Kawał cienia na pustyni

W cieniu europejskich rozgrywek ligowych, australijskich mistrzostw tenisowych i szwedzkich zmagań szczypiorniakowych, w Katarze odbywa się futbolowy Puchar Azji 2011. Ten cień, którym się my, Europejczycy, nie zajmujemy, jest mocno krzywdzący z kilku powodów. W końcu ten kontynent coraz bardziej zaczyna się liczyć w światowej piłce. To tam odbyły się mistrzostwa świata 2002, kiedy pierwszy reprezentant tego kontynentu dotarł do półfinału (załóżmy, że nie pamiętam okoliczności). To tam rozegrany zostanie mundial za jedenaście lat. To drużyna z tamtego rejonu świata (Chiny) wdraża plan, który ma ją doprowadzić do zdobycia Pucharu Świata w trzeciej dekadzie XXI wieku i wysyła najbardziej utalentowanych piłkarzy do barcelońskiej La Masii. Myślicie, że im się nie uda? Jak na razie wychodzi im bardzo wiele, klasyfikację medalową igrzysk, jak mieli wygrać, tak wygrali.

A w dzisiejszym futbolu? Wprawdzie na zeszłorocznym mundialu najlepszy wynik azjatyckiej drużyny to druga runda, ale, gdyby policzyć stosunek drużyn wystawionych, do tych, które wyszły z grupy, to Azjaci przegrali tylko z obiema Amerykami, a pokonali choćby nas, Europejczyków (1. A. Płd – 100% 2. A. Płn – 67%,3. Azja – 50%, 4. Europa – 46%, 5. Afryka – 20%, 6. Oceania – 0%). W europejskich ligach też pojawia się wielu dobrych piłkarzy z Azji – Australijczycy Harry KewellBrett EmertonMark VidukaMark Bresciano, czy przede wszystkim Tim Cahill, KoreańczykPark Ji Sung, Japończycy Keisuke Honda czy Sinji Kagawa. To tylko najbardziej jaskrawe przykłady. Cóż jednak z tego, skoro obecnie najlepszą drużyną kontynentu jest… Irak, który nie ma żadnego naprawdę znanego piłkarza, a warunki do gry w tym kraju są cokolwiek średnie, skoro nawet warunków do życia nie ma tam żadnych.

A jednak Irakijczycy bronią tytułu sensacyjnie zdobytego cztery lata temu. I to bronią dzielnie. Wczoraj zakończyła się faza grupowa turnieju i już wiemy, że mistrzowie Azji awansowali do fazy pucharowej. Ich grupa to kumulacja tego, czego najbardziej boi się zachodnia cywilizacja. Otóż bez straty punktów triumfowali Irańczycy, którzy wyprzedzili rzeczonych sąsiadów z Iraku. Skompromitowała się Korea Północna, uczestnik mundialu, która zdobyła tylko jeden punkt, z najsłabszymi w grupie Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Na przykładzie Arabów świetnie widać, że pieniądz w piłce, wcale nie gwarantuje zwycięstwa.

Zadziwiająco słaba okazała się Arabia Saudyjska. Przecież ten kraj jeszcze całkiem niedawno uchodził za najmocniejszy na kontynencie! W 1989 roku zdobył juniorskie mistrzostwo świata. Pięć lat później wyszedł z grupy na mundialu. W 1998, 2002 i 2006 roku, również pojawiał się na najważniejszych turniejach, ale dał się zapamiętać głównie z porażki 0-8 z Niemcami. Minęło pokolenie juniorskich mistrzów świata, ze składu odeszliMohammed Al Daeya czy Sami al Jaber i następców nie było widać. Ale żeby pięć lat po grze na mundialu nie zdobyć już ani jednego punktu podczas Pucharu Azji, przegrywając z mocną Japonią 0-5 i z przeciętnymi Jordanią i Syrią? Coś jest nie tak. Na tym przykładzie znów świetnie widać, że pieniądz w piłce wcale nie gwarantuje zwycięstwa.

Chińczycy nie będą mieli łatwo, by nagle zacząć odgrywać czołową rolę na świecie, skoro teraz są na marginesie nawet swojego kontynentu. Gospodarczemu potentatowi nie udało się wyjść z grupy, którą wygrali Uzbekistan i Katar. Oba kraje pokazują, że warto ściągać do kraju sławne, choć podstarzałe gwiazdy. Bunyodkor Taszkent, do niedawna najlepszy uzbecki klub, nawiązał współpracę z Barceloną, był prowadzony przez Luiza Felipe Scolariego, w składzie miał Rivaldo i kilku innych, mniej znanych Brazylijczyków. Podpatrywali ich miejscowi, którzy stanowią w klubie większość. No i jak widać reprezentacja ma z tego korzyści.

Wreszcie chyba najmocniejsza grupa, w której znaleźli się dwaj kandydaci do końcowego triumfu. Australia i Korea Południowa pewnie zajęły pierwsze miejsca w grupie. Pecha w losowaniu miał Bahrajn, który do końca bił się w barażach z Nową Zelandią o awans do zeszłorocznego mundialu. Z takimi nacjami nie miał jednak szans nawiązać walki. A co dopiero Hindusi, którzy nie zdobyli ani jednego punktu. Nie ma co się jednak dziwić, daję głowę, że przywieźli na turniej reprezentację… hokeja na trawie, wszak innych sportowców w tym ponad miliardowym kraju, nie ma…

Pary ćwierćfinałowe:

Uzbekistan – Jordania

Iran – Korea Południowa

Japonia – Katar

Australia – Irak


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl