Kapitanów trzech…

Dziś czwartek, więc czas na kolejny felieton o The Blues.


W podstawowej jedenastce Chelsea gra tylko trzech Anglików – Ashley Cole, Frank Lampard i John Terry (wszyscy zdjęcie wyżej). Są oni wyróżniającymi postaciami The Blues, ba Terry dzierży opaskę kapitana! Ale stawiając taki tytuł, nie chodziło mi o londyńską drużynę. Pisałem tutaj o reprezentacji Anglii.

Każdy z nich dzierżył ten tytuł – pierwszy Terry, który na stałę zdobył opaskę kapitana w 2008 roku. Stracił ją, przez słynną aferę, której głównym bohaterem był on sam. John zdradził swoją żonę z byłą narzeczoną swojego klubowego kolegi (Wayne Bridge) – Vanessie Perroncel. Ba, zdradził to nie wszystko, francuska modelka poddała się aborcji. W każdym razie, kiedy media ujawniły sprawę, Fabio Capello odebrał 30-latkowi opaskę kapitana. Jak sam przyznał, nie chciał tego zrobić, ale presja publiczna była zbyt duża.

Drugim graczem Chelsea, który nosił to wyróżnienie jest Frank Lampard. Nie było to długo, jedynie 45. minut, ale lepszy rydz, niż nic. Fakt, stało to się w towarzyskim meczu z Danią i tylko i wyłącznie z powodu absencji Stevena Gerrarda i Rio Ferdinanda (kapitan i vice-kapitan), ale zawsze coś.

Wreszcie ostatnim piłkarzem The Blues, który to nosił opaskę na prawym ramieniu jest Ashley Cole. Również w meczu z Danią, przez drugie 45. minut, kiedy z boiska zszedł Frank Lampard. Grunt w tym, że to nie ma żadnego sensu! Rozumiem, Cole ma 87. meczy w kadrze i jest to nowy rekord w długości występów lewego obrońcy, ale co z tego? Jeśli Fabio Capello odebrał opaskę Terremu za zdradę, to co powiedzieć o Colu? Zdradzał swoją żonę wielokrtonie, a po rozwodzie bawi się w klubach z innymi kobietami, to bardzo przepraszam, ale gdzie ten symbol?

Mimo wszystko, każdy z tych piłkarzy to zawodnik kompletny. Frank i John to prawdziwe symbole Chelsea, jeszcze za czasów trwającej kariery zostali ich legendami. Z Colem jest trochę inaczej, lewy obrońca przeniósł się do Chelsea od lokalnego rywala – Arsenalu. W każdym razie, ta trójka robi różnice. Ashley gra jak Marcelo w Arsenalu – ciągle zapędza się pod bramkę rywali. Z kolei Lampard i Terry potrafią sami wygrać spotkanie, co udowodnili grając np. z Blackpool.

Możliwe, że Fabio Capello zmądrzał, bo zastanawia się, czy nie oddać opaski Terremu. Znowu jednak ukazuje się jego słaby charakter, bo zapowiadał, że „dopóki ja będę trenerem, John Terry nie włoży opaski kapitana„. Powiem szczerze – nie wiem kto ją powinien nosić. Nie zapominajmy, że do czasu zdrady Terry był prawie idealny. Ba, dostał nawet tytuł ojca roku, a to o czymś świadczy. Lampard? Całkiem możliwe. Cole? W życiu. Mimo wszystko, (ach, jak to trudno napisać…), najpoważniejszy, kandydatem do roli kapitana jest… Steven Gerrard. Na szczęście pomocnika The Reds nękają kontuzję, przez co otwiera się szansa dla zawodników The Blues.

 


pubsport.pl
Tomek Mądry
Pochodzę z Poznania, aktualnie mieszkam w Ząbkach. Kibic Chelsea, FC Koeln. To tyle. Jestem zwyczajnym, szarym człowiekiem, który postanowił się czymś interesować. Wybrał sport. Oprócz amatorskiego grania w piłkę nożną i uprawiania badmintona piszę także od listopada bloga. W styczniu założyłem nowy i teraz publikuje wpisy na obu adresach. Dnia 10 marca postanowiłem zarejestrować się na pubsport.pl i umieszczać również tutaj moją publicystykę. Na moim blogu i na pubsport znajdziecie na pewno co czwartek - felieton o Chelsea i wiele, wiele innych.
http://kwestor.blox.pl/html