Kasa to nie wszystko

Styczeń ma kilka swoich sportowych symboli. W pierwszych dniach pasjonujemy się turniejem czterech skoczni, mamy Rajd Dakar, najlepsi snookerzyści świata zjeżdżają się na turniej Masters, darterzy zaś rywalizują w Lakeside o tytuł mistrza świata. Są to imprezy fajne, ciekawe, ale od kilu lat wydarzeniem miesiąca jest turniej rangi mistrzowskiej reprezentacji piłkarzy ręcznych. Przed nami rok parzysty, czas więc na kontynentalny czempionat.

Nie ważne, czy napiszę, że drużyną buduje się od tyłu, rzucę starym powiedzonkiem, że bramkarz stanowi 50% wartości zespołu, czy może po prostu zacznę od tego, co po prostu jest najgłośniejszą informacją – i tak wszystko sprowadza się do operacji Sławka Szmala i jego nieobecności w kadrze na Serbię. Co to oznacza dla naszego zespołu? Brakuje świetnego sportowca, ważnej osobowości wewnątrz zespołu, a także symbolu jego jakości na zewnątrz. Nie pomylę się chyba twierdząc, że Kasa to pierwsza osoba, która przychodzi do głowy gdy pada hasło „reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych”. No, może obok Bogdana Wenty. Duet bramkarzy na ME będą stanowić Piotr Wyszomirski i Marcin Wichary. Obaj już w reprezentacji grywali, obaj pokazali się w niej z dobrej strony. Kto będzie numerem jeden? Naturalnym wyborem wydaje się być numer dwa na ostatnich imprezach najwyższej rangi – czyli Wyszomirski. W jakiej jest obecnie formie? Szczerze mówiąc nie wiem. Gra w Puławach, więc ma właściwie dwa istotne mecze w rundzie – z Płockiem i Kielcami. Nic wielkiego nie odkryję pisząc, że poza mistrzem i vice-mistrzem kraju ligę mamy słabą. Przynajmniej w kategorii w jakiej rozpatrujemy kandydatów do reprezentacji Polski. Doświadczenie Wyszomirskiego jest budowane głównie na kadrze. A Wichary? Wraz z Mortenem Seierem tworzy w Płocku piekielny duet, który miał wyraźny wpływ na pokonanie Vive w zeszłorocznym finale MP, a teraz daje mocną gwarancję jakości gry w Lidze Mistrzów. Ponadto Wichary to wulkan energii, mało który bramkarz robi takie wrażenie na rywalach jak on. Kto zatem będzie pierwszym bramkarzem? Wyszomirski – empirycznie przekonamy się czy to jest już pewny rutyniarz, którego od kilku lat próbujemy sobie wychować. Ale Wichura będzie często pojawiać się na boisku. I mogą to być bardzo efektowne wejścia. Z resztą w klubie też często wchodzi z ławki, a potem…

Bramkarzy mamy odfajkowanych – co Bogdan Wenta zaoferuje nam na rozegraniu? Mamy dziewięciu kandydatów. Myślę, że co najmniej dwóch jest do skreślenia. Pewniacy? Jak popatrzyć na te nazwiska to sami pewniacy. Michał Jurecki i Jurkiewicz na lewym, bracia Lijewscy na prawym, Jaszka i Tkaczyk na środku – to są faworyci do stanowienia trójki rozgrywających, którzy wyjdą na parkiet 15. stycznia na mecz z Serbią. A co dalej? Dalej jest Karol Bielecki, którego rola będzie zapewne podobna jak podczas ostatnich Mistrzostw Świata. Wejść jak nie idzie i sprawdzić czy rzuty dzisiaj wpadają. Bielecki jest jedną z twarzy tego zespołu, historia jego kontuzji jednym z fundamentów tytanicznego pojmowania orłów Wenty. Siła w ręce jest, ale niestety nie jest to ten sam zawodnik co parę lat temu. Choć absolutnie nie mam na myśli tego, że jego czas przeminął bezpowrotnie.

Pisałem że w kadrze mamy dziewięciu rozgrywających, a dwóch się pewnie odstrzeli. W tym momencie na kandydatów do tej roli wyrasta duet z Kielc Rosiński-Zaremba. Wbrew temu co niektórym się wydaje nie są to zawodnicy młodzi. Obaj urodzili się w roku igrzysk w Los Angeles, a więc 27 lat temu. Ostatnio grywali w kadrze głównie w zastępstwie. Nie było Tkaczyka, zdarzały się kontuzje – wówczas ta dwójka łatała dziury. Teraz, o ile nie pojawią się żadne urazy, tych dwóch panów pewnie nie zobaczymy. I nie sądzę by podczas turnieju pojawiły się głosy tęskniące za tymi rozgrywającymi.

Lewe skrzydło: w tej chwili są to Tłuczyński, Tomczak i Wiśniewski. Dwóch pierwszych żadnym zaskoczeniem nie jest, trzecie nazwisko osobom interesującym się piłką ręczną tylko przy okazji reprezentacji może mówić niewiele. Mimo że Adam Wiśniewski występów w kadrze ma więcej niż Zaremba z Rosińskim razem wzięci. Otóż ten 31-letni skrzydłowy od maleńkości po dziś gra w Wiśle Płock. Gra w kadrze skończyła się, a raczej została przerwana, w 2006 roku. Z resztą cała jego kariera stanęła – zerwane wiązadła krzyżowe to diagnoza, która przeraża każdego sportowca. Teraz ponownie puka do drzwi kadry jako ważny punkt zespołu mistrza Polski. Ale czy się do niej dostanie? Dla mnie jest on kandydatem do odstrzału. Bartłomiej Tomczak jest zawodnikiem, który musi jeździć na takie turnieje, gdyż lada moment będzie grał w pierwszej siódemce. Zaś z dwójki doświadczonych bezpieczniej chyba postawić na Tłuczyńskiego, który jest wewnątrz tego zespołu podczas gdy Wiśniewski, mimo że pewnie zna niemal całą kadrę nie od dziś, to jednak jakaś zagadka. Choć z drugiej strony, jeśli sportowo lepiej na treningach pokaże się Płocczanin, to decyzja powinna zostać podjęta według tego kryterium. A w trzech praworęcznych skrzydłowych w szesnastce za bardzo mi się wierzyć nie chce.

Na drugim skrzydle mamy dwóch kandydatów i obaj powinni do Serbii pojechać: Kuchczyński i Orzechowski. W szerokiej kadrze byli jeszcze Janyst i Piętak, ale ani oni doświadczeni, ani młodzi, ani w mocnych klubach nie grają, przez co z mocnymi nie rywalizują, ani w życiowej formie nie są. Oni tylko mają być w odwodzie, żeby w razie czego zastąpić kontuzjowanego kolegę.

Na kole mamy trzech powołanych zawodników i tej trójki należy się spodziewać w Serbii. Bartosz Jurecki to pewniak. Karol Syprzak to nadzieja na obrotowego na najwyższym światowym poziomie i trzeba takich ludzi na wielkie imprezy wozić. Numer trzy to Płocczanin Zbigniew Kwiatkowski – spec od obrony. W szerokiej kadrze nie było Siódmiaka i Grabarczyka, do rezerwy odesłany został Daniel Żółtak. Kwiatkowski był już odpowiedzialny za budowę ściany przed własną bramką podczas mundialu w Niemczech w 2007 roku. Od ów turnieju było go w kadrze trochę mniej, ale teraz jest kolejnym zawodnikiem, który na fali sukcesów Wisły Płock dostaje powołania. Co można o nim napisać? Jak na kołowego-obrońcę łapie dość niewiele kar (chyba pamiętamy permanentne problemy Grabarczyka z wykluczeniami), ale na pewno nie można tego utożsamiać z większą delikatnością. O ile tego słowa można użyć w tekście traktującym o piłce ręcznej.

Skreśliłem trzech zawodników: Zarembę, Rosińskiego i Wiśniewskiego. Czy Bogdan Wenta zgodzi się ze mną? Zobaczymy. Na pewno on wie lepiej niż ja jakich wyborów należy dokonać. Pojawiają się od pewnego czasu głosy, że jego podopieczni nie pójdą już za nim w ogień tak jak parę lat temu. Ale co tam jakiś ogień. Oni pójdą za nim do Belgradu i tam na dzień dobry staną naprzeciwko gospodarzy – tych na parkiecie i tych wokół niego. A potem jeszcze Słowacja i Dania. Grupa nie jest łatwa. Ale mi się wydaje że celujemy w Mistrzostwo Europy. A w takiej sytuacji ani Serbia, ani Dania, ani Słowacja straszne nam być nie mogą.

Turniej w Serbii będzie dla nas szansą na uzyskanie kwalifikacji olimpijskiej, tudzież kwalifikacji do turnieju kwalifikacyjnego. To drugie wydaje się być niemal pewne, ale szczegóły systemu są tak zafiksowane, że, pozwólcie, temat ten poruszę dopiero tuż przed samym turniejem, albo i w jego trakcie.

Z mojej aktywności w ostatnich dniach można by wywnioskować, że dla mnie święta zaczęły się tydzień wcześniej aniżeli dla reszty społeczeństwa. Nie jest to prawda, ale przerwa w najbliższych dniach jest jak najbardziej zamierzona. Najprawdopodobniej jest to mój ostatni tekst w tym roku. Mógłbym pokusić się o jakieś życzenia, ale nie ma co się rozwlekać. Tym bardziej, że skoro przed nami rok olimpijski to życzenia chyba nasuwają się same.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl