Już jakby lepiej

Horror z Chilijczykami, przy całym dla nich szacunku, byłby już niepojęty, więc nasi panowie na szczęście po pierwszej połowie dali spokój z dramaturgią i zrobili co do nich należało. Czyli rozjechali ich.

Rywale o ile próbowali na tyłach grać jak Argentyna to jednak kompletnie im to nie wychodziło i praktycznie dwoma-trzema schematami dało się tę obronę oszukać. Piszę tu o pierwszej połowie, bo druga to już zupełnie inna bajka. To był trening strzelecki, odbyty dość dobrze. Dobrze bronili obaj bramkarze, wszystko tak jak miało być. Tymczasem ciekawszym wynikiem zakończyło się spotkanie Argentyny ze Słowacją. Otóż Latynosi zwyciężyli nieco usprawiedliwiając nasze męczarnie w sobotę. Nie da się ukryć że wówczas nasi mocarze zagrali nieskutecznie, ale Argentynie świetnej defensywy odmówić nie można. Ani konsekwentnej gry z przodu. Okazuje się że reszta świata podgania Europę, zaś w naszej grupie jest aż pięciu kandydatów do awansu. Może właściwie już czterech bo Słowakom będzie niełatwo, ale Argentyna jest tu zaskoczeniem. Remis z Koreą, minimalna porażka z Polską, zwycięstwo ze Słowacją – to są na prawdę solidne wyniki. Zobaczymy jak poradzą sobie z gospodarzami. Ci pokonali Chile dziesięcioma, Słowację szesnastoma, zaś Koreę sześcioma bramkami. Każdy kolejny dobry wynik Argentyńczyków będzie trochę usprawiedliwiał nasze męczarnie, a i permanentne zwycięstwa Szwedów niekoniecznie nam na rękę. Skoro Algieria pokonała Rumunię (15:14 – mecz musiał wyglądać makabrycznie aczkolwiek chętnie bym go zobaczył) to tym bardziej rozpędzeni Argentyńczycy mogą jakąś krzywdę gospodarzom zrobić.  Choć Algierczykom trzeba przyznać że po prostu bardzo dobrze się sprawują – wcześniej jedną bramką przegrali z Serbią. Kolejny zespół który zaskakuje. Aczkolwiek na awans do drugiej rundy raczej szans nie ma. Japończycy z kolei pokonali Austrię. Może już niedługo światowy czempionat będzie miał opinię cięższej imprezy aniżeli europejski, na którym takich egzotycznych rywali nie ma. A niedługo może się okazać że Chile to też już nie będzie egzotyka…

Ale koniec patrzenia na innych. Spójrzmy na siebie i przed siebie. I na tych co przed nami. Korea Południowa, czyli może nie wielkie tuzy fizyczne, ale ruchliwy, szybki i zorganizowany zespół. Wobec remisu z Argentyną stoją trochę pod ścianą – zakładając że Argentyńczycy pokonają Chile i ulegną Szwecji, Korea przegrywając z nami będzie musiała liczyć bramki, o ile pokona w czwartek Słowację. Innymi słowy – oni muszą zdobyć chociaż punkt. My też. O ile awans do drugiej rundy mamy właściwie zapewniony, to cele są chyba trochę wyższe. Ba, nasze cele wymagają wręcz żeby zdobyć nie jeden punkt, a dwa. To z pewnością będzie emocjonujący mecz. Może warto sobie zawczasu jakieś ziółka przygotować… a alkoholu to zdecydowanie nie polecam. Na pewno nie pomogą w opanowaniu nerwów. Bo potem znowu będziemy czytać w Fakcie albo Super Ekspresie że ludzie z nerwów telewizory przez okna wyrzucają.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl