Kibic kibicowi nierówny. O co walczy kielecka policja?

Stan permanentnej hipokryzji kieleckiej policji utrzymuje się od kilku dobrych miesięcy. Wczoraj wieczorem mieliśmy jego najlepszy dowód. Kibicom piłkarzy ręcznych z Kielc, przed przeczytaniem tego teksty, od razu mówię – nie jest on wymierzony w Was, ma natomiast pokazać, hipokryzję kieleckiej policji. 

Większość oczywiście już to wie – w rundzie wiosennej sezonu 2011/12 nie będzie zorganizowanego dopingu na meczach Korony Kielce. Stowarzyszenie Kibiców Korony Kielce podjęło decyzję o zaprzestaniu dopingowania, w związku z działaniami policji, która od prawie roku wręcza zakazy stadionowe i mandaty 2000 złotych, za przekleństwa na stadionie. Mechanizm jest prosty – funkcjonariusze rozstawienie w różnych miejscach stadionu stoją i nasłuchują. Gdy tylko ich uszu dobiegnie jakiś „chuj” lub „kurwa” skrzętnie to zapamiętują. Po meczu zaś kilka/kilkanaście osób z tłumu, który dopuścił się tego „przestępstwa” jest zatrzymywana, a dalszy ciąg już znacie. Na skutek takich działań frekwencja na stadionie Korony, dotychczas jedna z najlepszych w kraju, zaczęła szybko maleć, w myśl zasady – im klub wyżej w tabeli, tym mniej ludzi go ogląda.

Ja jeszcze na stadion chodzę, bo mam bzika na punkcie piłki nożnej. Boję się jednak, że za pół roku zostanę na nim sam. Na wszelki wypadek dekoder Canal Plus mam już od paru miesięcy. Umarła atmosfera, nie ma dopingu, padła frekwencja. Właśnie teraz, kiedy, pierwszy raz od dawna, można być dumnym z bycia kibicem Korony. Kiedy doczekaliśmy się drużyny potrafiącej wygrać z każdym.

Podczas gdy trybuny kieleckiego stadionu porażają swoją szarością i pustką, dwa kilometry dalej trwa „kulturalny” spektakl. „Święta wojna” piłki ręcznej. Vive Targi Kielce vs. Wisła Płock. Tak jak zawsze, przy okazji takiej rywalizacji z trybun lecą wyzwiska i chóralne obraźliwe piosenki pod adresem rywali z Płocka. Żeby być sprawiedliwym – trzeba powiedzieć, że w płockiej Orlen Arenie, a wcześniej słynnym „blaszaku” atmosfera bywa na takim meczu identyczna. Cóż poradzić – ta konfrontacja zawsze wywołuje emocje.

Zastanawia tylko jedno – czemu jedne przekleństwa na trybunach tak bardzo interesują kielecką policję, a drugie pozostają przez nią niezauważone?  W obronie kibiców Korony zaczął ostatnio stawać nawet prezes Tomasz Chojnowski, niezależnie od powodów jego wzmożonego zaangażowania w tym temacie, trudno odmówić mu racji. Policja broni się przed jego zarzutami – twierdząc, że działa w zgodzie z prawem. Pytanie jest takie – czemu działa wybiórczo? Czemu prawo jest surowe dla jednych, a innych nie obowiązuje w ogóle?

Jak mówi prezes, czemu ministerstwo kultury współfinansuje filmy, w których są przekleństwa? Tak walczymy o kulturę języka? Czemu jest ona pretekstem do politycznych rozgrywek na różnych szczeblach? Czemu jej ofiarą padają osoby przeżywające emocje sportowego wydarzenia, nie robiące niczego wykraczającego poza społecznie akceptowane zachowania. Klnie każdy, kary dostają tylko kibice piłkarscy. W ten sposób zabija się piłkę nożna w Polsce, dyscyplinę, przynoszącą finansowe zyski wielu przedsiębiorstwom – od małych firm odzieżowych, przez gastronomiczne, aż po wielkie koncerny telewizyjne. Jesteśmy mistrzami w podcinaniu gałęzi na której siedzimy.

Osobiście uważam, że karanie drakońskimi sumami za przeklinanie na stadionie czy hali to debilizm czyste skurwysyństwo. Czy teraz dostanę zakaz internetowy? Raczej nie, ale już wieczorem mogę wrócić z zakazem stadionowym 🙂


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/