Już za rok! Nie mogę się doczekać!

Za 366 dni czeka nas historyczna chwila – mecz otwarcia Mistrzostw Europy w piłce nożnej, turnieju niezwykłego. To wszystko za sprawą tego, że odbędzie się on na polskiej (i ukraińskiej) ziemi.

Osobiście przeżywam to niesamowicie. Ta świadomość, że cała Europa bije się o to, by móc zagrać na naszych stadionach budzi we mnie wielką radość i dumę. W tym felietonie/eseju/artykule (nie wiem, co to dokładnie jest, a muszę odróżniać po ostatnich lekcjach języka polskiego…) chciałbym zawrzeć wszystkie moje odczucia, co do tego wydarzenia.

Tak to było…

Gdy 18 kwietnia 2007 roku miał nastąpić werdykt UEFA w sprawie organizacji ME w 2012 roku, nie wierzyłem prawie w ogóle. Aby zobaczyć, kogo wybrano, udałem się do świetlicy szkolnej w mojej podstawówce. Ogłoszenie miało nastąpić o 11:30, a o tej godzinie rozpoczynała się długa przerwa. Zgromadziliśmy więc całą „piłkarską rzeszę” w naszej szkole, łącznie z nauczycielami i wypełniliśmy całe pomieszczenie o polu około 21 metrów kwadratowych. Patrzyliśmy się wszyscy na Michela Platiniego i na tę jego kopertę jak pies na kiełbasę. I nadszedł ten moment – godzina 11:37. Jako pierwszy skoczyłem do góry w geście triumfu. Kilku z nas (w tym ja) się rozpłakało, zaczęliśmy się ściskać, tańczyć… jakbyśmy zostali mistrzami Świata! Jak wyglądały lekcje potem, nie pamiętam (czy my w ogóle na nie poszliśmy?). Pomyślałem sobie, że powstaną u nas piękne drogi, hotele, stadiony, infrastruktura…

Plac budowy

Byłem pewien, że Polska oraz Ukraina będą jednym wielkim placem budowy. Nie dokonano wprawdzie tego wszystkiego, co zaplanowano, ale widać postępy, w porównaniu do tego, co było. Gdyby nie to EURO, to pewnie nadal większość stadionów Ekstraklasy byłoby jedną wielką ruiną. Podobnie byłoby ze wszystkim – drogami, kolejami itd. Trudno było uwierzyć w to, że coś się ruszy, jeśli od początku mojego życia, działo się niewiele w zakresie poprawiania „polskiej rzeczywistości”.

Efekty pracy

Aż nie mogę momentami uwierzyć. Powstają te piękne obiekty, które kilka lat temu były jedynie projektami. Mało tego, niebawem będę mógł (przynajmniej część z nich) zobaczyć na własne oczy! Budują się hotele, drogi też (jakoś) powstają… Zbliżamy się do Europy! Wypadałoby poprawić jeszcze wizerunek polskiej piłki oraz poziom gry naszych drużyn (począwszy od narodowej), ale to temat na inny wpis.

Reprezentacja Polski

Ciągle się zastanawiam. Wydawało się przecież, że Franciszek Smuda to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Nie wiem, może troszkę za późno dostał tę posadę… Ale tego już nie zmienimy, jest jak jest. Przyznam szczerze, że ufam mu. Drużyna miała być zbudowana i ciągle trwa krystalizowanie składu. A spójrzmy na ten turniej tak „na chłopski rozum”: to my jesteśmy gospodarzami, to będą nasze stadiony, to nam będą „pomagać ściany”! Ładnie brzmi, nie?

Co do samego składu, to źle, że Franz popadł w konflikty z kilkoma graczami i ich nie powoła. Słyszałem gdzieś taki żart, że z tych niepowołanych możnaby utworzyć osobną kadrę na Mistrzostwa. Można się z niego uśmiać, ale też lekko zapłakać, bo to prawda.

Nie będę szukał i oceniał tych, którzy powinni zagrać na EURO, ale chciałbym zasugerować, aby Franek ustawił zespół nieco odważniej (czyt. bardziej ofensywnie). Mnie osobiście zestawienie z jednym napastnikiem się nie podoba. Uważam to za mało widowiskowe. Jeśli mamy problemy z obrońcami, to trzymajmy ciężar gry daleko od naszego pola karnego! Może to i zwariowane, ale czemu miałoby być nieskuteczne? Najwyżej zagralibyśmy jak Tottenham jesienią w LM – dużo goli zdobytych i dużo straconych. Przynajmniej podobałoby się to kibicom.

No i jeszcze jedno, zmiana obywatelstwa niektórych graczy. Nie wiem, czy ma to sens. Prawdę mówiąc, taki Ludo Obraniak, czy Damien Perquis mówią, że chcą grać dla Polski, bo… nie załapaliby się do swojej kadry narodowej…Oczywiście, że bardzo się przydadzą do naszej ekipy, ale to pokazuje, jak duże mamy braki w piłkarzach w Polsce.

Ewentualni rywale

Nie, narazie nie będę się w to bawił. W grupie nie zagramy na pewno ani z Ukrainą, ani z Holandią, ani z Hiszpanią. Póki co, możliwe jest wszystko. Poza tym, jeśli trafimy na jakichś wydawałoby się słabszych rywali, to pewnie znów zlekceważylibyśmy ich. Tak więc życzyłbym nam grupy średniej. Z silnym, (teoretycznie) słabszym i średnim zespołem. Chodzi o to, abyśmy nie twierdzili, że będzie to spacerek. Tak było przez ostatnie 10 lat w walce o MŚ czy ME i bywało różnie… Apeluję zatem, szanujmy każdego przeciwnika!

Jaki będzie ten rok?

Na pewno zaczniemy czuć atmosferę Mistrzostw. Być może po zakończeniu eliminacji, może po losowaniu grup… zobaczymy. W każdym razie ja na pewno będę chciał ten turniej przeżyć w sposób wyjątkowy. Na stadionie powinienem się pojawić przynajmniej raz (bo bilety jakoś się udało załatwić – kochany kuzyn!).

Z pewnością to, co będzie się działo w szkole nie będzie miało praktycznie żadnego znaczenia! Osobiście byłem za, aby skrócić te wakacje i wydłużyć następne. W końcu i tak w szkołach frekewncja spadnie co najmniej o połowę w związku z podróżamu uczniów po Polsce na mecze… Gdyby ostatecznie do tego doszło, to nie byłoby problemu z przychodzeniem na lekcje, a tak MEN strzeliło sobie w stopę… Trudno, ich wybór…

Co do meczów naszej drużyny narodowej, to powinniśmy do końca roku mieć wykrystalizowaną 16-18 piłkarzy, by nie obudzić się „z ręką w nocniku”. Myślę, że to da się zrobić. Powstaje tylko pytanie, na jakim poziomie będziemy grać. Dobrze, że najblizsze mecze towarzyskie zagramy z silniejszymi rywalami. To nam pokaże, gdzie tak naprawdę jesteśmy.

Pewnie znowu po kilku niezłych meczach w wykonaniu polskiej kadry wytworzy się ogólnonarodowy optymizm. Kolejny raz będziemy utwierdzeni w przekonaniu, że jesteśmy w stanie spokojnie wyjść z grupy, a może nawet zmieścić się w czwórce. Tym razem postaram się być na to odporny. W końcu lepiej się mile zaskoczyć niż


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl