Kanonada

Grad goli w pierwszym meczu grupy C Copa America! Urugwaj zremisował z Peru 1-1! A to oznacza, że oglądaliśmy (kto oglądał, ten oglądał, śpiochy) pierwszy mecz turnieju, w którym gole strzelili piłkarze obu drużyn. Boliwijczycy, którzy też zremisowali 1-1, strzelając bramkę wysłużyli się Everem Banegą z Argentyny, a to się nie liczy. System zero-jedynkowy został więc utrzymany.

Urugwaj, jak przystało na faworyta, na rozpoczęcie zremisował. Chyba muszę trochę zrewidować myślenie o sile południowoamerykańskich drużyn, bo przed turniejem uważałem Boliwię, Wenezuelę i Peru za najsłabsze na kontynencie. Natomiast Urugwaj, Brazylię i Argentynę za najmocniejsze. No i wszystkie te ekipy udławiły się tymi małymi chrząstkami.

Prześledźmy, jak doszło do tego ostrego strzelania w San Juan.

– Musi być niezwykle frustrujące, gdy Urugwajczycy tkają przez 20 minut akcję za akcją, jak koniakowskie koronkarki, tudzież jak pająk sieć, a tymczasem Peruwiańczycy pokazują, że futbol to jednak prosta gra. Michael Guevara z peruwiańskiego Sport Boys Callao zagrał prostopadłą piłkę ze swojej połowy nad głowami stoperów z Urugwaju, a Paolo Guerrero pobiegł, położył bramkarza i kopnął do pustej bramki. Filozofia?

– Peru nie umie grać do końca. Od 40. minuty górale z Andów czekali aż sędzia łaskawie gwizdnie na przerwę. Podawali sobie piłkę bez końca, trybuny krzyczały „ole!”, ja podsypiałem, a tymczasem Urugwajczycy nie wpasowali się w nastrój i szybką akcją rozklepali obronę. Akcję dziubnięciem piłki do bramki zwieńczył Luis Suarez.

– Diego Forlan zawiódł. To nie był ten napastnik, co na zeszłorocznym mundialu. Dalej jest liderem, dalej każda akcja przechodzi przez niego, ale… Czy choć jedno z jego 73 dośrodkowań z rzutów wolnych i rożnych było celne? Dlaczego tylko jeden strzał z wolnego sprawił jakiekolwiek problemy bramkarzowi? Wreszcie, czemu taki napastnik na 20 minut przed końcem w sytuacji sam na sam huknął wysoko nad poprzeczką? Gdy snajper, któremu zlecono załatwienie losowo wybranego Joriosa Papandreu, zabije stojącego odrobinę wyżej Valdasa Adamkusa to nikt go nie pochwali. Tak jak Forlana.

– Dwukrotnie rozbawił mnie komentator tego meczu. Najpierw powiedział o Urugwaju, że może być czarnym koniem tego turnieju. Dobre sobie. Najlepsza drużyna Ameryki Południowej ma być czarnym koniem mistrzostw Ameryki Południowej? Rżałem jak koń, czekając na przyjazd do Polski i na Ukrainę Hiszpanii, czyli czarnego konia EURO 2012.

– Drugi raz parsknąłem, gdy pan komentujący powiedział, że Abel Hernandez, urugwajski napastnik Palermo, ma w kadrze imponujące statystyki, ponieważ strzelił w pięciu meczach dwa gole. Faktycznie, powalające. Ciekawe, co na to Gerd Mueller ze swoimi marnymi 68 golami w 62 meczach.

– Nie wiem, jak wyglądały tury, ale podejrzewam, że tak jak Paolo Guerrero (Boże, jak dobrze, że mam już świadectwo ukończenia nauki biologii!). Napastnik Hamburga tworzył jednoosobowy atak Peru, ale był tak silny i szybki, jak te sympatyczne zwierzaki, które rozsławiają dziś Turek. Gdyby Jefferson Farfan pojechał na ten turniej Peru byłoby szalenie mocne. Teraz nie jest, ale Guerrero jest szalenie mocny.

– Swoją drogą, w Hamburgu modlą się chyba, żeby dzisiejszy rywal Urugwaju nie sprawił niespodzianki i nie ważył się wyjść z grupy. Dlaczego? Pamiętacie z czego jest słynny Guerrero? Albo z rzucenia butelką w kibica, albo z tego, że panicznie bał się wsiąść do samolotu z Limy do Hamburga, co opóźniło jego powrót do Bundesligi dość znacznie. Gdyby przyszło mu płynąć teraz statkiem, powinien już zacząć się wspinać na pokład, bowiem początek ligi niemieckiej już w połowie sierpnia.


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl