piętach reszcie stawki. Kto wie, być może uda im się zdobyć pierwsze punkty. Z kolei hiszpańską stajnie uważam za najsłabszą. Pomimo tego, że dołącza do ich szeregów doświadczony Pedro de la Rosa, wątpię, aby mogli coś znaczącego osiagnąć w 2012 roku. Jeśli ma się problemy z samym dopinaniem budżetu na sezon, to tak naprawdę nie ma czego szukać w najlepszej serii wyścigowej świata. No chyba, że nauki.

Drugi rok z rzędu nie będziemy oglądać Roberta Kubicy. Sam zaczynam się gubić w informacjach na temat jego stanu zdrowia, zwłaszcza po doniesieniach z ostatnich dni. Podobno Polak zasiadł za kierownicą rajdowej Fabii i odbył jazdę na specjalnie wydzielonym terenie nieopodal Genui. Jednakże wcześniej pojawiła się w mediach wypowiedź Jaime Alguersuariego, jakoby nasz kierowca nie umiał nawet utrzymać szklanki. Myślę, że najwyższa pora przerwać milczenie i chociaż przekazać wiadomośc kibicom. Nie w prywatnych audiencjach, z których i tak nic nie wiadomo, ale tak publicznie. Może niekoniecznie konferencja, ale jakiś list, video albo coś… Cała wyścigowa Polska chciałaby wiedzieć już nawet nie: kiedy wróci, ale: jak on się w ogóle czuje, czy coś go jeszcze boli itp. Mam zamiar udopornić się na jakiekolwiek plotki i czekać na słowa samego Roberta.

Tradycyjnie wydaje się, że czeka nas sezon, jakiego jeszcze nigdy dotąd nie było. Jak mówią: wszystko wyjdzie w praniu. Ja jestem po prostu stęskniony za weekendami z Formułą 1. Chciałbym, ażeby walka o Mistrzostwo Świata trwała znacznie dłużej niż w 2011 roku z prostego powodu, który nazywa się: emocje. Wszystkim będzie się milej oglądało paradę kolorowych bolidów, jeśli dojdzie do tego świadomość, że w każdym wyścigu stawką może myć tytuł mistrzowski.

W Polsce oglądalność wyścigów spadła o połowę, ale tego się można było domyślić. To niestety taka nasza polska przypadłość, że ogladądamy wtedy, gdy nasi osiągają sukcesy. Na szczęście Polsat pokaże wszystkie kwalifikacje i wyścigi także na antenie głównej. Pewnie gdyby mogli, to by tego nie robili, lecz taka jest kaluzula w ramach praw transmisyjnych. Dlatego będziemy mogli się cieszyć z królowej sportów motorowych bez dodatkowych dekoderów.

No to co? Gotowi? Zaraz zapalą się czerwone światełka, a jak zgasną…

PS. Dziękujemy Bernie’mu za tradycyjne opóźnienie startu wyśgigu i kwalifikacji na 17:00 czasu lokalnego! Australijczycy i niektórzy kierowcy narzekają na przeszkadzające zachodzące słońce, ale Formuła 1 to biznes przede wszystkim dla Europy…


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl